Polska – Słowenia. Udany rewanż za wrzesień

Dla Łukasza Piszczka to 66 i zarazem ostatni występ w narodowych barwach (fot. PAP/Leszek Szymański)

Mecz ze Słowenią idealnie rozpoczęli Biało-Czerwoni. Już w trzeciej minucie Sebastian Szymański pokonał Jana Oblaka. Słoweńcy w 14. minucie łatwo ograli naszych obrońców i wyrównali. Jednak gol Roberta Lewandowskiego w drugiej połowie zasłużył na najwyższe uznanie. Słoweńcy dwa razy doprowadzali do remisu, ale nasi zwodnicy i tak zdołali strzelić zwycięskiego gola. Było to ostatnie spotkanie eliminacji Euro 2020. Polacy już wcześniej zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie.

Polska-Słowenia: „Lewy” i „Grosik” wracają do składu

Z Robertem Lewandowskim i Kamilem Grosickim w podstawowym składzie rozpocznie reprezentacja Polski mecz eliminacji Euro 2020 ze Słowenią. Polacy...

zobacz więcej

Prowadzenie powinniśmy podwyższyć w 10 minucie. Świetnym dryblingiem błysnął Kamil Grosicki, ale jego dośrodkowanie trafiło w Piotra Zielińskiego. Zamiast 2:0, goście wznawiali grę od bramki.

W 14. minucie moment nieuwagi kosztował nas stratę gola. Po bardzo dobrym dośrodkowaniu Josip Iličić przechytrzył Arkadiusza Recę, a Tim Matavž nie miał problemów z pokonaniem Wojciecha Szczęsnego z najbliższej odległości.

Po pełnym emocji początku mecz stracił swoje tempo. Polacy nie rozgrywali już piłki z taką pasją, a Słoweńcom nie paliło się z odważniejszymi atakami na naszą bramkę.

I całe szczęście, bo nasza defensywa bez Glika wyraźnie traci na jakości. Kontuzja stopera Monnaco pokrzyżowała też pożegnanie Piszczka. Pierwotnie piłkarz Borussii Dortmund miał zejść około 30 minuty meczu. Selekcjoner Jerzy Brzęczek nie zdecydował się jednak na roszadę. I nie ma się, co dziwić. Bo mając przed sobą godzinę gry, zostawała my mu do dyspozycji tylko jedna zmiana. Ostatecznie Piszczek opuścił murawę chwilę przed końcem pierwszej połowy.

O tym, że rzuty rożne powoli stają się naszą specjalnością, mogliśmy się przekonać w 35. minucie. Do dośrodkowania Szymańskiego doszedł Lewandowski. Z dobrej pozycji kapitan naszej kadry trafił głową prosto w Oblaka.

W 39. minucie do prostopadłej piłki zagranej przez Jacka Góralskiego nie doszedł Szymański. Wpływ na to miała po raz kolejny fatalnie przygotowana murawa. Pomocnik Dynama Moskwa poślizgnął się i straciliśmy okazję na gola.

Po zmianie stron kibice poderwali się z miejsc w 54. minucie. Wtedy piłkę na połowie Słoweńców przejął Lewandowski. Napastnik Bayernu Monachium minął serią zwodów czterech rywali i strzałem w długi róg dał Polakom drugiego gola. To była 61 bramka kapitana kadry w narodowych barwach i szósta w tych eliminacjach.

Jeszcze nie ochłonęliśmy po kapitalnym rajdzie Lewandowskiego, a świetną okazję zmarnował Piotr Zieliński. Pomocnik Napoli dostał wystawioną z boku piłkę na dwunastym metrze. Nie uderzył jednak na tyle precyzyjnie, aby po raz trzeci pokonać Oblaka.

120 sekund później Zieliński po raz kolejny zmarnował dobrą sytuację. Tym razem nie potrafił celnie uderzyć po bardzo dobrym podaniu Szymańskiego.

Gdy wydawało się, że kolejny gol dla Polaków jest kwestią czasu, Słoweńcy doprowadzili do remisu. Świetnym zejściem do środka popisał się Benjamin Verbić, nie zatrzymał go Kędziora, a pomocnik gości zagrał do Matavza. Słoweński napastnik wystawił piłkę Ilicziciowi, który mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Szczęsnemu.

Łukasz Piszczek pożegnał się z reprezentacją. Wzruszające chwile na Narodowym

W trakcie meczu ze Słowenią Łukasz Piszczek uroczyście pożegnał się z reprezentacją Polski. Piłkarz zagrał dla niej 66 razy, strzelając trzy bramki.

zobacz więcej

Podobnie jak w pierwszej połowie, po wyrównaniu tempo meczu spadło. Groźnie pod naszą bramką zrobiło się w 74. minucie, gdy Wojciech Szczęsny musiał głową interweniować daleko poza polem karnym, aby przeciąć atak gości.

Kilka chwil później ładnym strzałem z dystansu popisał się Grosicki, ale nawet, gdyby piłka wpadła do siatki, gol nie zostałby uznany, bo skrzydłowy Hull City był na spalonym.

W 81. minucie cieszyliśmy się po raz trzeci z prowadzenia. Polacy przechwycili piłkę na połowie rywali, Zieliński podał do Lewandowskiego. Nasz napastnik został jednak wypchnięty z pola karnego przez rywali. Zdecydował się na dośrodkowanie na dłuższy słupek do Grosickiego. 31-letni skrzydłowy zgrał piłkę do środka, a do tam nabiegł Jacek Góralski. Pomocnik Ludogorca Razgrad zaliczył tym samym premierowe trafienie w koszulce z orłem na piersi.

Słoweńcy kończyli mecz w dziesiątkę. Drugą żółtą kartkę otrzymał Jasmin Kurtić. Pomocnik SPAL bardzo ostro potraktował Góralskiego. Były zawodnik Jagiellonii mógł jednak kontynuować grę. I całe szczęście, bo Polacy wykorzystali już limit zmian. Chwilę wcześniej na boisku pojawił się debiutujący w dorosłej reprezentacji Kamil Jóźwiak.

W doliczonym czasie gry z dystansu próbowali jeszcze trafić do bramki Zieliński i Krychowiak, ale ich strzałom brakowało precyzji.

Polska wygrała ze Słowenią 3:2 i zakończyła eliminacje z imponującym bilansem ośmiu wygranych, remisu i porażki.

źródło:
Zobacz więcej