„Jak zostanie bilans tylko z jedną straconą bramką, też nie będę narzekał”

Obrońca piłkarskiej reprezentacji Polski Kamil Glik uważa, że biało-czerwoni rozegrali w Jerozolimie bardzo dobre spotkanie z Izraelem (fot. PAP/Piotr Nowak)

Obrońca piłkarskiej reprezentacji Polski Kamil Glik uważa, że biało-czerwoni rozegrali w Jerozolimie bardzo dobre spotkanie z Izraelem (2:1) w eliminacjach mistrzostw Europy. – Musimy grać bardziej wyrachowanie i dojrzale – dodał jednak, mówiąc o drugiej połowie.

Nerwowo było, ale mamy to. Izrael - Polska 1:2

Świetna godzina gry i kiepskie ostatnie 30 minut. Tak najkrócej można opisać mecz Izrael-Polska w eliminacjach Euro 2020. Po pełnej nie tylko...

zobacz więcej

Do przerwy biało-czerwoni, którzy już wcześniej zapewnili sobie awans na Euro 2020, oddali dziewięć strzałów, w tym siedem w światło bramki, a rywale nie mieli nawet jednego niecelnego uderzenia. Podopieczni Jerzego Brzęczka prowadzili 1:0 po golu Grzegorza Krychowiaka.

– Myślę, że było to nawet bardzo dobre spotkanie w naszym wykonaniu, szczególnie w pierwszej połowie. Stworzyliśmy trzy, cztery okazje, graliśmy dobrze w piłkę – uważa Glik, który grał w tym meczu z opaską kapitana, ponieważ w wyjściowym składzie nie było Roberta Lewandowskiego.

Po zmianie stron gospodarze częściej dochodzili do głosu, a w końcówce przejęli inicjatywę i zdobyli bramkę. Na listę strzelców wpisał się Munas Dabbur. Wcześniej na 2:0 trafił Krzysztof Piątek.

– Musimy wystrzegać się częstych strat piłki. W drugiej połowie zdarzyło się to zbyt wiele razy i nadziewaliśmy się na kontry. Musimy grać trochę bardziej wyrachowanie, dojrzale. Mimo wszystko myślę, że bliżej nam do tej drużyny z pierwszej połowy. Teraz trzeba to jeszcze potwierdzić wtorkowym meczem ze Słowenią – zaznaczył Glik.

W poprzednich ośmiu kolejkach podopieczni Jerzego Brzęczka stracili dwa gole – oba w przegranym spotkaniu ze Słowenią 0:2 w Lublanie. Wówczas Glik nie grał z powodu kontuzji. Polak nie ukrywał, że szkoda mu bramki straconej w sobotę.

Eliminacje Euro 2020. Arkadiusz Reca, czyli stuprocentowy kadrowicz

Wyśmiewany przez kibiców, traktowany jako pupil Jerzego Brzęczka, a przede wszystkim za słaby na reprezentację Polski. Tak przez długi okres...

zobacz więcej

– To była końcówka meczu i taka bramka dość przypadkowa – rykoszet po strzale, piłka odbiła się od Janka Bednarka. Miałem przed tymi dwoma meczami cel, żeby skończyć eliminacje na zero z tyłu. Byłoby to wielką sprawą. Nie udało się – no trudno. Jak zostanie bilans tylko z jedną straconą bramką, też nie będę narzekał – dodał.

Na listę strzelców nie wpisał się w Jerozolimie piłkarz gospodarzy Eran Zahavi, który z 11 trafieniami jest współliderem klasyfikacji strzelców, wraz z Anglikiem Harrym Kane'em. Trafił za to drugi z napastników Dabbur.

– Zahavi pokazał, że ma świetne uderzenie. Strzelił sporo bramek, również dla klubu. Trener nas na to uczulał. To nieprzyjemna dwójka do grania, ale myślę, że z Jankiem całkiem nieźle sobie z tym poradziliśmy – ocenił Glik.

Z nimi powalczymy o Euro 2020. Losowanie wyjątkowo łaskawe

W stolicy Irlandii odbyło się losowanie grup eliminacyjnych do piłkarskich mistrzostw Europy w 2020 roku. Biało-czerwoni byli losowani z pierwszego...

zobacz więcej

Obrońca AS Monaco nie robił też problemu z wydarzeń z końcowych minut, kiedy na boisko wbiegli kibice z sektora gospodarzy. Zapewnił, że był spokojny, choć jego kolega z defensywy Arkadiusz Reca mówił, że na moment wkradła się panika.

– Takich sytuacji jest wiele na stadionach europejskich. Sędzia chciał nas „ściągnąć” do szatni. Chyba myślał, że to był atak kibica na Tomka Kędziorę. Podszedłem do niego i wytłumaczyłem, że to był przypadek, że Tomek zderzył się ze stewardem. Zostały dwie, trzy minuty, więc myślę, że najlepszym rozwiązaniem było dokończenie tego meczu –relacjonował.

Jego zdaniem postęp, jaki drużyna narodowa robi w ostatnich miesiącach, jest wyraźny.

– Nie ma co porównywać tych spotkań z Ligi Narodów czy nawet z początku eliminacji do tych ostatnich – z Izraelem u siebie czy z Macedonią. To pokazuje, że ta reprezentacja idzie w całkiem niezłym kierunku, trzeba to po prostu kontynuować i nie schodzić poniżej pewnego poziomu, do którego powoli przyzwyczajamy kibiców – ocenił.

Biało-czerwoni mają już zagwarantowane pierwsze miejsce w grupie G. Wtorkowy, ostatni mecz eliminacji ze Słowenią rozegrany zostanie w Warszawie o 20.45.

źródło:

Zobacz więcej