Zarabiali dziesiątki tysięcy miesięcznie na zastraszonych prostytutkach

Do 10 tys. zł miesięcznie zarabiali na jednej prostytutce właściciele jednej z agencji towarzyskich w Lubinie. Pełna obsada lupanaru wynosiła zazwyczaj 10 kobiet. Szef grupy, zarządzającej agencją werbował przede wszystkim kobiety w trudnej sytuacji życiowej lub finansowej. Głównie Polki, a także Ukrainki i Rosjanki, którym zabierano nawet do 75 proc. zarobku. Grupę sutenerów rozbili policjanci CBŚP i śledczy dolnośląskich „pezetów” Prokuratury Krajowej.

„Kama” kierowała grupą sutenerów. 13 osób zatrzymanych

Centralne Biuro Śledcze Policji zlikwidowało w Poznaniu pięć agencji towarzyskich. Zatrzymano także 13 osób, które miały czerpać korzyści z cudzego...

zobacz więcej

Uderzenie w grupę sutenerów miało miejsce pod koniec października w Lubinie w woj. dolnośląskim. Szefa grupy i pięcioro jego pomocników zatrzymali funkcjonariusze zespołów specjalnych CBŚP. Sutenerzy byli zaskoczeni, bo zajmowali się nierządem od kilku lat i nie mieli poważniejszych problemów z organami ścigania. Prawdopodobnie dlatego, że żadna z pracujących dla nich prostytutek nie chciała współpracować ze śledczymi.

W Dolnośląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, cała szóstka usłyszała zarzuty: czerpania korzyści z cudzego nierządu oraz doprowadzania groźbą lub przemocą innych osób do uprawienia prostytucji. Szef grupy odpowie ponadto za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, a pięcioro jego podwładnych – za udział w tej grupie. Pięcioro podejrzanych trafiło do aresztu. Sutenerom grozi do 10 lat więzienia.

Zmuszali i zabierali większość zarobku

Rozbitą grupę rozpracowali funkcjonariusze wrocławskiego CBŚP wespół z dolnośląskimi „pezetami” Prokuratury Krajowej. Z ustaleń śledczych wynika, że najważniejszą postacią w gangu był jego szef. – To on werbował kobiety do pracy w agencji. Zazwyczaj wybierano kobiety w trudnej sytuacji finansowej i osobistej, w tym uzależnione np. od narkotyków. Były to zarówno Polki jaki i cudzoziemki, głównie zza wschodniej granicy Polski – mówi kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Prostytutki musiały się rozliczać z „opiekunami”, natychmiast po wykonaniu „usługi”. W większości agencji towarzyskich w Polsce, kobiety dzielą się z zarządcami takich przybytków pół na pół. W Lubinie, musiały oddawać nawet do 75 proc. zarobionych pieniędzy. Szef grupy przekonywał, że to koszty ochrony i dowozu prostytutek do klientów.

Dla sutenerów był to bardzo dochodowy interes. Śledczy wyliczyli, że jedna prostytutka przynosiła grupie do 10 tys. zł miesięcznie. A w rozbitej agencji, pracowało na zmianie do 10 kobiet. Musiały one świadczyć usługi seksualne w lokalu lub dowożono je do klientów.

źródło:
Zobacz więcej