Ministrowie zdrowia Grupy Wyszehradzkiej chcą wspólnego negocjowania cen leków

Wspólnym problemem jest to, że osoby wykształcone medycznie wyjeżdżają do pracy do innych państw (fot. Shutterstock/i viewfinder)

Kraje Grupy Wyszehradzkiej mogłyby wspólnie negocjować z koncernami farmaceutycznymi ceny leków – zadeklarowano w Pradze na spotkaniu ministrów zdrowia Czech, Polski, Słowacji i Węgier oraz przedstawicieli Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Poruszono też dotyczący całej V4 problem emigrowania pracowników służby zdrowia za granicę lub ich przechodzenia do innych zawodów.

Nowa lista refundacyjna, a na niej m.in. leki na raka

Na obowiązującej od piątku nowej liście refundacyjnej znalazło się 76 nowych produktów. Są to m.in. nowe leki stosowane w leczeniu raka jelita...

zobacz więcej

Jak podkreślił uczestniczący w praskim spotkaniu polski wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski, wspólnym problemem jest to, że osoby, które uzyskały wykształcenie medyczne, wyjeżdżają do innych państw gdzie mogą zarobić więcej pieniędzy.

– Wszystkie państwa z naszego regionu znacząco podwyższyły wynagrodzenia – powiedział i dodał, że odbywa się to ogromnym wysiłkiem całego społeczeństwa. Zwrócił uwagę na podejmowane próby wypłacania stypendiów, dzięki którym przede wszystkim młodzi lekarze mają przez okres czterech do pięciu lat pracować w jednym szpitalu lub regionie.

– Najważniejsza jest dobra organizacja pracy, bo na jej brak często skarżą się pracownicy. Za granicą są większe możliwości lepszego zorganizowania pracy, co umożliwia np. pracę naukową – mówił Miłkowski.

– W mojej opinii V4 staje się coraz ważniejszą grupą państw, które często rozwiązują podobne problemy. W służbie zdrowia jest tak w dwójnasób – powiedział czeski minister zdrowia Adam Vojtiech.

Jak wskazywano w trakcie obrad, wielki problem dla wszystkich państw Grupy Wyszehradzkiej stanowią ceny opracowanych w ostatnim czasie leków innowacyjnych oraz okresowa niedostępność leków niezastępowalnych. Leki te są co prawda wwożone do danego kraju, by producent lub posiadacz świadectwa dopuszczenia spełnił swój prawny obowiązek, ale następnie w ramach tzw. reimportu wywozi się je z powrotem do kraju, gdzie ich ceny są wyższe.

Bezumowny brexit grozi Europie niedoborami leków

Bezumowny brexit grozi Europie niedoborami leków na poziomie 1,1–1,6 mld funtów w półrocznej perspektywie – wskazuje Polski Instytut Ekonomiczny....

zobacz więcej

Zdaniem Vojtiecha w polityce lekowej kraje te mogłyby mieć razem silniejszą pozycję przetargową wobec dużych graczy, jakimi są firmy farmaceutyczne. Jak zaznaczył, w podobny sposób negocjują z producentami leków państwa Beneluksu. – Wspólnie tworzymy stosunkowo duży rynek – dodał.

Wskazał też, że reimportowi leków do Niemiec sprzyja tamtejszy system zobowiązujący apteki do zaoszczędzenia tą metodą 2 proc. kosztów refundowania leków przez kasy chorych. Jak powiedział, kraje V4 zastanawiają nad wspólnym wystąpieniem do niemieckiego ministra, by to zmienił.

Dużo mówiono o wprowadzonym w 2017 r. na Słowacji systemie awaryjnym, w którym producent pod groźbą kary finansowej musi w krótkim czasie dostarczyć dopuszczony na rynek lek do dowolnej apteki, jeśli nie jest on dostępny w zwykłej dystrybucji. Ten sposób ograniczenia reimportu ma zacząć wkrótce funkcjonować także w Czechach.

– Zastanawiamy się, czy nie wdrożyć takiego rozwiązania. Na Słowacji ten system się sprawdza i być może też pójdziemy tą drogą – powiedział Miłkowski.

źródło:
Zobacz więcej