PiS nam grozi – oskarża senator PO. Pytany o konkrety: Tak ogólnie mówię...

Bogdan Klich oskarża Prawo i Sprawiedliwość, że „próbowało przechwycić kilkunastu senatorów opozycji, nie tylko kusząc posadami, ale też zastraszając, że ich firmom może się stać coś złego”. Senator PO żadnych nazwisk i dowodów nie przedstawił. – Ja mówię ogólnie, co można zrobić, jeżeli chce się komuś utrudnić życie – kluczył, przekonując, że jeśli pojawiały się groźby, to zgłaszano je… władzom PO.

Prezydent wyciąga rękę do opozycji, ta mówi o „hipokryzji i pustosłowiu gnijącej władzy”

– Proszę, żeby język debaty nie był radykalny, żeby język debaty był językiem szacunku – apelował podczas inauguracji IX kadencji Sejmu prezydent...

zobacz więcej

– Kilkunastu senatorów opozycji było kuszonych przed pierwszym posiedzeniem Sejmu, żeby dołączyć do Prawa i Sprawiedliwości, z czego kilka osób uznało, żeby nie mówić o tym publicznie. Proponowano im stanowiska ministerialne, ale też rozmaite świadczenia regionalne czy lokalne; ale nie była to tylko „marchewka”, to był też „kij”. W pewnych przypadkach straszono senatorów tym, że ich firmom albo prowadzonym działaniom może się zdarzyć nieszczęście – oskarżył partię rządzącą senator Bogdan Klich w Onecie. Nie przedstawił jednak żadnych dowodów na poparcie swojej tezy.

Prowadzący rozmowę Andrzej Stankiewicz idąc w sukurs politykowi suflował, że mogło chodzić np. o senatora Roberta Dowhana, który jest także biznesmenem. Senator Klich nie odpowiedział bezpośrednio, stwierdzając jedynie, że „jest cała masa narzędzi, które można stosować, począwszy od narzędzi karnoskarbowych, a skończywszy na uprzykrzaniu komuś życia.”

Dopytywany, czy „to była wprost wyrażona groźba, czy sugestia”, wycofywał się: „Ja nie mówię w tej chwili o Dowhanie, ja mówię ogólnie, o tym, jakie można stosować instrumenty, żeby utrudnić życie”.

Polityk PO pytany, czy „stosowano je wobec tych konkretnych senatorów opozycji, czy nie”, stwierdził: „ Nie. Ja mówię o tym, co można zrobić, prawda, jeżeli chce się utrudnić życie komuś prowadzącemu działalność gospodarczą” – kontynuował Klich.

Proszony o informację, „jak straszono”, senator PO uciął temat mówiąc, że „nie jest upoważniony, żeby o tym mówić w każdym przypadku”, bo rzekomo straszeni senatorowie przychodzili do szefostwa Platformy i o tym mówili, ale partia Grzegorza Schetyny żadnych szczegółów – mimo publicznie stawianych zarzutów – nie ujawni.

Szefernaker: Brak większości w Senacie nie zablokuje dobrej zmiany

Mamy większość w Sejmie. W Senacie jest marszałek wybrany przez inną większość. Ale chciałbym wszystkich uspokoić, będziemy skutecznie rządzić i...

zobacz więcej

– Mamy konkretne nazwiska, ale ich nie ujawnimy. Uważam, że w każdym przypadku to jest decyzja osoby, która była kuszona albo straszona. Ta osoba powinna podejmować decyzję, tak jak senator Dowhan podjął decyzję, żeby zdementować pogłoski, że zostanie ministrem sportu – stwierdził Bogdan Klich.

Jednocześnie w rozmowie z Onetem polityk przedstawił swoją wizję „mechanizmu zastraszania” senatorów PO.

– Mechanizm był prosty. Otrzymywano telefon albo pojawiał się ktoś u kogoś niebędącego konkretnie tą osobą, jakiegoś pośrednika, z informacją, że ktoś będzie miał kłopoty w interesach – mówił Klich.

Na pytanie prowadzącego skąd teoria o tym, że „taki delegat był delegatem obozu władzy”, polityk się oburzył.

– Nie żartujmy. Jeżeli nic takiego wcześniej się nie dzieje, a dzieje się akurat w tej chwili, czyli w ostatnich tygodniach, kiedy PiS-owi zależało na tym, żeby odzyskać większość w Senacie, to nie są przypadki – przekonywał Klich, który jednak w ciągu całej rozmowy żadnych dowodów na groźby nie przedstawił.

We wtorek w Senacie – mimo że klub senacki Prawa i Sprawiedliwości ma większość 48 senatorów – głosami senatorów z Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL i trzech niezależnych (razem 51) nowym marszałkiem izby wyższej został Tomasz Grodzki z Platformy Obywatelskiej.

źródło:
Zobacz więcej