Fałszywie zeznawała w sprawie Ewy Tylman. Sąd wymierzył surową karę

Karę z zawieszeniem Sąd Okręgowy uznał za rażąco łagodną (fot. arch.PAP/Maciej Kulczyński)

Na karę 10 miesięcy bezwzględnego więzienia skazał Sąd Okręgowy w Poznaniu Karolinę K. Obwiniona twierdziła, że widziała, jak ktoś zrzuca Ewę Tylman z mostu. Do takich zeznań zdaniem prokuratury namówił ją Radosław Białek, pracownik biura detektywistycznego.

Sprawa śmierci Ewy Tylman. Adam Z. usłyszał wyrok

Sąd Okręgowy w Poznaniu zdecydował, że Adam Z., oskarżony o zabójstwo Ewy Tylman, jest niewinny. „Adam Z. nie miał czasu ani sposobności, by w...

zobacz więcej

Ewa Tylman zaginęła w listopadzie 2015 r. Jej poszukiwania trwały wiele miesięcy, włączyło się do nich m.in. wynajęte przez rodzinę Tylman biuro Krzysztofa Rutkowskiego.

Początkowo postępowanie prokuratury było prowadzone w sprawie dotyczącej „wzięcia i przetrzymywania zakładnika w celu zmuszenia członków jej rodziny do określonego zachowania, tj. uiszczenia okupu w zamian za jej uwolnienie”.

Właśnie na tym początkowym etapie śledztwa, zaledwie kilka dni po zniknięciu Tylman, Karolina K. powiedziała śledczym, że ma wiedzę, która może okazać się im pomocna. Jej zeznania były fałszywe. Prokuratura oskarżyła Karolinę K. o to, że po wcześniejszym uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania dwukrotnie zeznała nieprawdę.

Proces w tej sprawie rozpoczął się w marcu 2018 r. Prokurator Magdalena Jarecka podkreśliła w akcie oskarżenia, że Karolina K. twierdziła, iż w dniu 23 listopada 2015 r. o godz. 3.30, kiedy wraz ze swoją córką przejeżdżała samochodem przez most św. Rocha w Poznaniu, widziała mężczyznę w kurtce koloru niebieskiego, który stał przy leżącej na chodniku, niedającej oznak życia kobiecie; kilkakrotnie próbował ją podnieść, a następnie, jak po raz kolejny podnosił tę osobę, przerzucił ją przez ochronną barierkę na moście.

Z ustaleń śledczych wynikało, że Karolina K. została nakłoniona do złożenia nieprawdziwych zeznań. Według prokuratury z Karoliną K. kilkakrotnie kontaktował się Radosław Białek (zgodził się na publikację pełnych danych) i inne, nieustalone dotychczas osoby, nakłaniając ją do składania nieprawdziwych zeznań.

Robili selfie ze zwłokami. Zakład pogrzebowy zapłaci rodzinie Ewy Tylman

30 tys. zł zadośćuczynienia za znieważenie ciała Ewy Tylman musi zapłacić rodzinie kobiety firma pogrzebowa. Pracownicy firmy transportującej...

zobacz więcej

Karolina K. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej przestępstwa, z kolei Radosław Białek nie przyznał się do tego, że namawiał do mówienia nieprawdy. Oskarżonym groziła kara pozbawienia wolności do ośmiu lat.

Na początku lutego tego roku poznański sąd rejonowy uznał Karolinę K. winną składania fałszywych zeznań i wymierzył jej karę 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres dwóch lat. Sąd orzekł także wobec oskarżonej karę grzywny. Współoskarżony Radosław Białek wyrokiem sądu został uniewinniony.

Sędzia Renata Żurowska wskazała w uzasadnieniu wyroku, że materiał dowodowy zebrany w sprawie jednoznacznie wskazywał na sprawstwo i winę oskarżonej. Jak dodała, z akt sprawy wnika też, że w dniach, kiedy Białek namawiał kobietę do złożenia fałszywych zeznań, był poza granicami Polski, co jest udokumentowane m.in. zdjęciami i zeznaniami świadków.

Apelację od orzeczenia sądu rejonowego złożyła prokuratura. Teraz Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał prawomocny wyrok w tej sprawie. Utrzymał wyrok uniewinniający Radosława Białka, podzielając ustalenia sądu rejonowego w odniesieniu do oskarżonego. Karolinę K. skazał na 10 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności.

Sędzia Ewa Taberska, uzasadniając orzeczenie, wskazała, że „ocena materiału dowodowego i ocena zachowania Karoliny K. w tej sprawie, wartość przede wszystkim jej fałszywych zeznań, które mogły zaważyć na losie całej sprawy, już nie mówiąc o sprawie, ale o człowieku (...) nie mogły stanowić o tym, aby oskarżona nie poniosła kary surowej”.

Warszawa. Na przepustce udusił narzeczoną i jej synka

We wtorek o godz. 10 w Sądzie Okręgowym w Warszawie rusza proces w sprawie podwójnego zabójstwa. Według prokuratury Artur K. podczas pobytu na...

zobacz więcej

Sędzia podkreśliła, że w tym przypadku kara orzeczona przez sąd rejonowy, czyli 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, jest karą rażąco łagodną.

– Nie można oczywiście w żadnej sprawie składać fałszywych zeznań, ale waga tej sprawy i sposób, w jaki oskarżona doprowadziła do pewnych czynności, podejrzeń, a potem sposób w jaki wypowiadała się na konferencji prasowej utrwalonej przecież i załączonej w poczet dowodów nie może być karą, która może zadowolić społeczeństwo – podkreśliła sędzia.

26-letnia Ewa Tylman wracała po imprezie do domu w nocy z 22 na 23 listopada 2015 r. Odprowadzał ją kolega Adam Z. Po raz ostatni sylwetkę kobiety zarejestrowały kamery monitoringu około godziny 3.20 w okolicach ul. Mostowej, przed mostem Rocha. Po tym ślad po niej zaginął. W lipcu 2016 r. z Warty wyłowiono jej ciało.

Od stycznia 2017 r. przed poznańskim sądem okręgowym toczył się proces Adama Z., który według prokuratury 23 listopada 2015 r. zepchnął Ewę Tylman ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Prokuratura oskarżyła Adama Z. o zabójstwo z zamiarem ewentualnym; przestępstwo zagrożone karą do 25 lat więzienia lub dożywociem.

W kwietniu poznański sąd uznał, że Adam Z. nie zabił Ewy Tylman i uniewinnił go od zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Orzeczenie nie jest prawomocne.

źródło:

Zobacz więcej