„Joasia szarżuje przeciwko czołgom”. Chce zdetronizować Schetynę

Mucha „to nasz Piotruś Pan w spódnicy” – mówi jedna z jej partyjnych koleżanek (fot. arch.PAP/Wojtek Jargiło)

Joanna Mucha zgłosiła chęć walki o detronizację Grzegorza Schetyny. W partii mówią: jej to nie zaszkodzi, Platformie nie pomoże – pisze „Newsweek”. Przypomina wypowiedź Muchy sprzed 4 lat, że Schetyna władzy nie odda. – Władzę się w polityce bierze – podkreśliła wtedy.

Kosiniak-Kamysz mówi o Trybunale Stanu dla prezydenta Dudy

Trzeba sprawdzić, czy Andrzeja Dudy nie należy postawić przed Trybunałem Stanu – powiedział w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” lider PSL Władysław...

zobacz więcej

Newsweek przypomina, że „po przegranych wyborach parlamentarnych przewodniczący PO od razu dał do zrozumienia, że na dobrowolną dymisję nie ma co liczyć”. „Jedną osobą, która z otwartą przyłbicą rzuciła mu rękawicę, jest Joanna Mucha. O pokolenie młodsza, niezwiązana z żadną partyjną koterią, od 20 lat w polityce” – czytamy w tygodniku, który przypomina jej wcześniejsze wypowiedzi na ten temat.

– Grzegorz Schetyna nam władzy nie odda. Władzę się w polityce bierze – mówiła Mucha w jednym z wywiadów. W innym przekonywała: „Bez zmian przewodniczącego Platforma Obywatelska nie ruszy do przodu. Jeśli dziś nie zdecydujemy się na zmianę lidera, to oddamy pole lewicy, a my będziemy schnąć”.

Newsweek przytacza też wypowiedź posłanki sprzed 4 lat, która odnosiła się do wyboru Schetyny na szefa partii: „To, że Grzegorz Schetyna rządzi Platformą, wynika z tego, że nikt z nas nie był na tyle odważny, żeby doprowadzić rywalizację do końca”. Tygodnik przypomina, że w głosowaniu wzięło wtedy udział tylko 52 proc. działaczy.

„Jeśli Schetyna wystartuje na szefa PO, będę jego konkurentem”

– Grzegorz Schetyna powinien mieć konkurenta; jeśli podejmie decyzję, że wystartuje w wyborach na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, będę...

zobacz więcej

„Jeden z polityków PO” bardzo dobrze ocenił pojawienie się takiego głosu Muchy, ale dodał, że „Joasia jest solistką i nawet w grupie tzw. młodych nie potrafiła zbudować zaplecza”. – A bez tego jej deklaracja to ułańska szarża przeciwko czołgom – podkreślił anonimowy rozmówca tygodnika.

Newsweek przypomina, że do wielkiej polityki Joannę Muchę „wciągnął” Janusz Palikot w 2005 roku, jednak w Sejmie ich drogi się rozeszły. Palikot zaproponował, by wystartowała w wyborach prezydenta Lublina w 2010 r., by potem oświadczyć, że to był „tylko primaaprilisowy żart”.

„Mucha odpisała mu: »Wara« . On jej, że nie jest psem i zamieścił na swoim blogu kreskówkę zatytułowaną »Mucha nie siada«, której główna bohaterka – mucha przelatuje nad palnikiem gazowym, traci skrzydełka i stwierdza: »No to se, k..., polatałam«. Partyjni koledzy długo mieli powody do żartów” – przypomina Newsweek. I dodaje, że Mucha lubi powtarzać, że „kobieta musi wydrapać sobie pozycję”.

„Gdy zostawała ministrem, Tusk zachwalał ją: »Ekonomia, zarządzanie, bezbłędny angielski… Raczej jej nie zaczepiać, ponieważ ma to związek ze sztukami walki«” – przypomina tygodnik. Joanna Mucha ma niebieski pas w karate. „Schodziłam z maty dopiero, gdy mdlałam” – przyznała w jednym z wywiadów – czytamy.

Publikację kończy wypowiedź „partyjnej koleżanki Joanny Muchy. – To nasz Piotruś Pan w spódnicy. Deklaracja o gotowości do detronizacji Schetyny jej nie zaszkodzi, ale Platformie nie pomoże – mówi.

źródło:
Zobacz więcej