Milad Mogharrabian: Polska była moim przeznaczeniem

(fot. Milad Mogharrabian)

Pochodzi z Bandar-e Anzali - irańskiego miasta nad Morzem Kaspijskim, w którym podczas II Wojny Światowej osiedliło się wielu naszych rodaków. Jego babcia uczyła polskie dzieci, a on język polski słyszał od urodzenia. Milad Mogharrabian, 38-letni architekt, malarz i projektant na swój dom wybrał Polskę. Mieszka w Krakowie, a jego prace cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

Matera – kamienne miasto, fenomen na światową skalę [GALERIA]

Jeśli kiedykolwiek oglądaliście „Pasję” Mela Gibsona to na pewno większość z was myślała, że część scen do filmu kręcono w Jerozolimie. Wąskie...

zobacz więcej

Agnieszka Wasztyl: Milad skąd pomysł, żeby na stałe przeprowadzić się do Polski?

Milad Mogharrabian: Odkąd pamiętam zawsze mnie tu coś ciągnęło. Po raz pierwszy przyjechałem tu w 2011 i przez kilka dni byłem trochę zszokowany tym, co zastałem. W Krakowie poszukiwałem nowoczesności, technologii, w zamian znalazłem się w jednym wielkim muzeum! Przez kilka następnych lat regularnie odwiedzałem Polskę, aż w 2017 roku w końcu się tu przeprowadziłem. I to była dobra decyzja. Dla mnie Kraków to nie tylko duża europejska metropolia. To miasto ma głębię, duszę. Czuję, że mogę tu oddychać pełną piersią. Atmosfera tutaj jest dla mnie wszystkim, dlatego nawet przez myśl mi nie przeszło, aby szukać alternatywy w innych europejskich metropoliach. Wiele podróżowałem po Europie, ale nigdzie nie znalazłem tego, co w Krakowie. Bardzo mi się tu podoba i czuję się jak u siebie. Z Polską dużo mnie też wiąże. Urodziłem się obok polskiego cmentarza. Tak, polskiego cmentarza! Mam nadzieję, że Polacy pamiętają, że w trakcie II Wojny Światowej mój kraj przyjął wielu polskich uchodźców z ziem rosyjskich i ci Polacy osiedlili się między innymi w moim rodzinnym mieście - Bandar-e Anzali. Moja babcia była nauczycielką i uczyła polskie dzieci. Odkąd pamiętam w rodzinnym domu słyszałem polskie słowa „dzień dobry”, „dziękuję” i „cześć”. Do dziś babcia pamięta te zwroty związane z gościnnością i serdecznością, bo właśnie z takimi zawsze utożsamiała polskie dzieci.

AW: Z jakim odbiorem się tu spotykasz? Jak postrzegają Cię Polacy?

MM: Na nic nie mogę narzekać. Od samego początku dobrze się tu czuję. Poznaję bardzo dużo ludzi i odbiór zawsze jest pozytywny. Moją partnerką biznesową jest Polka. Iza wspiera mnie w moich pasjach i świetnie się dogadujemy. Razem projektujemy meble i inne elementy designu. W Krakowie mam wielu polskich znajomych.

Tajlandia wielu uśmiechów

Podobno jest ich trzynaście rodzajów. Jednak pod maską raju na ziemi, Tajlandia kryje także wiele… ciemnych stron: seksturystyka, wykorzystywane...

zobacz więcej

AW: Jak to się stało, że zostałeś artystą? Kiedy odkryłeś, że sztuka to twoja pasja?

MM: Chyba nie mogło stać się inaczej. To moje geny! Jeden dziadek był architektem, a drugi artystą-malarzem. Zacząłem malować w wieku 4 lat pod okiem mojego dziadka, który dwa lata później przekazał mnie w ręce innego artysty, którego styl był bardziej modernistyczny. Pod jego skrzydłami rozwinąłem szereg nowych umiejętności. Samodzielnie musiałem dokonywać ocen, dano mi niezależność i możliwość polepszania mojej własnej techniki. Kiedy miałem 16 lat, mój dziadek powiedział: Milad, teraz znasz wiele technik, teraz jesteś malarzem, ale nie artystą – i zniszczył moje ulubione pędzle... Pamiętam jak powiedział, że artysta to ktoś więcej niż tylko malarz i ponad narzędzia ważniejsza jest koncepcja. Potrzebna jest dusza... Chciał mi uświadomić, że jeśli nie będę wkładał duszy w to co robię, to nigdy nie będę prawdziwym twórcą. Po tej rozmowie przestałem malować, zaprzestałem wszystkiego. Nie potrafiłem już nic więcej stworzyć. Ale to był dla mnie prawdziwy przełom, czas do namysłu. Po długim czasie od tego momentu, kiedy dziadek był już bliski śmierci, zacząłem ponownie malować. Przestałem używać płótna i wyszukanych narzędzi, podkładem były zwykłe kartki papieru. Niby nic wielkiego, ale za to o dużo większym znaczeniu i przekazie. Pamiętam, że tuż przed śmiercią dziadek zdążył mi wyznać: Milad, teraz możesz być artystą, znalazłeś idealnie swoją drogę i to właśnie jesteś ty. Teraz niczego nie musisz się obawiać i podążaj tą ścieżką, bo jest to rodzaj wolności, którą sam sobie stworzyłeś i ona ostatecznie ukształtuje Ciebie. I oto jestem. I podążam swoją ścieżką.

AW: Jakie są do tej pory twoje największe sukcesy?

MM: Cóż, trochę niezręcznie jest mówić samemu o tym co się udało osiągnąć. Ale mam na swoim koncie wiele zagranicznych wystaw. Moje prace były wystawiane m.in. w Gruzji, Armenii czy Malezji. Mogę pochwalić się wygraną w konkursie na najlepszego grafika komputerowego w kategorii plakatu teatralnego. Jestem dumny także ze zwycięstwa w konkursie na projekt pod budowę Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Bandar-e Anzali.

Wietnamski smok i dobre duchy

Nalewkę z martwego węża strach wypić. Za to wino z kokosa smakuje wyśmienicie. Wietnam – kraj wielu smaków, krajobrazów, niezwykłej historii i...

zobacz więcej

AW: Polska daje artystom możliwości i szanse na rozwój? Znamy się na sztuce?

MM: Zdecydowanie tak. Polacy to miłośnicy sztuki, rozumieją ją i szanują. W Polsce sztukę się wspiera, a nie niszczy. Spotkałem się z dużą otwartością na moje abstrakcyjne spojrzenie na rzeczywistość. Dla Polaków koncept jest ważniejszy niż powierzchowność, gdyż piękno w Polsce łączy się z pięknem duszy – a nie pięknem ciała. Dotychczas spotkałem wyłącznie osoby, które smakują sztukę, a nie tylko ją odbierają. Mój dziadek twierdził, że gdy odczuwasz coś całą duszą, to wtedy jesteś w stanie to zrozumieć i przeanalizować. I dopiero wtedy możesz przenieść to doznanie ze swojego umysłu do rzeczywistości. Dla mnie abstrakcja jest bardziej rzeczywista od samej rzeczywistości i dlatego jestem tutaj – wśród ludzi, którzy z założenia mnie rozumieją i dają mi przestrzeń i możliwości.

AW: Obrazy, rzeźby, grafiki i meble. Nie skupiasz się na jednej dziedzinie, rozwijasz się na wielu polach. Skąd czerpiesz inspiracje?

MM: Pewnie nie będę oryginalny gdy powiem, że pomysły przynosi mi samo życie. Dla mnie sztuka to nie tylko malarstwo, rzeźba czy pięknie zaprojektowane meble. Sztuką jest wszystko co nas otacza. Sztuką jest po prostu życie. Ono przynosi najlepsze pomysły i inspiruje najbardziej. I nigdy inspirować nie przestaje.

Park Narodowy Cinque Terre przyciąga miliony turystów z całego świata

Piękne krajobrazy, kolorowe miasteczka, strome klify i urokliwe zatoki. Park Narodowy Cinque Terre co roku przyciąga miliony turystów z całego...

zobacz więcej

AW: Założyłeś jedną z pracowni artystycznych w Krakowie, w której można podziwiać, ale także kupić twoje prace. Jakie masz najbliższe plany na przyszłość?

MM: Ambitne (śmiech) Po tych kilku latach spędzonych w Polsce, postanowiłem otworzyć w Krakowie galerię połączoną z kawiarnią. Czuję, że w ten sposób mogę wejść w głębszą interakcję z Polakami i pokazać się szerszemu gronu odbiorców. Chcę to zrobić przy okazji krzyżowania się zmysłów i łączenia smaków. Z początkiem nowego roku zaczną przenikać się doznania. Smaki artystycznie skonfrontują się ze smakami serwowanych potraw. Polacy kiedy pokochają jakiegoś artystę, to wspierają go jak tylko mogą. Wierzę, że ten pomysł wypali. W kawiarni będą wystawione moje prace zarówno jako architekta jak i malarza, rzeźbiarza, grafika komputerowego, projektanta wnętrz i projektanta mody. To miejsce będzie dla ludzi, którzy kochają obcować ze sztuką, patrzeć na nią i z niej jeść. Tak właśnie – jeść. W planach mam również stworzenie własnej zastawy porcelanowej, którą będzie można zamówić razem z pyszną kawą. Ponadto w ramach prowadzonych działań będą organizowane także warsztaty artystyczne z ceramiki, rzeźby i projektowania wnętrz.

AW: Wygląda na to, że rzeczywiście planujesz w Polsce zapuścić korzenie

MM: Tak, dużo rzeczy mnie tu trzyma. Myślę, że Polska była moim przeznaczeniem. Mam nadzieję, kiedyś będę miał możliwość zaprojektować pomnik przyjaźni między Polską a Iranem zarówno w Krakowie, jak i w Bandar-e Anzali w Iranie. Z szacunkiem, pokojem i miłością możemy stworzyć lepszy świat. Może pewnego dnia stworzymy lepszą rzeczywistość dla kolejnych pokoleń. Czuję pokój, szacunek i miłość w Polsce. Mam nadzieję, że ten kraj stanie się źródłem tego co najważniejsze i będzie w stanie dzielić się tym z całym światem. Jako osoba tu mieszkająca, szanuję polską kulturę i Polaków. Kiedy myślę o Polsce jako o kraju, to mam wrażenie, że jest to część mojej duszy. Czuję, że jestem częścią Polski. Szanuję Polaków, bo długo cierpieli i walczyli o wolność. I naprawdę jestem dumny z tego, gdy widzę jak Polska dziś wygląda. Jest to wolny kraj pełen możliwości. Szanujcie tę wolność i nigdy nie pozwólcie jej sobie odebrać.

źródło:
Zobacz więcej