Prowokacja połączona z szantażem Ewy Gawor byłej funkcjonariuszki MSW Kiszczaka

Ewa Gawor (fot. PAP/Rafał Guz)

Co roku na kilka godzin przed dniem Święta Narodowego 11 listopada, spod ziemi wychylają głowy ideologiczne i polityczne monstra, które chcą zohydzić Polakom ten ważny dzień. W dorocznym rytuale aktywnie uczestniczy po raz kolejny Ewa Gawor, dyrektor biura do spraw bezpieczeństwa w warszawskim ratuszu – mocno zakorzeniona w sprawach bezpieczeństwa PRL.

Społeczne obchody Narodowego Święta Niepodległości

W Warszawie rozpoczęły się społeczne obchody Narodowego Święta Niepodległości. Uroczystości organizowane są w przededniu święta przypadającego 11...

zobacz więcej

Jak co roku w ostatnich godzinach przed dniem Święta Narodowego 11 listopada, spod ziemi wychylają głowy ideologiczne i polityczne monstra. Chorobotwórcze epidemie próbujące zainfekować dumę, radość i chwile podniosłej zadumy milionów Polaków. Przedziwne maszkary - politycy opozycji, lewicowi fanatycy, pogrobowcy PRL, dla których byli komuniści są ciągle wzorem, oraz najróżniejsi łobuzi i łajdacy, którzy gotowi są aktywnie uczestniczyć w prowokacjach bądź urządzać je samodzielnie, w jednym tylko celu – zohydzić radość milionom rodaków, często traktowanych jak wrogów. Bez powodu i uzasadnienia.

Wedrzeć się pod fałszywymi maskami w szeregi Polaków, chcących zademonstrować swoją przynależność do wspólnoty narodowej, swoje oddanie oraz gotowość służenia ojczyźnie. Oddać hołd naszym wspaniałym przodkom, walczących o odzyskanie niepodległości. Tymczasem zwykle znajdują się zwyrodnialcy, którzy przez zaplanowane prowokacje, chcą rozpętywać uliczne zadymy, awantury, bijatyki i starcia z policją, aby wszystkimi negatywnymi konsekwencjami obciążyć rządzący obóz i nienawistną partię.

Być może takie właśnie łotrzyki spełniają zapowiedzi jednej z owych maszkar, które przy takich okazjach, jaką jest największe Święto Narodowe wychylają się na powierzchnię, by zaistnieć w możliwie najgorszy sposób. W tym dorocznym rytuale aktywnie uczestniczy po raz kolejny Ewa Gawor, dyrektor biura do spraw bezpieczeństwa w warszawskim ratuszu. Mocno zakorzeniona w sprawach bezpieczeństwa PRL, kiedy to po skończeniu Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW im. Feliksa Dzierżyńskiego pracowała jako funkcjonariuszka w stopniu podporucznika za czasów gen. Czesława Kiszczaka w jego resorcie.

Dziś kontynuuje tradycje swojej byłej chlebodawczyni prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, twórczo je rozwijając, prawdopodobnie za inspiracją swojego obecnego szefa Rafała Trzaskowskiego. Od wielu już lat kością w gardle dla postkomunistów i wszelkich lewackich ugrupowań jest społeczny Marsz Niepodległości w dniu 11 listopada, niewątpliwie największa doroczna demonstracja patriotyczna.

Nie dziwi więc, że godna przedstawicielka establishmentu III RP, przedziwna mieszanka komunistycznego reżimu i rachitycznej, wręcz patologicznej demokracji, na kilkadziesiąt godzin przed Marszem Niepodległości wypowiada słowa, które mrożą każdego, kto pamięta, co potrafi robić warszawski Ratusz: – Nie zawaham się rozwiązać marszu, jeśli uznam to za konieczność – mówi Ewa Gawor. Tym samym sięga po narzędzie prowokacji sprzęgniętej z szantażem, mającym na celu wywołanie napięcia i niepokoju. Klasyczna metoda esbecka z czasów PRL.

źródło:
Zobacz więcej