Śmiertelne potrącenie 11–latka. Uchylono wyrok uniewinniający

Kierowca miał 0,42 promila alkoholu we krwi, ale tej okoliczności sąd pierwszej instancji nie wziął pod uwagę (fot. PAP/Piotr Polak)

Sąd Okręgowy we Włocławku uchylił wyrok sądu pierwszej instancji, który uniewinnił Stanisława G. w sprawie śmiertelnego potrącenia 11–letniego Kacpra. W uzasadnieniu sąd podkreślił, że dowody zebrane w sprawie pozwalały na przypisanie winy kierowcy jadącemu pod wpływem alkoholu bez uprawnień.

W siedmiu pobili trzech strażaków. Mężczyźni usłyszeli wyroki

Siedmiu mężczyzn oskarżonych przez prokuraturę o brutalną napaść i narażenie na utratę życia trzech poszkodowanych – z zawodu strażaków – usłyszało...

zobacz więcej

Stanisław G. w momencie wypadku w lipcu 2015 r. miał – za jazdę pod wpływem alkoholu – zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd Rejonowy w Lipnie, dokąd po trzech latach trafił akt oskarżenia, uniewinnił mężczyznę. Sąd uznał, że do wypadku doszło z winy chłopca, który w miejscowości Steklinek koło Lipna (woj. kujawsko–pomorskie) miał wyjechać rowerem pod koła auta prowadzonego przez Stanisława G.

W wyniku potrącenia Kacper zmarł. Kierowca miał 0,42 promila alkoholu we krwi, ale tej okoliczności sąd pierwszej instancji nie wziął pod uwagę. Wskazał bowiem, że za prowadzenie auta pod wpływem alkoholu mężczyzna został ukarany w odrębnym postępowaniu.

W piątek Sąd Okręgowy we Włocławku uchylił wyrok pierwszej instancji i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu sędzia Stanisław Iglewski stwierdził, że sąd w Lipnie wybiórczo potraktował zebrany w sprawie materiał dowodowy. Wskazał też, że dowody pozwalały na wydanie innego orzeczenia – uwzględniającego winę kierującego pojazdem Stanisława G.

Apelację w tej sprawie złożyła zarówno prokuratura, jak również pełnomocnicy matki oraz ojca dziecka. Sąd we Włocławku zadecydował w kwietniu, że konieczne jest uzupełnienie materiału dowodowego w tej sprawie i zwrócił się o kolejną opinię do krakowskiego Instytut Ekspertyz Sądowych im. profesora dr. J. Sehna.

Sędzia Iglewski podkreślił, że sąd pierwszej instancji dysponował obszerną ekspertyzą poważnej instytucji naukowo–badawczej, ale nie uwzględnił płynących z niej wniosków.

Zabił autem kobietę i dwójkę dzieci. Koniec procesu pirata drogowego

Przed wołomińskim sądem rejonowym zakończył się proces Kamila B., który w 2018 r. z dużą prędkością wjechał samochodem w czteroosobową rodzinę....

zobacz więcej

– Sąd ma prawo oceniać każdy dowód, ale musi wskazać w sposób precyzyjny i przekonywujący, dlaczego i w jakim zakresie konkretnemu dowodowi nie daje wiary. (...) Niestety z analizy uzasadnienia sądu pierwszej instancji wynika, że dokonał on wybiórczej analizy i oceny wszystkich opinii w tej sprawie i zaakcentował te elementy, które odpowiadały wydanemu rozstrzygnięciu – mówił sędzia Iglewski.

Dodał, że ekspertyza krakowskiego instytutu zwracała uwagę na to, iż mężczyzna kierujący pojazdem, jadąc środkiem drogi, bez wątpienia przyczynił się do tragicznego skutku wypadku. Albowiem należy z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że obrażenia chłopca w wyniku uderzenia w bok pojazdu byłyby mniejsze, niż w przypadku zderzenia czołowego, do którego doszło.

– Zdaniem sądu okręgowego analiza opinii biegłych z krakowskiego instytutu, a także orzeczeń Sądu Najwyższego w takich sprawach wskazuje wyraźnie na to, że oskarżony naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym (...) oraz, że istnieje normatywna podstawa do przyjęcia, iż zachowanie oskarżonego powiązane przyczynowo ze skutkami wypadku zasługuje z kryminalnego punkty widzenia na ukaranie – podkreślił sędzia Iglewski.

Ojciec 11–letniego Kacpra stwierdził, że po raz pierwszy od 4 lat wierzy w możliwość ukarania winnego w tej sprawie.

– Mam nadzieję, że zabójca mojego syna w końcu zostanie skazany. Nie mam wątpliwości, że sprawcą śmierci mojego syna jest ten mężczyzna. On w ogóle nie powinien znaleźć się tego dnia za kierownicą auta. Oczekuję od sądu rejonowego jak najwyższego wyroku, żeby osoba winna spędziła za kratkami jak najwięcej czasu – powiedział po wyjściu z sali rozpraw Paweł Paradowski.

Podkreślił w rozmowie z dziennikarzami, że cały czas myśli o tym wypadku, a mężczyzna, który wówczas kierował samochodem, nigdy nie przeprosił za swoje zachowanie.

– To taki człowiek, który do momentu aż sąd go nie skaże, nie bierze do głowy tego, co zrobił. Każdego dnia wracam do tamtej chwili. Myślę, że w tym przypadku czas nie zagoi ran. Musimy czekać, żeby w końcu w tej sprawie była jakaś sprawiedliwość – mówił ze łzami w oczach Paradowski.

Obrońca Stanisława G., Alina Ciechanowicz–Adamska, podkreśliła, że o ostatecznym wyroku w sprawie zadecyduje sąd po przeprowadzeniu postępowania dowodowego.

– W sprawie zadecydują dowody i fakty, a nie presja medialna, która wywierana jest w tej sprawie przez cały tok postępowania. (...) Poprzedni wyrok dziś został tylko uchylony i mam nadzieję, że ostatecznie zapadnie sprawiedliwe orzeczenie. Przesądzać sprawy nie mogą hipotezy stawiane przez biegłych, bo są to tylko hipotezy – oceniła.

źródło:
Zobacz więcej