RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

W siedmiu pobili trzech strażaków. Mężczyźni usłyszeli wyroki

Kluczowym dowodem w sprawie było nagranie z kamery przemysłowej (fot. Shutterstock/lunopark)

Siedmiu mężczyzn oskarżonych przez prokuraturę o brutalną napaść i narażenie na utratę życia trzech poszkodowanych – z zawodu strażaków – usłyszało wyrok. Sąd zmienił kwalifikację czynu na bójkę, uzasadniając, że poszkodowani strażacy nie zrobili nic, by uniknąć zdarzenia. – Mieli zaciśnięte pięści i byli gotowi do bicia – stwierdził sędzia. Oskarżeni zeznali nawet w czasie rozprawy, że bójkę rozpoczęli poszkodowani.

84-latek polonezem wjechał w kobietę na pasach [WIDEO]

84-latek potrącił polonezem kobietę przechodzącą przez przejście dla pieszych w Świebodzinie w woj. lubuskim. Nic jej się nie stało. Policjanci...

zobacz więcej

Dwóch z siedmiu oskarżonych, najbardziej agresywnych i najmłodszych – dzisiaj 20-letnich - napastników usłyszało wyrok dziewięciu lat oraz czterech lat i sześciu miesięcy więzienia. Wcześniej groziło im 25 lat więzienia, a nawet dożywocie. Pozostali usłyszeli wyroki od 10 miesięcy do roku i dwóch miesięcy więzienia.

Do zdarzenia doszło w nocy z 7 na 8 października 2017 r. na ul. Górnośląskiej w Kaliszu. Kiedy z jednego z lokali gastronomicznych wyszło trzech mężczyzn, zaczepiła ich siedmioosobowa grupa mężczyzn. W kierunku pokrzywdzonych rzucono szklaną butelkę; doszło do bójki.

– Poszkodowani byli kopani i bici pięściami. Jeden został przewrócony na ziemię. Najmłodszy z oprawców wziął wtedy rozbieg, a następnie naskoczył na nieprzytomnego mężczyznę. Tym działaniem i natężeniem brutalności spowodował szereg obrażeń ciała – mówił wówczas rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim Maciej Meler.

W sprawie oskarżono siedmiu mieszkańców Kalisza, którzy w dniu zdarzenia mieli od 17 do 21 lat. Prokuratura oskarżyła ich o pobicie i usiłowanie zabójstwa trzech mężczyzn, z zawodu strażaków z Pleszewa. Oskarżeni twierdzili przed sądem, że bójkę rozpoczęli poszkodowani.

– Gdy nas minęli, zaczęli coś wykrzykiwać. Kiedy zapytałem, o co chodzi, jeden z nich zdjął marynarkę i zaczął markować rękami, jakby chciał się bić. Uderzył jednego z moich kolegów – mówił jeden z oskarżonych.

Razem z kolegą skatował żonę. Obrońca biznesmena chce sprawiedliwego wyroku

Przed krakowskim sądem apelacyjnym odbyła się rozprawa ws. biznesmena Pawła W., oskarżonego o skatowanie żony. Sąd pierwszej instancji skazał go na...

zobacz więcej

Kluczowym dowodem w sprawie było nagranie z kamery przemysłowej, które przeanalizował biegły z zakresu badania zapisów wizyjnych. Pozwoliło to na wyodrębnienie ponad 3 tys. poszczególnych ujęć, dzięki czemu sąd ustalił zakres działania i odpowiedzialności każdego z uczestników zdarzenia.

Sąd Okręgowy w Kaliszu ogłosił wyrok w tej sprawie. Zmienił kwalifikację czynu Prokuratury Rejonowej w Kaliszu z pobicia i usiłowania zabójstwa na bójkę.

– Sam prokurator wskazał, że zdarzenie było bójką, która następnie przerodziła się w pobicie. Choć prokurator cały czas dysponował tym samym materiałem dowodowym, z biegiem czasu oceniał go odmiennie – uzasadniał wyrok sędzia Marcin Borowiak.

Zarzut bójki zdaniem sądu nie może przerodzić się w zarzut pobicia tylko dlatego, że jedna ze stron uzyskała przewagę podczas zdarzenia.

– Po stronie poszkodowanych trudno szukać wyraźnego sygnału, że bić się nie zamierzali. Daremnie szukać wyciągniętych przed siebie rąk, odwrócenia od oskarżonych, czy jakiegokolwiek znaku, że w takim zajściu uczestniczyć nie chcą – oświadczył sędzia Borowiak i zaznaczył, że zachowanie poszkodowanych nie znajduje akceptacji ze strony sądu.

– Wulgaryzmy padały ze strony obu stron i doszło do pyskówki. Mieli zaciśnięte pięści i byli gotowi do bicia – ocenił zachowanie poszkodowanych sędzia Marcin Borowiak.

źródło:

Zobacz więcej