Voyager 2 jest już poza Układem Słonecznym

Zebrane przez próbniki informacje dostarczają naukowcom bezcennych danych (fot. NASA/JPL-Caltech)

Voyager 2, w ślad za siostrzaną sondą Voyager 1, opuścił nasz system planetarny i podróżuje w przestrzeni międzygwiezdnej. Potwierdzają to różnorodne badania otoczenia pojazdu.

Indie wystrzeliły sondę na Księżyc

Sonda Chandrayaan-2 rozpoczęła lot w stronę Księżyca. Celem lądownika jest rejon bieguna południowego, gdzie dekadę temu odkryto wodę. Mają tam...

zobacz więcej

Voyager 2 to bezzałogowa sonda kosmiczna, którą w 1977 r. amerykańska agencja NASA wysłała w przestrzeń kosmiczną. Jej pierwotną misją było zbadanie planet w Układzie Słonecznym. Później jej zadanie zaczęło polegać na badaniu krańcowych obszarów heliosfery oraz na mierzeniu właściwości fizycznych przestrzeni międzygwiezdnej.

Na łamach „Nature Astronomy” ukazało się pięć prac, które potwierdziły ogłoszone przed niecałym rokiem wkroczenie Voyagera 2 w przestrzeń międzygwiezdną. Jest to obszar poza granicą utworzoną przez wiatr słoneczny, przypominającą kształtem balon.

Voyager 2 przekroczył ją jako drugi. W 2012 r. udało się to Voyagerowi 1. Zajmujący się misją naukowcy podpierają swoje wnioski wynikami pomiarów promieniowania kosmicznego, pola magnetycznego i plazmy wokół próbnika.

Sonda wyszła np. z obszaru gorącej plazmy o niskiej gęstości typowej dla wpływu wiatru słonecznego i wleciała w rejon zimnej, gęstszej plazmy międzygwiezdnej. Podobną zmianę zanotował przed kilkoma laty Voyager 1.

Zebrane przez próbniki informacje – choć ich instrumenty są już leciwe – dostarczają naukowcom bezcennych danych. „Stary historycznie pogląd, według którego wiatr słoneczny stopniowo zmniejsza się w miarę wkraczania w przestrzeń międzygwiezdną, jest zwyczajnie nieprawdziwy. Z pomocą Voyagera 2, i wcześniej Voyagera 1 dowiedzieliśmy się, że istnieje tam ścisła granica. To po prostu niezwykłe, jak płyny, w tym plazmy, formują granice” – opowiada współautor jednej z publikacji prof. Don Gurnett z University of Iowa.

Załogowa kapsuła Orion gotowa do księżycowej misji

Wiceprezydent USA Mike Pence ogłosił gotowość kapsuły Orion, dzięki której astronauci mają powrócić na Księżyc. Wcześniej jednak pojazd odbędzie...

zobacz więcej

Voyager 2 opuścił Układ Słoneczny w odległości 119.7 AU (ok. 18 mld km) od Słońca. Voyager 1 dokonał tego w odległości 122,6 AU. Obie sody wystrzelono w 1977 r. w ciągu kilku tygodni, jednak z innymi celami misji i trajektoriami. Mimo tego obie wkroczyły w przestrzeń międzygwiezdną w podobnej odległości od Słońca.

To ważna informacja na temat kształtu rozciągającej się do granicy Układu Słonecznego, heliosfery – obszaru, w którym ciśnienie wiatru słonecznego dominuje nad ciśnieniem wiatru galaktycznego.

„Oznacza to, że heliosfera jest symetryczna, przynajmniej, jeśli chodzi o dwa punkty, do których doleciały sondy Voyager. Pokazuje to, że te punkty powierzchni heliosfery znajdują się prawie w tej samej odległości” – podkreśla dr Bill Kurth, także z University of Iowa. „Ma ona niemal sferyczny front. Przypomina tępy nabój” – dodaje.

Dostarczone dane pozwalają też określić grubość płaszcza Układu Słonecznego – zewnętrznego rejonu heliosfery, w którym wiatr słoneczny zderza się z wiatrem galaktycznym. Na podstawie danych z obu sond badacze wnioskują, że płaszcz ma zmienną grubość.

Warto wspomnieć, że ostatni poznany pomiar Voyager 1 wykonał w odległości 146 AU od Słońca. Sygnał potrzebuje aż 19 godzin na pokonanie tego dystansu. To jednak dopiero początek drogi próbników. „Voyagery przetrwają dłużej niż Ziemia. Będą podróżować na własnej galaktycznej orbicie przez 5 mld lat lub dłużej. Prawdopodobieństwo, że się z czymś zderzą wynosi prawie zero” – podaje dr Kurth. „Po tym czasie mogą wyglądać jednak na nieco zużyte” – dodaje prof. Gurnett.

źródło:

Zobacz więcej