RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Kiedy zasypia, a kiedy się budzi u sędziego polityk. O złudzeniu „apolityczności”

(fot. arch.PAP/B.Zborowski/M.Obara/T.Gzell/A.Grygiel/M.Kmieciński)

Elżbieta Chojna-Duch, Stanisław Piotrowicz i Krystyna Pawłowicz zostali zgłoszeni jako kandydaci klubu Prawa i Sprawiedliwości na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Trudno się dziwić, że informacja ta zelektryzowała media. Główny zarzut dotyczy ostatniej dwójki: są politykami! Czy jednak o polityczności świadczy jedynie bycie posłem? Przecież formalnie „apolityczni” sędziowie Łączewski, Żurek albo Rzepliński są dużo bardziej od nich upolitycznieni. Jak cały wymiar sprawiedliwości w III RP.

Kandydaci PiS na sędziów TK. Terlecki uzasadnia wybór

Stanisław Piotrowicz, Krystyna Pawłowicz i Elżbieta Chojna-Duch zostali zgłoszeni jako kandydaci klubu PiS na sędziów Trybunału Konstytucyjnego –...

zobacz więcej

Na sędziach opierał się system PRL. Procesowe wyroki i wysyłanie do więzień wrogów komunistycznego reżimu potrzebowało całej armii politycznych oficerów w togach. Tych sędziów transformacja ustrojowa nie dotknęła, a wręcz przeciwnie, cały ten system PRL-owskich sędziów, całe to środowisko wylądowało mięciutko w nowej rzeczywistości.

Strumień pieniędzy popłynął mocniej, a czerwone piętno można było ukryć pod nowymi hasłami o Europie, demokracji i postępie. Twarze zostały te same, a blokowanie lustracji przez sędziowskie elity odbywało się w Polsce za kolejnych rządów, również w XXI wieku.

Na początku lat 90. prof. Adam Strzembosz złożył zobowiązanie, że środowisko sędziowskie się oczyści samo. Dziś już wiemy, że skłamał, chcąc „kupić czas” swoim kolegom. Dlaczego to zrobił? To już pytanie do sumienia, tego deklarującego się jako praktykujący katolik sędziego.

Poseł PO wycofuje wniosek z TK i hejtuje sędziów. Prezes TK: zarzuty posła bezzasadne

Posłowie PO wycofali wniosek do TK o zbadanie konstytucyjności nowelizacji ustawy o służbie cywilnej. Stwierdzili, że zostali do tego zmuszeni...

zobacz więcej

To, co obserwowaliśmy w ostatnich latach, ten zamach na jakąkolwiek próbę zmiany w sądownictwie, dokonywany pod flagą „My jesteśmy nadzwyczajna kasta, nas tykać nie wolno” to tylko skutek pozycji i siły, jaką z PRL do III RP przeniosło środowisko. Wcześniej ta siła była mało widoczna, bo nikt tej „kasty” tknąć nie chciał, a wewnątrz tej grupy każdy, kto nie podporządkowywał się wypracowanym przez dekady „standardom” – był gnojony, jako niebezpieczny element. Młodzi prawnicy, sędziowie od samego początku przyuczani są do „zawodu” nie tylko pod kątem merytorycznym, ale również w kwestii niepisanych norm, jakie przestrzegać trzeba, bo jak nie, to koniec kariery.

Ile dziś słyszymy o „apolityczności” i „niezawisłości sędziowskiej” od najbardziej zagorzałych siepaczy politycznych, tyle że przebranych w drogie marynarki i piękne togi? Jaki jest warunek jej zachowania? Nas nie tykajcie. W mediach z poważnymi minami występują takie gwiazdy, jak Igor Tuleya, Bartłomiej Przymusiński, Krystian Markiewicz, Wojciech Łączewski i Waldemar Żurek, którzy zawsze mają pod ręką piękne okrągłe słowa, które mają błyskotliwą formą opakować mało atrakcyjną treść. Przecież elity tej „nadzwyczajnej kasty” nigdy nie powiedzą wprost, że chodzi o to, żeby „było jak było”, o zachowanie stołków, apanaży, wpływów i rozległych posiadłości.

Taki przekaz nie byłby atrakcyjny dla odbiorcy, więc trzeba kombinować, jak tu łamać prawo (np. trójpodział władzy czy kontrolę suwerena wpisaną do polskiej konstytucji), jednocześnie przybierając szaty „obrońców praworządności”.

Nowi sędziowie Trybunału Konstytucyjnego. PiS wytypował kandydatów

Stanisław Piotrowicz, Krystyna Pawłowicz i Elżbieta Chojna-Duch zostali zgłoszeni jako kandydaci klubu PiS na sędziów Trybunału Konstytucyjnego –...

zobacz więcej

Polityka w wymiarze sprawiedliwości to fakt

Przez praktycznie cały okres III RP o wymiarze sprawiedliwości nie mówiło się wiele. Ofiary niesprawiedliwych wyroków, skorumpowanych sędziów (a przecież wśród sędziów jest wiele uczciwych ludzi, którzy cierpią na wizerunku, który kreują ci nieuczciwi), czy przewlekłych postępowań mogli się co najwyżej poskarżyć rodzinie i sąsiadom.

Potrzeba zmian jednak narastała i to ona m.in. była powodem zmiany, do jakiej doszło w Polsce jesienią 2015 r. Zmiana ta jednak była blokowana równie mocno, jak silne jest przywiązanie do władzy i pieniędzy bezpośrednich beneficjentów patologii w wymiarze sprawiedliwości. To wtedy powstał główny zarzut przeciwko jakimkolwiek reformom: Upolityczniają wymiar sprawiedliwości! Tak, jakby wcześniej był on wolny od polityki.

Naprawdę zapomnieliśmy o wyrokach ws. ubeków, tajnych współpracowników, czy największych łapówkarzy III RP? Nie pamiętamy już, jak Trybunał Konstytucyjny „przyklepał” polityczną decyzją jej kierownictwa podwyższenie wieku emerytalnego i przejęcie pieniędzy z OFE? To wszystko działo się po cichu. Media owszem o tym mówiły, ale to była mniejszość, trzy stacje nadawały jeden przekaz, większość prywatnych była pod kontrolą jedynie słusznego politycznego środowiska, więc zagrożenie, że zwykły wyborca uzyska świadomość co do polityczności działania „nadzwyczajnej kasty” było niewielkie.

„Bezzasadne i nieprawdziwe”. TK odpowiada na zarzuty mediów

Zarzut, jakoby prezes TK wstrzymywała rozpoznawanie niektórych spraw z powodów politycznych, jest całkowicie bezzasadny i nieprawdziwy – zapewniła...

zobacz więcej

Czy takim osobom, jak Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz brakuje prawniczego doświadczenia? Tego nikt nie twierdzi, nawet ich oponenci. Zarzut podstawowy jest taki: to byli posłowie. Zgoda, Pawłowicz i Piotrowicz to z pewnością politycy z krwi i kości. Czy jednak to musi negatywnie oddziaływać na ich obronę konstytucyjnych praw? Nie. Z pewnością ich polityczne korzenie wpłyną na sposób interpretacji ustawy zasadniczej, ale tak było od początku powstania tego organu.

Spójrzmy uczciwie, czy „obiektywni sędziowie”, tacy jak wspomniani Przymusiński, Markiewicz, Łączewski, Żurek czy choćby słynny trybunalski duet Andrzej Rzepliński i Stanisław Biernat są mniej upolitycznieni? Bez żartów. Co z tego, że tamci występują otwarcie, a ci udają że politykami nie są i nigdy nie byli? Fakt jest taki, że wymiar sprawiedliwości nieoczyszczony po PRL, który w niezmienionej praktycznie formie przeszedł gładko do III RP – był i jest upolityczniony i nie stało się to w 2015 r.

Co więcej, argument, że ktoś, kto był posłem danej partii będzie realizował jej wytyczne jest o tyle błędny, że z ostatnich nowych sędziów aż dwóch wybranych z nominacji PiS (Pszczółkowski i Wyrembak) postanowiło zapisać się do politycznego obozu oponentów. Jak widać, każdy poseł wchodząc do TK może się kiedyś „odwrócić”. Dodatkowo, jak spojrzeć na historię TK, to najostrzej zaangażowani politycznie sędziowie, mocno związani z opozycją – wcześniej nie byli posłami. Polityk obudził się w nich później.

źródło:
Zobacz więcej