RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Niemieckie media: Wolność słowa w naszym kraju jest zagrożona

„Wolność wypowiedzi zapewnia tylko ten, kto konsekwentnie znosi inne, być może nawet dziwaczne, opinie oraz angażuje się w rzeczową dyskusję” (fot. Shutterstock/Cookie Studio)
„Wolność wypowiedzi zapewnia tylko ten, kto konsekwentnie znosi inne, być może nawet dziwaczne, opinie oraz angażuje się w rzeczową dyskusję” (fot. Shutterstock/Cookie Studio)

Niemiecki dziennik „Bild” niepokoi się o wolność słowa w RFN. Powodem są regularne ostatnio ataki na polityków AfD, CDU i FDP, którzy – jak uważają ich przeciwnicy z lewej strony sceny politycznej – mają „niewłaściwe poglądy”.

Co czwarty Niemiec uważa, że Holokaust może się powtórzyć

Co czwarty Niemiec uważa, że Holokaust może się w ich kraju powtórzyć – to jeden z wniosków badań przeprowadzonych przez Światowy Kongres Żydów w...

zobacz więcej

W poniedziałek tłum lewicowych demonstrantów, w tym aktywiści Fridays for Future, nie dopuścili w Getyndze do spotkania autorskiego byłego ministra spraw wewnętrznych Thomasa de Maiziere'a. Około 90 osób zablokowało wejścia do ratusza, gdzie chadecki polityk miał prezentować swoją książkę. Przy tym został on zelżony i musiał w eskorcie policji, która nie poradziła sobie z agresywnym tłumem, uciekać do samochodu.

W środę członkowie Antify po raz kolejny przerwali wykład współzałożyciela prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD) Bernda Luckego na uniwersytecie w Hamburgu. Pod adresem profesora ekonomii poleciały takie wyzwiska jak „Nazi-Schwein” (nazistowska świnia).

Założona w 2013 r. AfD była początkowo partią występującą przeciwko wspólnej walucie euro. Dopiero później doszły w niej do głosu środowiska antyimigranckie i antyislamskie. W 2015 r. Lucke opuścił szeregi ugrupowania i wielokrotnie krytykował jego ksenofobiczne tendencje. Do 2014 r. był profesorem uniwersytetu w Hamburgu, gdzie wziął urlop na czas sprawowania mandatu europosła.

Zapaść systemu emerytalnego albo praca do 70. roku życia

Niemiecki bank centralny prognozuje, że Niemcy będą musieli pracować nawet do 70. roku życia, aby system emerytalny się nie załamał. O sprawie...

zobacz więcej

Ta sama uczelnia zabroniła też organizacji spotkania z szefem liberalnej partii FDP Christianem Lindnerem. Uniwersytet nie ma jednak nic przeciwko występom Sahry Wagenknecht z postkomunistycznej Lewicy, czy szefa młodzieżówki SPD Kevina Kuehnerta.

Przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schaeuble (CDU) w rozmowie z „Bildem” jednoznacznie potępił ostatnie wydarzenia. „Kiedy samozwańczy demokratyczny mainstream decyduje, o czym można dyskutować, a o czym nie, to jest to ograniczanie wolności słowa. Wolność wypowiedzi zapewnia tylko ten, kto konsekwentnie znosi inne, być może nawet dziwaczne, opinie oraz angażuje się w rzeczową dyskusję” – oznajmił nestor niemieckich chadeków.

Również posłanka Zielonych Manuela Rottmann jest zdania, że akcje mające nie dopuścić do słowa osoby, które mają „niewłaściwe poglądy”, świadczą o „arogancji i głupocie”.


Była minister środowiska z SPD Barbara Hendriks uważa jednak, że sprzeciw wobec AfD jest demokratycznym obowiązkiem. „Nie ma wolności do rozpowszechniania nacjonalistycznej nienawiści” – powiedziała.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej