T. Love dementuje koszmarnego fake newsa ws. Muńka Staszczyka

Strona, która opublikowała fake newsa, jest już niedostępna (fot. arch.PAP/Tytus Żmijewski)

„Po sieci krąży fake news na temat Muńka. Absolutnie dementujemy te fałszywe doniesienia. Zygmunt ma się dobrze i Was serdecznie pozdrawia” – wpis o takiej treści pojawił się na oficjalnym profilu zespołu T.Love na Facebooku. Artyści odnieśli się w ten sposób do fałszywego artykułu, w którym informowano, że Muniek Staszczyk nie żyje.

Muniek Staszczyk po wylewie: Dziękuję Bogu za to, że żyję

„Stan mojego zdrowia ulega systematycznej poprawie, niedługo wracam do Polski. (…) dziś dziękuję Bogu za to, że żyję” – napisał do swoich fanów na...

zobacz więcej

Artykuł o rzekomej śmierci wokalisty T. Love został opublikowany we wtorek 22 października. Następnego dnia zaczął być masowo rozpowszechniany w mediach społecznościowych. „Wybitny polski muzyk miał zaledwie 55 lat. Zmarł w nocy z poniedziałku na wtorek w jednym z londyńskich szpitali, w wyniku komplikacji po udarze” – można było przeczytać w artykule.

Podejrzenia budził jednak adres strony, na łamach której opublikowano powyższą informację: warszawa24-pis.htw.pl. Witryna jest już niedostępna – po wpisaniu adresu pojawia się komunikat, że domena została zablokowana przez moderatora lub dostęp do niej ograniczył sam właściciel strony.

Fałszywa informacja o śmierci Staszczyka spotkała się z reakcją zespołu T.Love. „Sprawą się zajęliśmy, nie klikajcie prosimy w ten link i nie dawajcie satysfakcji człowiekowi, który próbuje w podły sposób żerować na nieprawdziwej informacji dotyczącej stanu zdrowia Muńka. Dużo miłości i dobrego dnia dla Was” – czytamy na facebookowym profilu „T.Love/Muniek”.

Na dowód tego, że wokalista ma się dobrze, opublikowano też później zdjęcia z jego rodzinnego spaceru po Łazienkach Królewskich w Warszawie.

W lipcu Muniek Staszczyk doznał wylewu, kiedy poleciał do Londynu na koncert Boba Dylana. Z powodu jego choroby T.Love odwołał zaplanowaną na jesień trasę koncertową. Artysta rozpoczął leczenie najpierw w stolicy Wielkiej Brytanii, a potem w Warszawie. Wraca już do zdrowia, ale – jak sam mówi – czeka go jeszcze długa rehabilitacja.

źródło:
Zobacz więcej