Trzaskowski nie wie, ile w Warszawie jest wypadków z pieszymi. Podaje liczbę 15 razy mniejszą

Przejście dla pieszych, 23 bm. na ulicy Sokratesa w Warszawie, na którym 20 bm. doszło do śmiertelnego wypadku (fot. PAP/Tomasz Gzell, FB)

Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski trzy dni po tragicznej śmierci mężczyzny na przejściu dla pieszych na warszawskich Bielanach zabrał głos. Na Facebooku napisał, że „niedzielna tragedia wstrząsnęła nim tak, jak wszystkimi mieszkańcami Warszawy”. Stwierdził też, że w stolicy liczba wypadków z udziałem pieszych spada, a kraju – rośnie. Podał tu jednak nieprawdziwe dane; prawdziwą liczbę zaniżył ponad 15-krotnie.

Mieszkańcy ostrzegali, że na ul. Sokratesa dojdzie do tragedii. Ratusz nie reagował

„Ciągle są wypadki, ciągle się mówi, że mają być zmiany, ale nic się nie zmienia. Boję się przechodzić przez te pasy. Piski opon słuchać bardzo...

zobacz więcej

W niedzielę na ul. Sokratesa jadący z prędkością około 130 km/h kierowca bmw potrącił pieszego, który przechodził przez ulicę po pasach z kobietą i dzieckiem w wózku. Mężczyzna zmarł mimo reanimacji. Kierowca był trzeźwy.

Według przedstawionych przez Trzaskowskiego wyliczeń w 2013 r. wypadków z udziałem pieszych w Warszawie w 2013 r. było 45, a w 2018 – 24. Jak wynika ze statystyk stołecznego Zarządu Dróg Miejskich, ich liczba rzeczywiście spada w ostatnich latach, jednak w zeszłym roku było ich 381, a w 2013 – 486.

Trzaskowski prawdopodobnie pomylił statystyki i podał liczbę śmierci wśród pieszych na warszawskich ulicach – tych rzeczywiście w zeszłym roku było 24. „Nie piszę tego, żeby Was przekonać, że jest dobrze, bo wiem, że to o te 24 przypadki za dużo” – napisał prezydent Warszawy i dodał, że w stolicy „nikt nie powinien ginąć na drodze”.

Jego zdaniem „nie wszystko jednak zależy od władz miasta”, w związku z czym zamierza zwrócić się do strony rządowej, bo „dziś gminy nie mają prawa montować fotoradarów samodzielnie”. Trzaskowski będzie apelował o zmianę przepisów w tej kwestii.

Włodarz stolicy stwierdził, że nie zabierał głosu wcześniej, bo „chciał poznać wszystkie fakty”. „Emocje – najbardziej szlachetne – nie sprzyjają procesowi podejmowania decyzji, ale jak tylko dotarła do nas ta tragiczna informacja, zleciłem zebranie wszystkich danych na temat wypadku. Już w niedzielę nakazałem przygotowanie pełnej analizy i planu działań, które możemy podjąć, żeby poprawić bezpieczeństwo pieszych na warszawskich ulicach” – napisał na Facebooku.



Dodał, że pieniądze w budżecie miasta zostaną przesunięte na realizację gruntownej modernizacji ul. Sokratesa, gdzie doszło do wypadku. Jednak władze Warszawy i stołeczny ZDM od pięciu lat wiedziały o tym, że na ul. Sokratesa może dojść do tragedii.

„Sąsiad zabił sąsiada”. Kierowca bmw w terenie zabudowanym jechał 130 km/h

31-letni kierowca bmw, który w niedzielę śmiertelnie potrącił mężczyznę na przejściu dla pieszych na warszawskich Bielanach, jechał z prędkością...

zobacz więcej

Już w 2014 r. mieszkańcy Bielan wnioskowali o założenie sygnalizacji świetlnej na przejściu, na którym w niedzielę doszło do tragicznego wypadku. W kwestii bezpieczeństwa na tej ulicy Zarząd Dróg Miejskich był monitowany wielokrotnie. Bez efektu.

Jak twierdzi Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, przed wyborami samorządowymi ZDM przygotował projekt podniesienia tarczy przejść dla pieszych przez ul. Sokratesa, co pomogłoby egzekwować dopuszczalną prędkość.

Z niewiadomych przyczyn projektu nie zrealizowano. Pomysły postawienia sygnalizacji świetlnej na tragicznym przejściu pojawiały się także w projektach Budżetu Obywatelskiego, jednak bez skutku.

Teraz Rafał Trzaskowski zapewnia, że „w najbliższych miesiącach” miasto postawi sygnalizację świetlną na kilkunastu przejściach dla pieszych.

„Będziemy montować progi spowalniające, zastępować skrzyżowania kompaktowymi rondami. Miasto zapłaci za dodatkowe patrole policjantów z drogówki – tak jak to robimy już w tym roku, a w przyszłym roku zakończymy audyt przejść dla pieszych. W sumie sprawdzimy 4500 miejsc” – zadeklarował.

źródło:
Zobacz więcej