RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Kartele przejmują rządy w Meksyku

W bitwie o Culiacan zginęło co najmniej 8 osób (fot. PAP/EPA/STR)
W bitwie o Culiacan zginęło co najmniej 8 osób (fot. PAP/EPA/STR)

Krwawa wojna domowa w Meksyku cały czas przybiera na sile. Mimo zapowiedzi kolejnych prezydentów o zajęciu się problemem, sytuacja pogarsza się z każdym miesiącem i nie widać szans na poprawę. Zatrzymanie synów osławionego Jaquina „El Chapo” Guzmana w Culiacan w stanie Sinaloa miało być przełomem, ale stało kolejną klęską władz, o trudnych do przewidzenia konsekwencjach.

Ponad sto worków z ludzkimi szczątkami. Makabryczne odkrycie w studni

Naukowcom z Meksyku udało się zidentyfikować 44 ciała odnalezione w studni w stanie Jalisco. Odkryte niedawno na obrzeżach miasta Guadalajara...

zobacz więcej

W ostatnich latach Kartel z Sinaloa stał się najgroźniejszą organizacją przestępczą w Meksyku i jedną z najgroźniejszych na świecie. Powstała w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku. Opanowała północno-zachodni Meksyk, ma też wpływy w krajach Ameryki Łacińskiej, azjatyckim Złotym Trójkącie, swoje przyczółki ma też w kilku stanach USA, a także na antypodach i w Europie, m.in. w Niemczech, Holandii czy Rosji.

Swój ogromny sukces Organizacja Guzmana Loery, Federacja, bo też pod takimi nazwami występuje, zawdzięcza przede wszystkim energii Jaquina „El Chapo” Guzmana. Jak niewykształcony syn chłopa małorolnego został liderem wielomiliardowego przedsiębiorstwa pozostaje niezmiennie fascynującym fenomenem.

Joaquin Archivaldo Guzman Loera urodził się w biednej wiosce La Tuna w stanie Sinaloa. Od najmłodszych lat miał kontakt z przestępczością. Jego ojciec uprawiać mak, niezbędny do produkcji opium i heroiny. Smykałkę do interesów miał po wuju, który sprzedawał mak gangom. Przestępczego rzemiosła uczył się też sam, w wieku 15 lat założył pierwszą własną plantację marihuany. Szło tak dobrze, że wkrótce do pracy zatrudnił kuzynów.

Drabina

Po śmierci obrotnego wuja dołączył do niewielkiego Kartelu Gallardo. Organizacja była w rozsypce, ale czegoś takiego Guzman potrzebował, by się wybić. Dzięki pozbyciu się konkurentów wkrótce został bossem. Nie mógł imponować posturą, więc szacunek zdobył dzięki przebiegłości i okrucieństwu. Kolejnym ruchem było dołączenie do większego Kartelu z Sinaloa.

Rosnące wpływy „El Chapo”, czyli Krótkiego (168 cm wzrostu), nie spodobały się przywódcom innych organizacji przestępczych. W 1993 roku przeprowadzono zamach na Guzmana na lotnisku w Guadalajarze. Cel przeżył, ale śmierć poniosło kilku jego ochroniarzy a także postronne osoby, m.in. arcybiskup Guadalajary kard. Juan Jesus Posadas Ocampo.

Syn El Chapo zatrzymany tylko na chwilę. Siły bezpieczeństwa uległy gangsterom

Siły bezpieczeństwa zdołały w czwartek ująć 28–letniego syna i prawdopodobnego następcę słynnego Joaquina Guzmana, który po wyroku przebywa w...

zobacz więcej

Na Guzmana polowały także władze i w końcu dopięły swego. Po zatrzymaniu został skazany na 20 lat więzienia. Trafił do zakładu o zaostrzonym rygorze Punta Grande, ale jego status różnił się od innych osadzonych. Dostawał narkotyki, luksusowe prostytutki, a przede wszystkim mógł dalej kontrolować swoje rosnące imperium.

Więzienny high life skończył się w 2001 r., gdy amerykański Sąd Najwyższy zgodził się na ekstradycję bossa do USA. Nazajutrz „El Chapo” uciekł z zakładu – jak ustalili śledczy, wyjechał w wózku z brudnymi ubraniami.

Guzman stał się najbardziej poszukiwanym człowiekiem w Meksyku, ale nie miał zamiaru ukrywać się po norach jak włoscy mafiozi. Normalnie się poruszał z kilkudziesięcioosobową obstawą. Gdy chciał zjeść obiad w luksusowej restauracji, przychodzili jego ludzie, zamykali lokal, zabierali ludziom telefony, Grubasek się posilał, wychodził, a kartel oddawał telefony i opłacał gościom rachunki, przepraszając za dyskomfort.

Zabawa w kotka i myszkę

Zabawa w kotka i myszkę skończyła się w lutym 2014 r., gdy „El Chapo” ponownie został zatrzymany. Trafił do więzienia w mieście Almoloya de Juarez, gdzie miał oczekiwać na ekstradycję do USA. Gdy prawnicy walczyli o odwleczenie wydania bossa Stanom, ludzie kartelu robili podkop pod więzienie. 10 metrów pod ziemią wykopali długi na półtora kilometra i wysoki na 170 cm, wentylowany tunel z ułożonymi torami dla motocykla, którym w siną dal odjechał Guzman.

Tym razem „El Chapo” długo nie nacieszył się wolnością. Wpadł w styczniu 2015 r. w mieście Los Mochis w stanie Sinaloa. Gdy namierzono jego miejsce pobytu, władze wysłały do schwytania bossa żołnierzy piechoty morskiej, gdyż do policji nikt w Meksyku nie ma zaufania. Doszło do bitwy o Guzmana, w której zginęło co najmniej 10 członków kartelu.

Ovidio Guzman Lopez jest synem osławionego Jaquina „El Chapo” Guzmana (fot. TT/ICE)
Ovidio Guzman Lopez jest synem osławionego Jaquina „El Chapo” Guzmana (fot. TT/ICE)

Wojna o narkotunele

Wyrok dożywocia i odsiadka w więzieniu supermax Joaquina „El Chapo” Guzmana to ogromny sukces w walce z narkotykami. Być może największy od...

zobacz więcej

Tak skończyła się kariera gangstera zabijającego wszystkich, którzy stanęli na jego drodze. Trzeba pamiętać, że zabijanie w przypadku kartelu oznacza często także tortury i rozpuszczenie ciała w kwasie, ewentualnie zakopanie na pustyni. Guzman groził nawet Państwu Islamskiemu, gdy ekstremiści zniszczyli przeznaczony dla niego ładunek heroiny.

– Moi ludzie zniszczą was. Współczuję każdemu, kto będzie próbował przeszkadzać w interesach Kartelu z Sinaloa. Wyrwę mu serce i język. Wasz bóg nie ochroni was przed prawdziwym terrorem, który stworzą wam moi ludzie – straszył.

Nie zdążył spełnić swej groźby. W maju 2016 r. władze Meksyku potwierdziły, że zgodzą się na ekstradycję Guzmana do USA. Początkowo ówczesny prezydent Enrique Pena Nieto nawet sprzeciwiał się temu pomysłowi, ale zrobił to tylko dla zachowania pozoru, nikt nie chce podpaść kartelowi. W końcu musiał ulec i wyraził zgodę.

Zamach na sędziego

Istnieje podejrzenie, że umiarkowana przychylność Nieto to efekt wielomilionowych łapówek. Nieprzekupny sędzia Vicente Bermudez Zacarias, który śmiał odrzucić apelację w sprawie ekstradycji „El Chapo” został zastrzelony podczas joggingu.

Do USA Guzman trafił ostatecznie w styczniu 2017 r. Proces przed sądem w Nowym Jorku trwał zaledwie trzy miesiące. W lipcu tego roku narcos numer 1 został skazany na dożywocie za handel narkotykami i pranie pieniędzy oraz dodatkowo na 30 lat więzienia za nielegalne posiadanie broni. Z amerykańskiego supermaxa już nie uda mu się uciec. Przyjęto ustalenia śledczych, że Kartel z Sinaloa przerzucił z Meksyku do Stanów Zjednoczonych warte miliardy dolarów heroinę, kokainę, metamfetaminę i marihuanę.

Z zeznań świadków wynikało również, że kartel wręczał wielomilionowe łapówki meksykańskim urzędnikom, również najwyższego szczebla. Choć za to akurat mu się upiekło, Guzman miał też osobiście torturować i mordować ofiary kartelu, cały zaś proceder był oparty był na „brutalnej sile i zastraszaniu”.

Meksyk tonie we krwi. Niemal sto zabójstw dziennie

Sytuacja w ogarniętym wojną domową Meksyku jest coraz bardziej dramatyczna. Sekretariat Bezpieczeństwa i Ochrony Obywateli przedstawił dane, z...

zobacz więcej

Proceder cały czas jest oparty o te metody, ale kartelem kierują już inni. Liderem jest Ismael „El Mayo” Zambada Garcia, który razem z „El Chapo” stworzył potęgę Federacji po rozpadzie organizacji Miguela Angela Felixa Gallardo na kartel z Sinaloa i wrogi mu kartel z Tijuany. Zambada znacząco różnił się od innego pułkownika Gallardo, Guzmana. Były farmer z przedmieść Culiacan wolał pozostawać w cieniu, być może także dlatego nadal jest na wolności, a także przy życiu.

„Chapitos”

„El Mayo” rządzi wraz z synami „El Chapo” – Jesusem Alfredo Guzmanem Salazarem i Ivanem Archivaldo Salazarem – czyli „Chapitos”. Kartel nie ma łatwego zadania. Od 2006 r. w Meksyku trwa wojna domowa, będąca efektem m. in. nieposkromionego apetytu ich wspólnika i ojca na władzę.

Konflikt pochłonął życie już niemal ćwierć miliona osób, a ponad 40 tys. jest uznawanych za zaginionych, czyli najpewniej leżą w masowych grobach na pustyni. Tylko w pierwszym półroczu zostało zamordowanych ponad 17 tys. osób, co daje średnią sięgającą stu ofiar dziennie. Takie są prawdziwe koszty ton narkotyków, szmuglowanych przez granicę do USA. Częściowo poniósł je także sam Guzman. W 2008 r. jego syn Edgar został zamordowany na parkingu przed centrum handlowym w Culiacan, stolicy stanu Sinaloa.

Wojna zawsze źle wpływa na interesy i Kartel z Sinaloa w ostatnich latach osłabł, szczególnie po ekstradycji Guzmana do USA. Numerem jeden w przestępczym półświatku staje się Nowa Generacja Kartelu z Jalisco (CJNG). W szczytowym okresie dla Federacji pracowało przeszło pół miliona osób i Guzman był najwyższą instancją na obszarze 40 tys. km kwadratowych. Z majątkiem szacowanym na 14 mld dolarów „El Chapo” trafił nawet na listę najbogatszych ludzi świata magazynu „Forbes”. Nieźle jak na kogoś, kto ledwo potrafi czytać i pisać.

Synom bossa średnio idzie prowadzenie rodzinnego interesu. Wprawdzie od małego uczyli się gangsterki, ale brakuje im energii ojca. Świadczy o tym incydent z 2016 r., gdy Jesus Alfredo został uprowadzony wraz z pięcioma kompanami z restauracji w nadmorskim kurorcie Puerto Vallarta w stanie Jalisco. Do knajpy wparowało siedmiu zamaskowanych i siepaczy CJNG z bronią maszynową. Cała akcja trwała zaledwie dwie minuty i nie padł żaden strzał. Właściciel restauracji przyznał, że była „brutalna, ale bardzo czysta”.

Meksyk toczy wojnę z przestępczością zorganizowaną (fot. PAP/EPA/LUIS GERARDO MAGANA / EL DEBATE DE HANDOUT)
Meksyk toczy wojnę z przestępczością zorganizowaną (fot. PAP/EPA/LUIS GERARDO MAGANA / EL DEBATE DE HANDOUT)

Meksyk: Odkryto groby prawie 5 tysięcy zaginionych osób

Meksykańskie władze odkryły 3 024 ukryte groby 4 974 osób zamordowanych w okresie od 2006 roku do połowy sierpnia 2019 roku – ogłosił w piątek rząd...

zobacz więcej

Numer jeden

Jeńców, w których poszukiwania zaangażowano także wojsko, łaskawie wypuszczono po negocjacjach między gangami. Porwanie miało bowiem przede wszystkim upokorzyć Kartel z Sinaloa, ułatwić przejęcie jego szlaków przemytniczych i pokazać, że teraz nie tylko w Jalisco, ale w całym Meksyku rządzi organizacja Nemesia Oseguery Cervantesa „El Mencho”. Następne takie spotkanie może się skończyć dla „Alfredilla” egzekucją i rozpuszczeniem w beczce z kwasem.

Wojny domowej nie udało się powstrzymać kolejnym prezydentom Meksyku – Felipe Calderonowi rządzącemu w latach 2006-12 i Enrique Peni Nieto (2012-18), choć każdy szedł do wyborów z hasłem walki z przestępczością zorganizowaną. Rządzący od zeszłego roku Andres Manuel Lopez Obrador również ma takie ambicje, ale szanse – niewielkie. Wraz ze wzrostem przemocy w kraju i spadającym poparciem Lopez potrzebował jakiegoś spektakularnego sukcesu, czegoś, co odwróciłoby niekorzystne tendencje zarówno w kraju, jak i dla niego samego.

Takim sukcesem miało być aresztowanie któregoś z czołowych narcos, najlepiej z Kartelu z Sinaloa, jako najbardziej „medialnego”. Służbom udało się namierzyć kryjówkę synów Guzmana w Culiacan, w której ukrywali się 39-letni Ivan Archivaldo Guzman i 28-letni Ovidio Guzman Lopez. Wprawdzie Ivan jest jednym z liderów kartelu, to jednak celem był Ovidio, którego ekstradycji (oraz innego z braci Joaquina Guzmana Lopeza) od 2018 r. domagają się Stany Zjednoczone w związku ze śledztwem dotyczącym przemytu kokainy, metamfetaminy i marihuany.

Wydanie choćby jednego syna „El Chapo” USA miałoby też duże znaczenie polityczne. Mogłoby bowiem nieco zmniejszyć presję Donalda Trumpa w sprawie muru na granicy między państwami i poprawić stosunki na linii Meksyk-Waszyngton. Ekstradycja byłaby również bonusem dla Trumpa w rozkręcającej się kampanii prezydenckiej.

„El Mencho” znaczy śmierć. Meksyk w odmętach wojny domowej

Ciała rozpuszczane w kwasie, zwłoki wywieszane na wiaduktach z wiadomościami od karteli, głowy poniewierające się po ulicach, brutalne morderstwa...

zobacz więcej

Bitwa o Culiacan

17 października do kryjówki kartelu wkroczyło 35 żołnierzy – celem było schwytanie najstarszego i najmłodszego z synów Guzmana. Dzięki pomocy swoich asesinos Ivan zdołał się wydostać z oblężenia, a następnie zorganizował orgię przemocy w Culiacan. Członkowie kartelu przez osiem godzin podpalali samochody i atakowali posterunki, żeby wymusić na władzach uwolnienie Ovidia. Obstawili również główne skrzyżowania i drogi dojazdowe do miasta stanowiskami z bronią wielkokalibrową. 800-tysięczna stolica stanu Sinaloa była odcięta, jak na wojnie.

Jak informuje dziennik „New York Times”, narcos uprowadzili też rodziny żołnierzy przebywające w koszarach, żeby zmusić ich do uległości. Równolegle w lokalnym więzieniu, oczywiście obsadzonym w znacznym stopniu przez członków Federacji, wybuchł bunt. Osadzeni rozbroili strażników i co najmniej 56 przestępców uciekło – poinformował Sekretarz Bezpieczeństwa Publicznego Stanu Sinaloa Cristobal Castaneda. Wielu więźniów wciąż nie zostało złapanych.

Do końca nie wiadomo, co wydarzyło się w twierdzy Kartelu z Sinaloa. Minister bezpieczeństwa Meksyku Alfonso Durazo oświadczył dzień po bitwie, że 30 członków Gwardii Narodowej patrolowało Culiacan, gdy nagle w ich kierunku padły strzały, przypuścili więc szturm na dom, z którego strzelano.

Wśród czterech członków kartelu znajdował się – tłumaczył minister – Ovidio Guzman. Na pomoc oblężonym gangsterom mieli ruszyć uzbrojeni cywile, wierni kartelowi, którzy również otworzyli ogień w kierunku żołnierzy. Wkrótce na miejsce przyjechało więcej uzbrojonych przestępców, z którymi mundurowi nie mieli szans.

Wersja ta ma swoje słabe strony. Nasuwa się pytanie: dlaczego czterech przestępców, w dodatku z tak znaczącym członkiem organizacji, zdecydowało się zaatakować aż 30 żołnierzy? Druga wątpliwość: dlaczego gangsterzy otrzymali wsparcie, a mundurowi nikogo nie wezwali na pomoc? Nie nam jednak oceniać. Może było tak, jak twierdzą władze, że członkowie kartelu uwięzili ośmiu żołnierzy, dodatkowo wszyscy mundurowi byli otoczeni i nie mieli szans, dlatego zdecydowano się wypuścić Ovidia.

Możemy jedynie przyjąć oficjalne dane, że w walkach o Culiacan zginęło osiem osób: cywil, członek Gwardii Narodowej, jeden więzień i pięciu gangsterów, a 21 osób zostało rannych. Krew została przelana, ale syn Guzmana nadal chodzi wolny.
Prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador przegrywa z kartelami (fot. PAP/EPA/DANIEL RICARDEZ)
Prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador przegrywa z kartelami (fot. PAP/EPA/DANIEL RICARDEZ)

Bitwa o Tepalcatepec. Jest wiele ofiar szturmu kartelu

Co najmniej dziewięć osób zginęło w ataku członków kartelu CJNG na konkurencyjny Cartel del Abuelo. Wcześniej członkowie CJNG złożyli obietnicę, że...

zobacz więcej

– Zostały podjęte decyzje, które całkowicie popieram i pod którymi się podpisuję, ponieważ sytuacja stała się bardzo zła. Życie wielu obywateli było zagrożone i to zdecydowało o wycofaniu. Nie można stawiać wyżej życia przestępcy od życia normalnych obywateli – oświadczył prezydent Obrador. – Nie chcemy śmierci, nie chcemy wojny – podkreślił.

Kartel zadowolony

Prawnik „El Chapo” Jeffrey Lichtman powiedział dziennikowi „New York Times”, że Ovidio jest „bezpieczny” i „nie w areszcie”. Przyznał, że jest niejasne, co się wydarzyło, ale wszystko się wyjaśni, „jak opadnie kurz”. Juan Pablo Badillo, prawnik reprezentujący Guzmana w Meksyku, pochwalił natomiast wydanie „ludzkiego, inteligentnego i pełnego wrażliwości rozkazu przez prezydenta Obradora”.

Obecnie trwa porządkowanie miasta i szukanie winnych. Minister obrony Luis Crescencui Sandoval oświadczył, że operacja aresztowania Ovidia Guzmana „była źle przygotowana”.

– Nasi ludzie działali zbyt pospiesznie, nie zaczekali, aż otrzymają rozkaz przeszukania budynku, w którym – jak się okazało – przebywał Ovidio Guzman. Pospieszyli się z działaniem, tymczasem zostali otoczeni przez uzbrojonych po zęby żołnierzy kartelu narkotykowego, którzy zaatakowali członków Gwardii Narodowej i wojskowych znajdujących się w budynku – tłumaczył.

– Nie jest łatwo zwalczać przestępczość – przyznał prezydent Obrador. – To długi proces. Musimy stawić czoło dwóm mafiom: mafii w białych kołnierzykach i mafii zorganizowanej – oto wyzwanie, przed którym stoimy – wyjaśnił.

Sęk w tym, że podobne deklaracje są składane od lat, a nie tylko nie widać końca wojny, ale wręcz przybiera ona na sile, a kartele mają coraz większy wpływ na kierunek, w jakim zmierza państwo.

Operacja w Culiacan pokazała także słabość państwa i siłę przestępczości zorganizowanej, w szczególności samego kartelu z Sinaloa. Może również oznaczać nowe, jeszcze bardziej intensywne walki między pokrzepioną zwycięstwem Federacją a CJNG o odzyskanie szlaków przemytniczych do USA. Jedyna szansa zatem na zakończenie tej wojny to sprawienie, że Amerykanie przestaną zażywać narkotyki. To jednak można wsadzić między bajki.

źródło:
Zobacz więcej