Autorytaryzm, dyktat jednej partii, płonące stosy. Gersdorf za granicą opowiada o Polsce

Części Polaków „miło jest patrzeć na stosy” – twierdziła Małgorzata Gersdorf (fot. REUTERS/Kacper Pempel)

– Doświadczamy już życia w ustroju, który można określić jako autorytaryzm wyborczy: za fasadą wolnych wyborów, których ważność jednak kontroluje nowa Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, kryje się dyktat jednej partii. Same wybory przekształcają się w plebiscyt poparcia dla rządu – oświadczyła Małgorzata Gersdorf. Tym razem oskarżenia pod adresem Polski zostały wypowiedziane w Oslo. I prezes Sądu Najwyższego przebywała tam na zaproszenie Norweskiego Stowarzyszenia Prawników.

Małgorzata Gersdorf nagrodzona przez Niemcy. „Sprzeciwiła się rozwojowi sytuacji w Polsce”

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf została wyróżniona niemiecką nagrodą im. Theodora Heussa. W uzasadnieniu przyznania nagrody...

zobacz więcej

Wygłaszając referat dla Norweskiego Stowarzyszenia Prawników, Gersdorf posunęła się nawet dalej, mówiąc o „płonących stosach”, których „ofiary nie zawiniły niczym oprócz posiadania własnych poglądów”. Zdaniem I prezes SN części Polaków „miło jest patrzeć” na takie stosy.

Jak wynika z wywiadu, którego udzieliła portalowi juristen.no, mogło jej chodzić o „młodych i odważnych sędziów”, którym postępowania dyscyplinarne wytoczono rzekomo za wierność zasadom demokratycznym, zasadzie trójpodziału władzy i niezależności. Gersdorf alarmowała, że oni i ich rodziny są „poddane presji zdolnej niszczyć ludzi”.

– Dzisiaj w Polsce nie ma już niezależnego sądownictwa dyscyplinarnego. Jest Izba Dyscyplinarna przy Sądzie Najwyższym. Faktycznie nie jest ona częścią żadnej struktury organizacyjnej, bo ma własny budżet i kancelarię; mało tego – ma prawo wglądu do wszystkich spraw dyscyplinarnych przed sądami niższymi i ich „ręcznego ustawiania” – twierdziła, skarżąc się, że „gwarancje w zakresie prawa do obrony obwinionego sędziego są na poziomie niższym niż w procesie o pospolite zabójstwo”.

Gersdorf oskarżyła także Prawo i Sprawiedliwość o „sprzeczną z konstytucją wymianę sędziów Trybunału Konstytucyjnego”. Niekonstytucyjne jest według niej zatrudnianie innych niż do 2015 r. dziennikarzy w mediach publicznych.

– Media przy współudziale przejętych przez władzę służb specjalnych i oskarżycieli publicznych rozpętują za państwowe pieniądze kampanię PR przeciwko sędziom – narzekała pierwsza prezes SN goszcząc w kraju, w którym wszystkie główne media są – jak napisał portal medier24.no – „uzależnione finansowo od rządu jak nigdy”.

źródło:
Zobacz więcej