Piłka nożna i papierosy: toksyczny związek, który przetrwał

Przerwa na papierosa? Takie obrazki można spotkać do dziś w niższych ligach na całym świecie (fot. John Walton - PA Images via Getty Images)

„Mój mały przyjacielu papierosie, spędziłem z tobą więcej chwil niż z kimkolwiek innym. Niszczymy się nawzajem, wzajem oddani sobie” – pisał w jednym z wierszy Marcin Świetlicki. Jego słowa doskonale odnalazłyby się także w świecie futbolu. Nikotynowy dym towarzyszy piłkarzom pod każdą szerokością graficzną od ponad stu lat. I raczej nic się w tej kwestii nie zmieni.

Cristiano Ronaldo strzelił już 700 goli. I będzie więcej

W przegranym 1:2 meczu Portugalii z Ukrainą w eliminacjach EURO 2020 Cristiano Ronaldo strzelił honorowego gola dla mistrzów Europy. To już 700....

zobacz więcej

Wyobrażacie sobie Cristiano Ronaldo zachwalającego najnowszą wersję mentoli albo Roberta Lewandowskiego opowiadającego w reklamie o wyższości elektronicznych nad normalnymi papierosami? Jeszcze nie tak dawno temu piłkarz w oparach papierosowego dymu nie dziwił nikogo.

Na początku lat 50. XX wieku angielski piłkarz Stanley Matthews miał pozycję w europejskim futbolu podobną do tej, jak wymienieni wcześniej gladiatorzy współczesnej piłki. A że świat reklamy coraz chętniej dostrzegał rozpoznawalność piłkarzy, nie ma się co dziwić, że Matthews stał się twarzą bodaj największej kampanii reklamowej 1954 r. na Wyspach.

„Są dla mnie stworzone, w ogóle nie drapią gardła!”

Chodziło o… papierosy „Craven”. Na gigantycznych bilbordach „czarodziej dryblingu”, jak nazywano go na Wyspach, zachwalał wyjątkowy smak reklamowanego przez siebie produktu.

– Są wręcz stworzone dla mnie i nie podrażniają gardła – uśmiechał się z reklamowego fotosu ubrany w koszulkę reprezentacji Anglii piłkarz, trzymając w lewej ręce odpalonego papierosa. Jak się później okazało, Matthews... w ogóle nie palił.

Zaangażowanie do reklamy tak wielkiej gwiazdy było wielkim wydarzeniem na Wyspach. Biorąc udział w reklamówce „cravenów” sir Stanley, choć miał wtedy 37 lat, należał do najlepszych prawoskrzydłowych globu. Rok przed papierosowym występie zdobył razem z Blackpool Puchar Anglii. I to w jakich okolicznościach!

Skandal w Sofii. Rasistowskie zachowanie kibiców podczas meczu Bułgarii z Anglią

Nazistowskie pozdrowienia i rasistowskie zachowania kibiców. W takiej atmosferze toczył się w Sofii mecz eliminacji Euro 2020 pomiędzy Bułgarią a...

zobacz więcej

Do historii angielskiego futbolu mecz przeszedł jako „Matthews Final”. Dzięki asystom bohatera tej historii Blackpool w 20 minut odwróciło losy meczu. Z 3:1 dla Boltonu, zrobiło się 3:4, a dwa ostatnie gole padły w 89. i 90. minucie. Buty, w których w tym meczu występował Matthews, zostały w 2010 r. sprzedane na aukcji za... ponad 38 tys. funtów.

Legenda reprezentacji Anglii w reklamie papierosów była wydarzeniem, ale tylko ze względu na rozmach kampanii. Dla producentów papierosów kibic czy piłkarz był naturalnym odbiorcą ich towaru praktycznie od początku istnienia ligi na Wyspach.

Najlepszym na to dowodem była relacja z meczu London League z końcówki XIX wieku. Oburzony dziennikarz pisał tak: „Nie jestem przeciwnikiem palenia, ale to już przesada, żeby bramkarz podczas meczu nie rozstawał się z papierosem, a sędzia liniowy palił sobie fajkę”.

Przed, po i w trakcie

Gdyby któryś z naukowców chciał udowodnić światu, że papierosy wcale nie wpływają negatywnie na formę fizyczną, wydolność czy pojemność płuc, zapewne sięgnąłby do świata futbolu. Bo tu przykładów nie brakuje.

Autorem jednej z najbarwniejszych historii jest Jackie Milburn, który w swojej autobiografii tak opisywał kulisy finału Pucharu Anglii w 1951 r. „Strasznie chciało mi się zapalić, więc po kryjomu wskoczyłem do łazienki. Byłem zdziwiony, że w środku jest już czterech moich kolegów z drużyny z papierosami w ręce” – opowiadał w wydanej po latach książce.

Łukasz Piszczek po raz ostatni w reprezentacji. Jest data pożegnalnego meczu

Łukasz Piszczek w listopadzie wystąpi w swoim ostatnim meczu w piłkarskiej reprezentacji Polski. Pożegnalne spotkanie zostanie rozegrane na...

zobacz więcej

Co się później stało? Czy brakowało mu oddechu podczas meczu? Czy wcześniej zszedł z boiska? Nic z tych rzeczy. Milburn strzelił dwa gole i Newcastle wygrało 2:0 z Blackpool.

Z czasem rosła świadomość zagrożenia wynikającego z palenia papierosów, mniej więcej od połowy lat 50. zaczęto łączyć nikotynowy dym z rozwojem chorób nowotworowych. W związku z tym reklamy koncernów tytoniowych były powoli wypierane z futbolu.

Piłkarze nie porzucili swoich przyzwyczajeń. Johan Cruyff, jedna z największych gwiazd lat 70., otwarcie przyznał, że będąc czynnym piłkarzem, palił 20 papierosów dziennie. Przestał w 1991 r. po zawale serca. Zaangażował się w kampanię antynikotynową i ufundował nawet klinikę walczącą z nikotynowym uzależnieniem. Zmarł przed trzema laty na raka płuc.

Dwa razy większe dawki nikotyny przyjmował Osvaldo Ardiles, gwiazdor Tottenhamu przełomu lat 70. i 80. i mistrz świata z 1978 r. To właśnie Argentyńczyk tworzył niesamowitą drugą linię „Kogutów” razem z Glennem Hoddle'm i swoim rodakiem Ricardem Villą. A do tego palił jak smok. Brytyjski serwis goal.com umieścił Ardilesa w rankingu 10 najlepszych piłkarzy palaczy wszech czasów.

Argentyńczykowi w liczbie wypalonych papierosów mógł śmiało dotrzymywał kroku Brazylijczyk Socrates. Angielskie gazety nazywały go nawet „Two-Pack-A-Day Man”, czyli palącym dwie paczki dziennie. Nie przeszkadzało mu to w byciu jednym z największym wirtuozów futbolu lat 80.

Lewandowski: Jest awans, więc plan zrealizowany

Brawa za to, jak graliśmy, jak rozgrywaliśmy akcje. Konsekwentnie realizowaliśmy plan i nie pozwoliliśmy przeciwnikom na stworzeniu choćby pół...

zobacz więcej

Socrates przez całe swoje życie wyrywał się wszelkim schematom. Przede wszystkim jego biografia nie przypominała historii typowego brazylijskiego piłkarza, wychowanego gdzieś w faweli, dla którego futbol był jednym sposobem na wyrwanie się z biedy. Jego ojciec był wielkim wielbicielem literatury; miłość do książek zaszczepił u swojego syna, który tak rozkochał się w filozofii, że wybrał sobie pseudonim Socrates.

Do tego ukończył uniwersytet medyczny i stąd u dziennikarzy zyskał sobie ksywę „Doktor”. Bardzo mocno angażował się także w życie polityczne swojego kraju; był zafascynowany komunizmem spod znaku Fidela Castro i Che Guevarry.

Do dwóch paczek papierosów dorzucał też hektolitry alkoholu. Wódka i papierosy nie przeszkadzały mu w robieniu niesamowitych rzeczy na boisku. Był kapitalnym rozgrywającym. Do jego firmowych zagrań należały podania piętą oraz tzw. no–look pass czyli zagranie piłki w innym kierunku niż skierowana jest głowa.

Niestety, nie doczekał spokojnej starości. Zmarł w wieku 57 lat wskutek wstrząsu septycznego, wywołanego chorobą alkoholową.

Z głową w chmurach… nikotynowego dymu

Mijały lata, opakowania papierosów pokrywały wielkie ostrzeżenia o czyhających na palaczy chorobach, a nawyki piłkarzy pozostały te same. W 2001 r. Robert Prosinecki, podpisując kontrakt z Portsmouth chwalił się w wywiadzie, że zredukował liczbę wypalanych fajek o połowę, czyli do 20 sztuk.

Robert Lewandowski w Drużynie Marzeń ostatniej dekady

Popularny serwis futbolowy Goal.com wybrał Roberta Lewandowskiego do najlepszej jedenastki piłkarzy ostatniej dekady. Znakomity polski napastnik...

zobacz więcej

Siedem lat później na podobne wyznanie zdecydował się David James, również zawodnik Portsmouth.

– Przez 15 lat wypalałem paczkę papierosów dziennie. Puszczałem „dymek” po treningach, przed meczami i w klubowym autobusie podczas wyjazdu na mecz. Większość stresów w mojej piłkarskiej karierze zajmowały zmartwienia, jak bezpiecznie ukryć się z papierosem – zaskoczył bramkarz reprezentacji Anglii.

W świecie futbolu mówi się, że bramkarze mają nierówno pod sufitem. A chyba najwięcej dowodów na potwierdzenie tej tezy dostarczył Fabien Barthez. Oto jedna z historii. W lutym 2003 r. Manchester United grał wyjazdowy mecz z Southampon. Jeszcze pod koniec pierwszej połowy golkiper „Czerwonych Diabłów” zszedł z murawy z kontuzją. Manchester ostatecznie wygrał 2:0, doprowadzając do szału trenera „Świętych” Gordona Strachana.

Gniew trenera sięgnął zenitu, gdy poczuł zapach papierosowego dymu wydobywający się z jego gabinetu. Gdy otworzył drzwi, zobaczył rozwalonego przy jego biurku Bartheza, odpalającego kolejnego papierosa. Strachan wpadł w szał i wyrzucił bramkarza ze swojego pokoju razem z pełną niedopałków popielniczką.

Jak to? Messi też?

Dziś piłkarze starają się bardziej pilnować, choć czujni paparazzi są w stanie przyłapać ich niemal w każdym zakątku globu. W 2012 r. świat obiegło zdjęcie Leo Messiego. Argentyńczyk stoi w pobliżu basenu i poddaje się nikotynowej chwili zapomnienia. Tylko czy to naprawdę papieros? Do dziś nie wiadomo. Fani Barcelony i miłośnicy słodyczy twierdzą, że ich idol trzyma w ustach... laskę lukrecji, a nie papierosa.

Reprezentacja Polski nie przyjedzie do Arłamowa

Gdzie do przyszłorocznych mistrzostw Europy będzie przygotowywać się reprezentacja Polski? Tego jeszcze nie wiadomo. Na pewno nie będzie to...

zobacz więcej

U innych gwiazd światowego futbolu sprawa jest dużo bardziej oczywista. Dzięki paparazzi wiemy, że zapalić lubi Mesut Oezil. Fotoreporterzy dwa razy przyłapali Wayne'a Rooneya – na Barbadosie i w Las Vegas.

Ze zgubnego nałogu próbował wyciągnąć go sir Alex Ferguson. Przed laty mówił, że jeśli Ronney nie porzuci swoich nikotynowych słabości, będzie w stanie grać na wysokim poziomie tylko do 30. roku życia. Sprawdziło się. Mniej więcej od 2016 r. zaczął się powolny i systematyczny zjazd jednego z najlepszych angielskich piłkarzy początku XX wieku. Choć Rooney ma tyle samo lat co Cristiano Ronaldo, to od dłuższego czasu znajduje się na peryferiach poważnego grania.

Podobno na wakacjach można sobie pozwolić na więcej. Pewnie z tego założenia wychodzili też Ashley Cole i Dymitar Berbatow. Kilka lat temu kibice dowiedzieli się o nikotynowych słabościach Cole’a i cygarowych fascynacjach Bułgara.

Większą pożywkę kibicom i dziennikarzom dała historia Mario Balotellego. Głos w całej sprawie zabrał nawet Roberto Mancini.

– Nie wydaje mi się, żeby palił dużo, góra pięć, sześć papierosów dziennie – stwierdził ówczesny menedżer „The Citizens”.

– To nie w porządku, wolałbym, żeby tego nie robił, ale on jest dorosłym facetem, a ja nie jestem jego ojcem. Gdybym przyłapał mojego syna z papierosem, nakopałbym mu – komentował sprawę Mancini. Napastnik uniknął kopniaków swojego trenera, ale z pewnością nie zrobił kariery na miarę talentu. Teraz jest piłkarzem beniaminka Serie A Brescii.

Trzy miesiące poza bramką. Poważna kontuzja Fabiańskiego

To nie jest dobra wiadomość dla kibiców i selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski, Jerzego Brzęczka. Bramkarz Łukasz Fabiański wróci do gry...

zobacz więcej

„Supermario” to niejedyny Włoch ze skłonnościami do puszczania „dymka”. Podczas mistrzostw świata w 2006 r. przyłapani zostali Gianluigi Buffon, Vincenzo Iaquinta i Alessandro Nesta. Wszyscy zostali później mistrzami świata.

Polska szkoła palenia

Autorem bodaj najbardziej barwnej anegdoty o nikotynowych przyzwyczajeniach polskich piłkarzy jest Paweł Janas, który jako zawodnik zdobył z kadrą medal mistrzostw świata, a ponad dwie dekady później jako selekcjoner wprowadził Biało-Czerwonych na mundial w Niemczech.

– Za moich piłkarskich czasów trzech w drużynie nie paliło. Teraz proporcje odwróciły się o 180 stopni i od razu widać, jakie mamy wyniki – żartował selekcjoner.

Opowiadania o papierosowych przyzwyczajeniach czołowy polskich piłkarzy lat 70. czy 80. XX wieku nie mają większego sensu, bo palili prawie wszyscy. Zdecydowanym przeciwnikiem jakichkolwiek nałogów był tylko Adam Nawałka.

Niedawny selekcjoner reprezentacji jeszcze jako piłkarz był pierwszym zawodnikiem, który zwracał uwagę na odpowiednie wyżywienie, a przede wszystkim unikanie alkoholu i papierosów. - Adaś był w tych swoich postanowieniach jedynakiem - mówił Andrzej Iwan, który występował z Nawałką w Wiśle Kraków i reprezentacji Polski.

Prawdziwy kapitan. 60 goli Lewandowskiego w reprezentacji

Robert Lewandowski w czwartkowym meczu z Łotwą w Rydze, wygranym przez Polaków 3:0, zdobył gole numer 58, 59 i 60 w reprezentacji. Dzięki temu...

zobacz więcej

Iwan z całą pewnością był jedną z najciekawszych postaci polskiej piłki lat 80. W 1987 r. w glorii najlepszego piłkarza ligi, przeniósł się z Górnika Zabrze do VfL Bochum. W Niemczech „Ajwen” postanowił zmienić nawyki, porzucając alkohol i papierosy.

Na boisku był jednak cieniem samego siebie. Po kolejnym nieudanym meczu odwiedził go Hermann Gerland. Trener przyszedł z kartonem papierosów i butelką whisky, mówiąc Iwanowi, żeby zachowywał się i grał tak jak w Polsce. Poskutkowało.

Od jakiegoś czasu na zgrupowaniach reprezentacji jest formalny zakaz palenia. Ale jak to zawsze bywa wszystkich on nie dotyczył. Za czasów Franciszka Smudy, kiedy Michał Żewłakow wychodził z lotniska po powrocie z meczów kadry, od razu po wyjściu z hali przylotów sięgał po zapalniczkę i paczkę papierosów. Fotoreporterzy zgodnie opuszczali obiektywy.

Do jego stałych nikotynowych kompanów należał Artur Boruc. Nawyki doświadczonych piłkarzy szybko zaczęły przeszkadzać selekcjonerowi. W efekcie obaj nie wystąpili na Euro 2012.

Inny były gwiazdor Legii, Maciej Rybus, żył tak dobrze z dziennikarzami, że ci chętnie częstowali go papierosem, zwłaszcza w czasach, gdy jeszcze grał przy Łazienkowskiej.

– Jeśli mam ochotę, to sobie zapalę. Nie chcę się z tym ukrywać. Ale wiadomo, że na zgrupowaniach tego nie robię – zapewnił kiedyś w wywiadzie dla weszlo.com.

Bardziej praktycznie do swojego nałogu podchodził Tomasz Hajto, który nie dość, że sam lubił zapalić, to jeszcze wpadł na pomysł, że można na tym zarobić. Niestety, okazało się, że piłkarz Schalke nie miał w sobie żyłki handlowca.

Jak ustaliła niemiecka prokuratura Hajto otrzymał łącznie 110 kartonów nieopodatkowanych papierosów, a następnie większość z nich odsprzedał innym osobom z zyskiem. Straty niemieckiego skarbu państwa, wynikające z nieuiszczonych opłat celnych, prokuratura oceniła na 3033,59 euro. Wyrok sądu był bolesny dla piłkarza Schalke - 43 500 euro grzywny.

źródło:
Zobacz więcej