Donald Tusk – nadzieją czy groźbą?

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk (fot. PAP/Leszek Szymański)

Chyba trudno byłoby znaleźć w Polsce śmiałka, który postawiłby trochę większe pieniądze na to, czy Donald Tusk wystartuje w roli konkurenta Andrzeja Dudy w wyścigu do prezydentury, czy też nie. Być może nawet sam Tusk do tej pory nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie. A jest to kwestia kluczowa dla opozycji politycznej w Polsce. Oparta na założeniu, że Tusk po skończeniu kadencji szefa Rady Europejskiej wróci do kraju, by stanąć na czele opozycji i poprowadzić ją do przełamania hegemonii PiS. Na takiej wizji większość opozycji, a na pewno Platforma Obywatelska opierała strategię przeczekania co najmniej od roku, kiedy stało się jasne, że obecny obóz władzy dotrwa w dobrej kondycji do końca swojej kadencji, a więc do wyborów parlamentarnych 2019.

„Donald Tusk nie wróci do Polski”. Przegląd prasy w TVP Info

Tłumy Polaków przy grobie bł. ks. Jerzego Popiełuszki; sentymentalny wpis premiera Mateusza Morawieckiego; brexit w zasięgu ręki; Donald Tusk nie...

zobacz więcej

Założenie takie z regularnością szwajcarskiego zegarka podsycał w pełni świadomie sam Tusk, podczas kolejnych wywiadów i rozmów ze swoją ulubioną stacją TWN. Wielokrotnie pytany przez dziennikarzy tej stacji o swoją przyszłość polityczną, zawsze w sposób rzekomo zakamuflowany, jednak tak, aby nikt nie miał wątpliwości, sugerował zamiar zaangażowania się na powrót w sprawy polskiej polityki. To po pierwsze. A po wtóre, jednoznacznie dawał do zrozumienia, choć nigdy nie powiedział tego wprost, że gotowy jest stanąć w szranki z Andrzejem Dudą o stanowisko prezydenta.

Część publicystów te wszystkie zabawy językowe Donalda Tuska, jego ulubioną metodę uprawiania polityki, odczytywało jak formę rozpoznania, podczas którego chciał sprawdzić na jakie poparcie może liczyć w środowisku Platformy oraz innych opozycyjnych ugrupowań, a także u potencjalnych wyborców. Jego wypowiedzi interpretowano wprost: „Tusk bada grunt”, „Sprawdza swoje szanse”, „Zapuszcza sondę”.

Niemal każdy przyjazd do kraju, czy to na wezwanie prokuratury lub sejmowych komisji śledczych, czy na zaproszenia organizacji politycznych i społecznych, wykorzystywał jako dobre okazje do robienia politycznych widowisk, w których siebie obsadzał w roli głównej. Zwykle w jego wystąpieniach publicznych wątki osobistych deklaracji politycznych przeplatały się z krytyką obecnego obozu władzy i najróżniejszymi oskarżeniami. Począwszy od zarzutów o realizowaniu przez rząd PiS scenariuszy politycznych pisanych na Kremlu, poprzez oskarżenia o łamanie praw człowieka, niszczenie wymiaru sprawiedliwości aż po ukryte intencje wyjścia z Unii Europejskiej.

Opozycja zacierała ręce z zadowoleniem, oczekując momentu, w którym Donald Tusk postawi sprawę jasno: - Obiecuję, że jeśli zostanę zaakceptowany przez połączone siły opozycji, stanę na jej czele jako nieformalny przywódca, startując w wyborach prezydenckich.

Tusk kandydatem PO na szefa Europejskiej Partii Ludowej

„PO oficjalnie zgłosiła kandydaturę Donalda Tuska na szefa EPP” – podało na Twitterze centrum analityczne Polityka Insight. Jak dodano, Grzegorz...

zobacz więcej

Takiej deklaracji spodziewano się na początku maja podczas pamiętnego wystąpienia Donalda Tuska na Uniwersytecie Warszawskim, poprzedzonego atakiem na Kościół katolicki przez Leszka Jażdżewskiego. Kiedy tam były premier zawiódł oczekiwania swoich zwolenników, zakładano, że będzie to miało miejsce na początku czerwca w Gdańsku, gdzie niemal cała czołówka opozycji obchodziła uroczyście rocznicę wyborów 1989 r. Jednak tam również poza apelami o zjednoczenie opozycji w walce o Senat, nie zaspokoił rozbudzonych apetytów.

Dopiero kilka dni temu, już po zwycięskich dla PiS wyborach do Sejmu, w telewizyjnej rozmowie z dwoma prywatnymi stacjami telewizyjnymi – Polsat News i TVN – Donald Tusk nawiązał znowu do sprawy najbliższych wyborów prezydenckich. Część publicystów usłyszała w tej rozmowie niemal jednoznaczną zapowiedź startu w majowym przyszłego roku wyścigu do Belwederu.

Jednakże spora część komentatorów uznała, że mówiąc o prezydenturze Tusk miał całkiem inne intencje. Chciał skupić uwagę na intrygującym problemie jego ewentualnego startu na stanowisko prezydenta wyłącznie po to, aby odciągnąć uwagę opinii publicznej i dziennikarzy od jego mało chlubnego konta, zapisanego w aferze Amber Gold, w której akurat tego dnia sąd wydał wyrok na dwójkę właścicieli tej spółki.

Opinie wypowiadane w tej rozmowie przez Donalda Tuska, są pełne fałszywej skromności. Swoistego rodzaju kokieterii. W ich drugiej i trzeciej warstwie bez trudności można było doszukać się tez, że właśnie Donald Tuska jest jedynym kandydatem, posiadającym tak wiele zalet, że tylko on jest wart tego, by stanąć do pojedynku z Andrzejem Dudą. Co więcej, politykiem, który ma szanse tę batalię zakończyć zwycięstwem.

Prezydent nie obawia się starcia z Tuskiem. „Kto się kogokolwiek boi, nie może być prezydentem”

Ktoś, kto się czegokolwiek czy kogokolwiek boi, nie może być prezydentem RP – powiedział prezydent Andrzej Duda, pytany o to, czy obawia się stanąć...

zobacz więcej

Nie wiadomo ciągle, na ile poważnie można brać ten kalejdoskop „dobrych rad i pouczeń” Donalda Tuska. Nie pojawia się ani jedna jednoznaczna myśl, tak jakby Tusk nie był pewien, czego właściwie chce on sam. Wygląda mi raczej na autoportret miotającego się Tuska, który zasmakował w braku odpowiedzialności za to, co robi, czy raczej za to, że nic nie robi. Żyjącego w komforcie, sprowadzającym się do ogromnych zarobków, połączonych z rytualnymi, na poły fikcyjnymi działaniami, nie tworzącymi żadnych wartości, ale też nie wymagającymi żadnego wysiłku. Ani intelektualnego ani fizycznego, poza jazdą na elektrycznej hulajnodze na Polach Elizejskich w Paryżu, w przerwie strajku francuskich strażaków.

Jeśli chodzi o prezydenturę, w ostatnich tygodniach pojawił się konflikt nie do przezwyciężenia. Jest nim propozycja objęcia szefostwa w Europejskiej Partii Ludowej (EPL) jednego z ugrupowań występującego w ramach UE. Pytany o tę kwestię Donald Tusk odpowiedział, że nie wyklucza możliwości podjęcia starań o objęcie funkcji szefa tej partii. W przypadku wygranej, praktycznie i teoretycznie wyklucza to możliwość w majowym starcie jako kandydata na fotel prezydenta Polski.

W tym samym zdaniu Donald Tusk zapowiada, że ewentualne przywództwo w EPL nie powstrzyma go przed pełnym zaangażowaniem w sprawy polskie.

Nie wiem jak tę zapowiedź odczytywać. Jako nadzieję czy jako groźbę?

źródło:
Zobacz więcej