Prowokacje nad Morzem Czarnym. Bułgarzy posyłają myśliwce

Według źródeł w ministerstwie obrony Bułgarii celem Rosji jest wyczerpanie zdolności bułgarskiego lotnictwa wojskowego (fot. wikipedia/Krasimir Grozev)

Od początku roku myśliwce sił powietrznych Bułgarii były podrywane 19 razy po zbliżeniu się do przestrzeni powietrznej kraju samolotów z wyłączonymi urządzeniami komunikacyjnymi. Przypuszcza się, że chodzi o rosyjskie maszyny – podał w sobotę portal Mediapool.

Rosja oskarżona o wysyłanie anonimowych wiadomości do żołnierzy brytyjskich

„Obserwujemy was” – takie wiadomości prywatne otrzymali brytyjscy żołnierze. Jak dowiedział się „The Telegraph”zostały one wysłane przez Rosję.

zobacz więcej

Portal powołuje się na źródła w bułgarskim lotnictwie wojskowym. Według nich przestrzeń powietrzna kraju została naruszona tylko raz przez mały rumuński samolot szkoleniowy. Źródła wskazały, że w przypadkach zbliżania się obcych maszyn do bułgarskiej granicy powietrznej chodzi o prowokacyjną taktykę ze strony Rosji, stosowaną przez nią od lat w regionie Morza Czarnego.

Według źródeł w ministerstwie obrony Bułgarii celem Rosji jest wyczerpanie i tak słabych zdolności bułgarskiego lotnictwa wojskowego, pełniącego bojowe dyżury nad Morzem Czarnym w ramach misji natowskiej Air Policing.

Podczas tych dyżurów Bułgaria dysponuje kilkoma myśliwcami produkcji rosyjskiej MiG-29. W lipcu Bułgaria zawarła ze Stanami Zjednoczonymi umowę na zakup sześciu bojowych i dwóch ćwiczebnych samolotów F-16 Block 70 o wartości 1,2 mld dolarów. Jednak pierwsze maszyny zostaną dostarczone dopiero w 2023 roku.

Do tego czasu na remont i serwisowanie 15 posiadanych przez bułgarskie lotnictwo wojskowe MIG-ów resort obrony przeznaczył 80 mln euro. Remonty ma przeprowadzić Białoruś.

W tym roku do bułgarskiej przestrzeni powietrznej obce samoloty z wyłączonymi transponderami, czyli urządzeniami komunikacyjnymi pozwalającymi na identyfikację maszyn, przybliżały się już więcej razy niż w całym 2018. Wówczas odnotowano 17 takich przypadków.

Źródła z resortu obrony, cytowane przez Mediapool, odnotowują, że taką samą taktykę Rosja stosuje nad Morzem Bałtyckim. Na razie wicepremier i minister obrony Krasimir Karakaczanow unika komentarzy na ten temat. Nie odnotowano reakcji również ze strony MSZ Bułgarii - pisze Mediapool.

źródło:

Zobacz więcej