Fogiel o słowach Fedorowicza: Można tu mówić o próbach zastraszenia

Zdaniem zastępcy rzecznika PiS, słowa senatora PO są niepokojące i budzą bardzo złe skojarzenia (fot. PAP/Tomasz Gzell)

Słowa senatora PO Jerzego Fedorowicza o politykach opozycji, którzy zdecydowaliby się przejść na stronę PiS, są bardzo niepokojące i budzą bardzo złe skojarzenia. Są niedopuszczalne w dyskursie politycznym – ocenił w sobotę zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel.

Groźby senatora KO zgodne z wykładnią Neumanna. Sobolewski cytuje posła PO

Słowa posła KO Jerzego Fedorowicza, który groził dziś anatemą politykom opozycji, gdyby zdecydowali się przejść na stronę PiS, wzbudziły sporo...

zobacz więcej

Fedorowicz pytany był w piątek przez dziennikarzy, czy ktoś z senatorów opozycji może przejść na stronę PiS, aby zapewnić temu klubowi większość. – Człowiek, który w tym momencie, w którym taka ważna rzecz się stała w polskiej polityce nagle zmieni front i odejdzie od ludzi, którzy na niego głosowali, będzie obłożony anatemą do trzech pokoleń, to jest pewne. Jeżeli ktoś ma odwagę taką, żeby zaryzykować swoje życie, swoich dzieci i wnuków, to proszę bardzo. Ja takiego człowieka wśród ludzi wybranych przeciwko dzisiejszej władzy nie znam – odpowiedział senator.

Fogiel pytany przez PAP o tę wypowiedź podkreślił, że jest to pewna nowość na scenie politycznej – jeśli chodzi o język polityczny. – Mam nadzieję, że pan senator się tylko zagalopował, bo wypowiedzi, w których używa się sformułowań, że ktoś miałby obawiać się o życie nie tylko swoje, ale (też) swoich dzieci i wnuków są bardzo niepokojące i budzą bardzo złe skojarzenia. Myślę, że są niedopuszczalne w dyskursie politycznym i w przestrzeni publicznej – ocenił.

– Oczekiwalibyśmy oczywiście wycofania się z tych słów. Chyba, że to są jakieś nowe standardy w Platformie Obywatelskiej, które już sugerowałyby jednak organizację innego typu niż partia polityczna – dodał Fogiel.

Dopytywany, czemu te słowa miały służyć i czy były przestrogą dla senatorów opozycji wicerzecznik PiS odparł, że „w tej formule przestroga to bardzo delikatne słowo”. – Myślę, że tu raczej można mówić o próbach zastraszenia – podkreślił.

W izbie wyższej, dzięki tzw. paktowi senackiemu, opozycji udało się zdobyć większość. Koalicja Obywatelska ma 43 mandaty, PSL – trzy, a SLD – dwa, czyli razem 48 mandatów. Do tego dochodzi jeszcze trzech senatorów sympatyzujących z opozycją, ale startujących z własnych komitetów. Są to prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz, b. prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski oraz b. sekretarz generalny PO i b. wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski.

W Senacie zasiądzie także startująca z własnego komitetu: obecna senator niezależna Lidia Staroń.

„Pakt senacki” to porozumienie, które zawarły latem: Koalicja Obywatelska (PO, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni), Lewica (SLD, Lewica Razem, Wiosna) oraz PSL – Koalicja Polska (m.in. PSL i Kukiz'15). W ramach paktu w zdecydowanej większości okręgów opozycja wystawiła przeciwko PiS tylko jednego kandydata na senatora.

źródło:

Zobacz więcej