Stan wyjątkowy w stolicy Chile. Gwałtowne protesty po podwyżce cen biletów na metro

Podczas protestów dochodziło do starć z policją (fot. PAP/EPA/Alberto Pena)

Prezydent Chile Sebastian Pinera wprowadził stan wyjątkowy w stolicy kraju Santiago w wyniku ulicznych protestów przeciwko wzrostowi cen biletów na metro. Doszło do gwałtownych starć z policją. – To nie jest protest, to przestępstwo – oskarżał prezydent.

Ostatnie podrygi socjalizmu? Boliwia na rozdrożu

Farmer koki, piłkarz, trębacz, murarz, trzykrotny prezydent Boliwii – kariera zawodowa Evo Moralesa należy do najdziwniejszych, ale i...

zobacz więcej

Władze Santiago zdecydowały się podwyższyć ceny biletów na metro z 800 na 830 pesos (1,04 euro). To wywołało społeczny opór w stolicy, który przejawił się gwałtownymi protestami. W różnych częściach miasta protestujący wznosili barykady i starli się z policją, która używała armatek wodnych i gazu łzawiącego.

Demonstranci niszczyli wejścia do stacji kolejki podziemnej i bramki kontrolne. W konsekwencji metro zostało zamknięte i nie będzie kursować prawdopodobnie przez cały weekend. – Pragnienie zniszczenia wszystkiego nie jest protestem, jest przestępstwem – powiedział Pinera w wywiadzie dla radia.

W starciach z policją aresztowane zostały 133 osoby. Straty szacowane są na 400 do 500 milionów pesos (630 tys. euro).

Metro w Santiago posiada 164 stacje. Jest największe i najbardziej nowoczesne w Ameryce Południowej.

źródło:

Zobacz więcej