Borys Budka: Mówią mi, że czas, żeby moje pokolenie przejęło kierownictwo w partii

Wśród prominentnych polityków PO coraz częściej mówi się o zmianie lidera ugrupowania (fot. arch. PAP/Leszek Szymański)

– To nie jest koniec, to jest początek – tak o swoim przywództwie w Platformie Obywatelskiej mówi Grzegorz Schetyna. Borys Budka jest jednak innego zdania. – Jestem zwolennikiem, żeby bardzo szybko przeprowadzić wybory w partii. Docierają do mnie liczne głosy, że w Platformie czas na to, żeby osoby mojego pokolenia przejęły kierownictwo w partii – mówi, dodając, że „bardzo liczy się z tymi opiniami”.

„Donald Tusk chce wykończyć Grzegorza Schetynę”

Przyszły poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Ozdoba spodziewa się, że najbliższe tygodnie upłyną pod znakiem brutalnej walki w Platformie...

zobacz więcej

Wśród prominentnych polityków PO coraz częściej mówi się o zmianie lidera ugrupowania. Część z takich wypowiedzi padło w piątek w TVN 24.

– To musi być poważna zmiana, to musi być wstrząs – mówi Bogdan Zdrojewski. Jak dodał, „wyraźnie widać, że lifting PO nie wystarczy”. – Jeżeli chcemy wygrać wybory prezydenckie, to musimy te zmiany dokonać jak najszybciej, jak najgłębiej i podkreślam – nie mamy czasu – przekonuje polityk.

W podobnym tonie wypowiada się b. minister sprawiedliwości w rządzie Ewy Kopacz, a obecnie uznawany za jednego z potencjalnych rywali Schetyny Borys Budka.

– Należy jak najszybciej zamknąć sprawy wewnętrzne. Jestem zwolennikiem, żeby bardzo szybko przeprowadzić wybory w partii. Docierają do mnie liczne głosy, śledzę i bardzo liczę się z opinią publiczną, że w Platformie czas na nowe, czas na to osoby mojego pokolenia przejęły kierownictwo w partii – mówi.

– Na pewno to jest trudna decyzja, ale jeżeli się przegrywa trzykrotnie wybory, jeżeli czuje się i wszyscy mówią, wszystkie sugestie, oceny, opinie mówią, że jednak nie jest to osoba, która jest tym liderem, w takim znaczeniu, że pociągnie partię za sobą – to być może, wykorzystując swoje umiejętności i atuty trzeba cofnąć się trochę do drugiego szeregu, a już minimum to zmienić swoje otoczenie, na pewno – mówi z kolei Elżbieta Łukacijewska, deputowana PO do PE. Jak dodaje, „jednak jest ta wąska grupa kolegów, nazwijmy to umownie, która w jakiś sposób robi wszystko, żeby otoczyć kokonem lidera”.

Tymczasem sam Schetyna ma na temat zmian w kierownictwie PO inne zdanie. – To nie jest koniec, to jest początek – mówi. Jak uważa, zbyt szybkie zmiany skończą się tak jak w przypadku SLD, które w 2015 r. znalazło się poza Sejmem.

źródło:
Zobacz więcej