RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Doradca Komorowskiego i dziennikarka Tok FM atakują fake newswem posłankę PiS

Dominika Figurska-Chorosińska (fot. arch. PAP/Paweł Supernak)
Dominika Figurska-Chorosińska (fot. arch. PAP/Paweł Supernak)

„Taka czeka nas przyszłość, jeśli Sejm uchwali ustawę de facto zakazującą edukacji seksualnej” – napisała Karolina Opolska z Tok FM, udostępniając tweeta nieznanego internauty ze zdjęciem Dominiki Chorosińskiej (Figurskiej). Co ciekawe, dziennikarka zacytowała słowa o oddawaniu moczu… które pochodzą z publikacji „GW”. Fake newsa udostępnił również Krzysztof Król (doradca Bronisława Komorowskiego, KOD). – W ramach nieuczciwej walki politycznej przypisuje mi się słowa, których NIE JESTEM autorką – pisze nowa posłanka PiS.

„Aborcja jest ok”. Okładka i artykuł dodatku „GW” reklamuje zabijanie dzieci

„Często słyszymy: społeczeństwo nie jest gotowe, musi dojrzeć. Społeczeństwo to nie awokado, ktoś musi wykonać tę pracę, dać głos kobietom. I...

zobacz więcej

Wszystko zaczęło się od publikacji plotkarskiego „Pudelka”. Serwis 13 listopada 2017 r. w tekście o Dominice Chorosińskiej zaatakował ją m. in. za wypowiedzi krytyczne wobec edukacji seksualnej w wersji lewicowej, lansowanej przez celebrytów.

„Nie sposób tu również nie wspomnieć o nowym portalu, w którego posiadanie weszła aktorka, o wdzięcznej nazwie: Dziecko i Figura. Sam fakt, że matka pięciorga, nieplanowanych jak sama przyznaje, dzieci, naucza na temat zabezpieczeń przed niechcianą ciążą jest kuriozalny. Na stronie jednak znajdziemy więcej »perełek«. Możemy przeczytać między innymi, że jedną ze skutecznych metod antykoncepcji jest... oddawanie moczu po stosunku, ponieważ »nasienie dopiero po około 30 minutach ulega upłynnieniu«” – mogliśmy przeczytać w tekście.

Zarzut o lansowanie teorii oddawania moczu jako metody antykoncepcyjnej został następnie kilkakrotnie powielony przez inne media. Skąd się ta teoria wzięła? Z „Gazety Wyborczej”, a dokładnie z feministycznego dodatku tego pisma – „Wysokich Obcasów”. Mowa o artykule (opublikowanym miesiąc przed tekstem Pudelka o Chorosińskiej) pt. „Pierwsza rzecz do zrobienia po seksie. Jeśli jesteś kobietą”, w którym opisano rozmowę z ginekolog-endokrynolog dr Katarzyną Skórzewską.

„Szybkie oddanie moczu zmniejsza szanse na zajście w ciążę, bo tuż po wytrysku spermy do pochwy plemniki w nasieniu są unieruchomione. I dopiero po mniej więcej pół godziny od wytrysku dochodzi do upłynnienia i rozluźnienia nasienia. Dzięki temu plemniki zaczynają się swobodnie przemieszczać. Niestety, w ciągu tych pierwszych 30 min po stosunku nie mogą się one przedostać do kanału szyjki macicy. Obrazowo przedstawiając sytuację, są one zawieszone w „kisielu”. Kobieta, gdy oddaje mocz, przy okazji pozbywa się prawie całego nasienia, bo wypływa ono z moczem” – przekonywała rozmówczyni „Wysokich Obcasów”.

Gdy tekst został opublikowany na profilu facebookowym „Wyborczej”, w komentarzach pojawiło się mnóstwo krytycznych komentarzy. Oto kilka z nich: „Przecież jeśli jakieś młode kobiety to przeczytają, tzn. ten artykuł, to mogą pomyśleć, że wystarczy oddać mocz i po »problemie«, w ciążę nie zajdą”; „Czyli przed seksem dwa litry wody – najnowsza antykoncepcja. A jaka tania! Człowiek cale życie się uczy”; „Tak się kończy używanie skrótów myślowych w sprawach naprawdę istotnych...”
Gazeta Wyborcza
Gazeta Wyborcza

W związku z tym redakcja portalu Gazeta.pl w oddzielnym tekście tłumaczyła słowa ginekolog, w którym przyznała, że „rozmowa z ginekolog–endokrynolog o tym, co kobieta powinna zrobić do pół godziny po odbyciu stosunku, wywołała spore zamieszanie wśród czytelniczek.” W artykule zacytowano innego ginekologa, Tomasza Basta, który wyjaśniał, że oddanie moczu po stosunku w żadnym razie nie jest metodą antykoncepcyjną (żadną, a co dopiero skuteczną).”

Atak na posłankę PiS cytatem z „GW”

Próbowaliśmy ustalić, jak teoria z „Wyborczej” została przyklejona do portalu Dziecko i Figura i do samej aktorki, Dominiki Chorosińskiej–Figurskiej. W odpowiedzi otrzymaliśmy od Pudelka odpowiedź, że to były „informacje”, które „agregowały również inne portale”. Które, gdzie i kiedy? Na to pytanie odpowiedzi nie uzyskaliśmy.

Fake news do dziś żyje własnym życiem, a w ostatnich dniach z jeszcze większą intensywnością, w związku z faktem, iż Chorosińska w wyniku niedzielnych wyborów dostała się do Sejmu. Głównie za przyczyną wpisu nieznanego internauty, podpisującego się jako Szymon Komorowski.

– Ludzkość odkrywa coraz dalsze połacie kosmosu, hoduje mięso, klonuje organizmy. Tymczasem nowa POSŁANKA PiS, Dominika Figurska-Chorosińska twierdzi, że kobieta może uniknąć zapłodnienia... oddając mocz po stosunku. Takie właśnie są efekty braku edukacji seksualnej w Polsce – napisał użytkownik Twittera, a jego wpis ze zdjęciem posłanki zebrał już 1,5 tys. „lajków” i został kilkaset razy udostępniony.

Niezgodnie z rzeczywistością przypisana Chorosińskiej teoria stała się pretekstem do ataku Karoliny Opolskiej z Tok FM, która przy okazji przywołała wątki z prywatnego życia rodzinnego posłanki Prawa i Sprawiedliwości z Warszawy. Dziennikarka radia będącego własnością Agory po jakimś czasie przyznała się, że nie sprawdziła udostępnionej przez siebie „informacji”, obiecując, że „zrobi to po pracy”.



Fake news został też powielony przez Krzysztofa Króla (przedstawiający się jako „doradca PBK-KOD-Komitet Obywatelski przy L.Wałęsie”), który w obraźliwy sposób zaatakował posłankę elekt, pisząc, że „do obecnego Sejmu trafiły nie tylko skrajności polityczne, ale też intelektualne.”



Do sprawy na Facebooku odniosła się sama zainteresowana. „Szanowni Państwo, w ramach nieuczciwej walki politycznej przypisuje mi się słowa, których NIE JESTEM autorką. (…) Stop #FakeNews” – napisała Dominika Chorosińska.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej