Rusza proces byłego esesmana. Może mieć na sumieniu ponad 5 tys. ludzi

– To się powinno odbyć pięćdziesiąt lat temu – powiedział jeden z byłych więźniów obozu Stutthof (fot. arch. PAP/Piotr Wittman)

Przed Sądem Krajowym w Hamburgu rozpoczyna się proces byłego SS-mana, którego prokuratura oskarża o udział w zamordowaniu co najmniej 5230 osób. Oskarżony to Bruno D., który w czasie drugiej wojny światowej był strażnikiem w niemieckim obozie koncentracyjnym w Stutthofie. Proces ruszy w czwartek przed południem.

Niemcy sądzą 29 SS-manów. Wkrótce proces strażnika ze Stutthof

Niemieccy śledczy prowadzą 29 postępowań przeciwko byłym obozowym strażnikom – informuje telewizja NDR. Na początku przyszłego miesiąca ma ruszyć...

zobacz więcej

Oskarżony to Bruno D., który w czasie drugiej wojny światowej był strażnikiem w niemieckim obozie koncentracyjnym w Stutthofie.

Proces rozpocznie się przed sądem dla nieletnich, bo oskarżony rozpoczął służbę w obozie w wieku 17 lat. 93-letni dziś mężczyzna od sierpnia 1944 r. do kwietnia 1945 r. pełnił służbę jako strażnik w obozie koncentracyjnym Stutthof położonym w miejscowości Sztutowo, 36 km od Gdańska.

Bruno D. nigdy nie przyznał się do winy, a zeznając w prokuraturze, bagatelizował swój udział w niemieckiej nazistowskiej maszynie zbrodni. Prokuratura twierdzi, że bez udziału uzbrojonych strażników takich jak oskarżony, dokonywanie zbrodni nie byłoby możliwe.

Abba Naor, który przeżył obóz w Stutthofie, krytykuje niemiecki wymiar sprawiedliwości.

– To się powinno odbyć pięćdziesiąt lat temu. Tego nie zrobiono. Moim zdaniem nie dlatego, że nie wiedzieli, po prostu nie chcieli – powiedział Naor w niemieckiej telewizji.

Sąd na razie wyznaczył na sprawę 11 dni procesowych. Ze względu na zły stan zdrowia oskarżonego rozprawy będą się mogły odbywać tylko po dwie godziny od 11 do 13.

źródło:
Zobacz więcej