RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Sąd ogłosił wyrok ws. Amber Gold. Marcin i Katarzyna P. skazani

Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał w środę na 15 lat więzienia byłego szefa Amber Gold Marcina P., a jego żonie Katarzynie P. wymierzył karę 12 lat i 6 miesięcy więzienia. Zarzuty były związane m.in. z prowadzeniem działalności parabankowej bez zezwolenia i wprowadzeniem klientów w błąd.

Wybiórcze działania i „tajemna” wiedza posła Brejzy podczas prac komisji Amber Gold

W czasie prac sejmowej komisji śledczej ds. afery Amber Gold poseł Krzysztof Brejza wybiórczo cytował fragmenty oskarżonych Marcina i Katarzyny P.;...

zobacz więcej

Oprócz tego, wobec obojga sąd wydał zakaz prowadzenia działalności na okres 10 lat. Wymierzył im też kary grzywny: dla Marcina P. 159 tys. zł, a dla Katarzyny P. – 135 tys. zł.

Wyrok w sprawie jest nieprawomocny.

Gdański sąd okręgowy rozpoczął ogłaszanie wyroku w sprawie Amber Gold 20 maja br. Z uwagi na modyfikację opisu czynu popełnionego przez oskarżonych, sąd był zmuszony odczytywać nazwiska wszystkich – ponad 18 tysięcy – pokrzywdzonych przez Amber Gold, przyporządkowując numery umów depozytów towarowych do poszczególnych osób i kwoty szkody.

Już w maju br. sąd orzekł, że uznaje, iż oskarżeni Marcin P. i jego żona Katarzyna P. są winni głównego zarzutu tj. oszustwa. Marcinowi P. postawiono jednak w sumie cztery, a Katarzynie P. dziesięć zarzutów.

Przygotowany przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi liczący prawie 9 tys. stron akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął do gdańskiego sądu pod koniec czerwca 2015 r. Według prokuratury, Marcin P. i jego żona Katarzyna P. w latach 2009-12 w ramach tzw. piramidy finansowej oszukali w sumie ponad 18 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

Oskarżenie dotyczyło także prowadzenia działalności parabankowej i prania brudnych pieniędzy. Według prokuratury Katarzyna P. i Marcin P. działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i uczynili sobie z tej działalności stałe źródło dochodu.

Wassermann: Nie ma wątpliwości, że szef Amber Gold był słupem

Od momentu powstania komisji śledczej, poza Marcinem i Katarzyną P. , 15 dodatkowych osób ma postawione zarzuty – mówiła podczas posiedzenia...

zobacz więcej

Proces w tej sprawie ruszył przed Sądem Okręgowym w Gdańsku w marcu 2016 r. W trakcie przewodu sądowego – do maja br., miało miejsce ponad 180 rozpraw, podczas których przesłuchano około 730 świadków i 10 biegłych. Część przesłuchań odbyło się za granicą, m.in. w USA, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii. Prowadziły je polskie ambasady lub konsulaty.

W drugiej połowie kwietnia br. przed sądem rozpoczęły się mowy kończące proces. Jako pierwsi głos zabrali prokuratorzy, którzy wnieśli o kary 25 lat więzienia dla każdego z oskarżonych. Obrońcy Marcina P. i Katarzyny P. wnioskowali o ich uniewinnienie.

– Wydaje się, że kara wnioskowana przez prokuraturę jest surowa, wysoka i dolegliwa. Rzeczywiście tak jest. Ale biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy, sumę wyłudzonych pieniędzy i liczbę pokrzywdzonych i oszukanych osób, jedynie taka kara jest w stanie spełnić swoją rolę w zakresie indywidualnego oddziaływania, jak i zakresie prewencji, a także zadośćuczyni społecznemu poczuciu sprawiedliwości – mówiła 18 kwietnia prokurator Izabela Janeczek.

23 kwietnia stanowisko kończące postępowanie wygłosił obrońca Marcina P. – Michał Komorowski. Przekonywał, że prokuratura nie wykazała wszystkich przesłanek, które są konieczne, aby udowodnić popełnienie przez Marcina P. przestępstwa oszustwa. – Marcin P. stanął pod zarzutem tego, że wprowadzając w błąd kilkanaście tysięcy osób doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Żaden z pokrzywdzonych nie miał kontaktu z oskarżonym, to wprowadzenie w błąd nie miało więc charakteru bezpośredniego – oceniał Komorowski.


– Nie wykazano, w jaki sposób pokrzywdzeni mieliby być wprowadzeni w błąd. Przesłuchiwani na sali rozpraw pokrzywdzeni nie wypowiadali się, czy wiedzieli, na jakich warunkach zawierali umowy z Amber Gold – stwierdził Komorowski dodając, że zdaniem obrony umowy zawierane przez firmę „zostały wykonane w całym zakresie, nie przekroczono żadnego z zapisów”.

Na wyrok ws. Amber Gold trzeba jeszcze poczekać

Sąd Okręgowy w Gdańsku nie zakończy w poniedziałek ogłaszania wyroku w procesie ws. afery finansowej Amber Gold. Wobec wątpliwości...

zobacz więcej

Komorowski nie zgodził się też ze stanowiskiem prokuratury, która działalność Amber Gold nazwała piramidą finansową. – Piramida finansowa ma zupełnie inny charakter. Piramidę finansową tworzy podmiot, który nie inwestuje pieniędzy tylko zatrzymuje maksymalną płynność środków finansowych, czekając na „godzinę zero”, albo osiągnięcie pewnego pułapu i wówczas dokonuje defraudacji – przekonywał.

Również obrońca Katarzyny P., mec. Anna Żurawska, w mowie końcowej wygłoszonej 6 maja wniosła o uniewinnienie klientki. – Mam świadomość, że sprawa oskarżonych wzbudziła duże zainteresowanie opinii publicznej. (...) Media przed procesem i w trakcie procesu epatowały opinię publiczną informacjami na temat oskarżonych odzierając ich niejednokrotnie z prywatności, a nawet godności. Wielokrotnie przytaczały również nieprzychylne dla nich oceny i stawiały tezy związane z zarzutami – mówiła Żurawska.

Według prawniczki „nieszczęściem” tej sprawy było to, że równocześnie z procesem obradowała sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold. Żurawska przekonywała, że przebieg obrad komisji, a zwłaszcza publiczne komentarze jej członków mogły wpływać na zeznania świadków przed sądem.

Afera Amber Gold. 19 tys. pokrzywdzonych, 850 mln zł strat

Sąd Okręgowy w Gdańsku ogłosi wyrok w trwającym od ponad trzech lat procesie ws. afery finansowej Amber Gold. Prokuratura wniosła o kary po 25 lat...

zobacz więcej

Obrońca przytoczyła też zeznania kilkunastu świadków, według których wszystkie decyzje inwestycyjno-finansowe w Amber Gold podejmował Marcin P., a Katarzyna P. nie miała wiedzy merytorycznej nt. działalności spółki.

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji – od 6 proc. do nawet 16,5 proc. w skali roku – które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. firma ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy ani odsetek od nich.

Katarzyna P. i Marcin P. pieniądze pozyskane z lokat wydawali na rozmaite cele - m.in. na finansowanie linii lotniczych OLT Express (nieistniejący już przewoźnik, w którym głównym inwestorem była Amber Gold) przeznaczono prawie 300 mln zł. Część dochodów szła też na wynagrodzenia. Ustalono, że z tego tytułu oskarżeni wypłacili sobie 18,8 mln zł.

źródło:

Zobacz więcej