Makaki w metalowych uprzężach, psy w kałużach krwi. Wstrząsające nagranie z laboratorium

Makaki umieszczano w nienaturalnych, wyprostowanych pozach, we wspornikach (fot. SOKO Tierschutz)

Obrońcy praw zwierząt z organizacji Soko Tierschutz i Cruelty Free International ujawnili nagrania, na których widać bestialskie traktowanie zwierząt w laboratorium farmakologicznym i toksykologicznym w Mienenbuttel na obrzeżach Hamburga. Prowadzone są tam testy dla firm farmaceutycznych z całego świata.

Do testów w Niemczech użyto ponad 2 mln zwierząt

W 2017 roku w Niemczech liczba testów na zwierzętach sięgnęła ponad 2 mln zwierząt. Najczęściej były to myszy i szczury. W celu pozyskania organów...

zobacz więcej

Jeden z członków organizacji Soko Tierschutz, Friedrich Mülln, potajemnie zatrudnił się w Laboratorium Farmakologii i Toksykologii nieopodal Hamburga. Jak sam mówi, kilkumiesięczne śledztwo pozwoliło mu przekonać się na własne oczy, jak bestialsko traktowane są tam małpy, psy i koty, na których prowadzone są testy toksykologiczne.

Mężczyźnie udało się nagrać to, co działo się w laboratorium.

- Najgorzej traktowano małpy. Trzymane w ciasnych, małych klatkach. U wielu zwierząt rozwinęły się kompulsywne skłonności, co objawiało się kręceniem w kółko – mówił Mülln.

Na nagraniach widać małpy z uprzężami na szyjach, zamknięte w małych klatkach. Część zwierząt zachowuje się nadpobudliwie – biega w kółko, skacze, próbuje ściągnąć ciasne obroże z szyi.

Na następnym ujęciu widać, jak pracownik laboratorium, trzymając przerażoną małpę za ogon i pręt przymocowany do obroży, umieszcza zwierzę w metalowym wsporniku. Na kolejnym - rząd takich wsporników, z uwięzionymi w nienaturalnej, wyprostowanej pozycji w nich makakami, część z łapami przyklejonymi do belek.

Naukowcy wyrwali psom zęby i je uśpili. Eksperyment wywołał oburzenie

Naukowcy jednego ze szwedzkich uniwersytetów przeprowadzili kontrowersyjny eksperyment, w ramach którego sześciu psom wyrwano zęby, a następnie je...

zobacz więcej

Te, których nie skrępowano, łapkami próbują pozbyć się metalowych zacisków z szyi. Na tak uwięzionych zwierzętach przeprowadzano następnie eksperymenty.

Jak mówił Friedrich Mülln, zwierzęta mimo okrutnego traktowania nadal desperacko potrzebowały kontaktu z człowiekiem. - Machały ogonami nawet wtedy, kiedy zabierano je na śmierć. Psy desperacko chciały nawiązać kontakt z ludźmi – mówi działacz.

Mężczyzna opisał, w jaki sposób przeprowadzano eksperymenty na psach i kotach. Tym pierwszym wkładano siłą do gardeł rurki, przez które podawano leki, po których psy krwawiły i bardzo cierpiały. Kotom podawano kilkanaście zastrzyków dziennie.

Zdaniem Cruelty Free International testy polegają na stopniowym zatruwaniu zwierząt w celu sprawdzenia, ilu chemikaliów potrzeba, by spowodować poważne szkody w organizmie, a jaka dawka jest bezpieczna.



„Zwierzętom wstrzykiwano rosnące ilości substancji w celu zmierzenia skutków toksycznych, które obejmują wymioty, krwawienie wewnętrzne, niewydolność oddechową, gorączkę, utratę masy ciała, letarg, problemy skórne, niewydolność narządów, a nawet śmierć. Zwierzętom nie zapewnia się żadnych środków znieczulających ani przeciwbólowych” – wyjaśnia organizacja Cruelty Free International.

„Nasze dochodzenie ujawniło przerażające cierpienie zwierząt, nieodpowiednią opiekę, złe praktyki i naruszenia prawa europejskiego i niemieckiego (…). Wzywamy do zamknięcia Laboratorium Farmakologii i Toksykologii. Wzywamy również do kompleksowego przeglądu wykorzystania zwierząt w testach w Europie” – zaapelowała szefowa Cruelty Free International, Michelle Thew.

Sprawę bada niemiecka policja.

źródło:
Zobacz więcej