Czarzasty: SLD nie realizował obietnic, bo zawsze miał prymat pragmatyzmu nad wartościami

Nie może Grzesiek do mnie zadzwonić? – Pytał retorycznie szef SLD (fot. PAP/Andrzej Grygiel)

– SLD miał prymat pragmatyzmu nad wartościami. Za to też dostawaliśmy po łapach, bo nie realizowaliśmy rzeczy, które obiecaliśmy – wyznał szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Włodzimierz Czarzasty. W TOK FM zasugerował, że władze Koalicji Obywatelskiej nie „umieją rozmawiać” i starają się narzucić swoją wolę pozostałym opozycyjnym siłom.

Czarzasty o Armii Czerwonej: Ci ludzie nas wyzwolili, dali nam wolność

– Ci ludzie nas wyzwolili, ci ludzie dali nam wolność – tak o radzieckich żołnierzach mówił szef SLD Włodzimierz Czarzasty w Szczecinie. Lider...

zobacz więcej

Odnosząc się do motywowanego pragmatyzmem braku realizacji obietnic, Czarzasty starał się zapewnić, że „to było”.

– Już przeprosiliśmy, klęskę żeśmy ponieśli, wróciliśmy razem w otoczeniu innych partii – podkreślał.

Odnosząc się do propozycji powołania Bogdana Borusewicza z Koalicji Obywatelskiej na marszałka Senatu, lider SLD skrytykował formę komunikowania tej propozycji.

– Dlaczego o tym, że pan jeden albo drugi ma być marszałkiem Senatu, ja mam słyszeć z telewizji? Niedawno słyszałem propozycję, żeby pani Kidawa-Błońska została premierką. Z tego, co pamiętam, 130 mandatami premiera się nie wybiera – ironizował.

Czarzasty zastrzegł, że w kwestii tego, kto ostatecznie będzie marszałkiem Izby Wyższej, „nie mówi nie”.

– Ale nie może Grzesiek (Schetyna – red.) zadzwonić do mnie, do Władka (Kosiniaka-Kamysza – red.), do Zandberga, do Biedronia, powiedzieć: słuchajcie, a może kawę wypijemy, bo mam taką propozycję, bo mamy faktycznie sporo tych senatorów – tłumaczył dziennikarzowi.

– Co do jednej rzeczy przestrzegam: sporo to nie znaczy 51. Trzeba umieć rozmawiać i my będziemy uczyli rozmawiać naszych demokratycznych partnerów – podkreślił.

źródło:
Zobacz więcej