Apteka od paragonu, którym wymachiwał Budka: Oczekujemy przeprosin

Apteka „Słoneczko” z Łowicza nadal odczuwa konsekwencje uwikłania w kampanię wyborczą przez posła Platformy Obywatelskiej, Borysa Budkę (fot. Shutterstock/viewfinder, zdjęcie ilustracyjne)

„Po 20 latach pracy dla tej lokalnej społeczności, soboty, niedziele, święta, 365 dni w roku… przykro. Bardzo przykro było to od Państwa usłyszeć. A wystarczyło nie słuchać fałszywych proroków” – oświadczył właściciel apteki, z której paragonem posłużył się w debacie przedwyborczej Borys Budka. Dariusz Gałaj wyjaśnia zamieszanie z „paragonem hańby”, bo od wystąpienia Budki odbiera telefony z pogróżkami, jest nazywany złodziejem. Matka dziecka, któremu zakupiono lek, poinformowała, że „paragon został wykorzystany w rozgrywkach politycznych niezgodnie z jej zamierzeniem, bez jej wiedzy i zgody”.

TVP wydała oświadczenie po wyroku sądu ws. „paragonu Budki”

„Postanowienie Sądu Okręgowego w Gliwicach, z dnia 8 października 2019 r dotyczące tzw. »Paragonu Hańby Borysa Budki« Telewizja Polska uznaje za...

zobacz więcej

Apteka „Słoneczko” z Łowicza nadal odczuwa konsekwencje uwikłania w kampanię wyborczą przez posła Platformy Obywatelskiej Borysa Budkę. Jej właściciel wywiesił w jej oknach informację, która wyjaśnia zamieszanie z „paragonem hańby” i oczekuje przeprosin.

„Od polityków oczekujemy przeprosin, od mieszkańców rozwagi. Zostaliście wprowadzeni w błąd. (...) Wszak w telewizyjnej debacie przedwyborczej znany polityk Borys Budka pokazał paragon” – pisze Dariusz Gałaj po tym, jak w debacie TVP polityk PO, pokazując paragon z jego apteki, zaatakował rząd Mateusza Morawieckiego (z którym przegrał w Katowicach w niedzielnych wyborach)

– Służba zdrowia jest w zapaści. Chyba każdy z nas ma w rodzinie kogoś, kto choruje na chorobę onkologiczną. I chciałbym państwu pokazać rachunek. To jest rachunek, paragon hańby tego rządu. 2000 zł dla dziecka po przeszczepie, które rodzice muszą wydać tylko dlatego, że ten rząd zamiast dofinansować służbę zdrowia, woli wydawać pieniądze na nagrody dla ministrów – stwierdził w telewizyjnej debacie Budka i pokazał rachunek z apteki za lek „dla dziecka po przeszczepie”.

Gdy jego wersja dotycząca leku Valcyte i dofinansowania służby zdrowia przez Prawo i Sprawiedliwość została poddana weryfikacji, polityk pozwał TVP w trybie wyborczym (trybie przeznaczonym do rozstrzygania sporów między komitetami wyborczymi, a nie do walki z mediami).

„GW” punktuje manipulacje Budki z paragonem. „Miał być nokaut, a wyszło, jak wyszło”

Z kilku powodów Borys Budka nie powinien używać „rachunku hańby rządu” w czasie debaty w Telewizji Polskiej – czytamy w „Gazecie Wyborczej”....

zobacz więcej

Przed sądem Budka przekonywał, że w debacie TVP nie odnosił się do kwestii refundacji, chciał jedynie zrelacjonować zawartość pokazanego paragonu. Jak argumentował, skoro paragon był prawdziwy, to jego wypowiedź nie mogła być fałszywa.

9 października Sąd Okręgowy w Gliwicach rozpatrując jego wniosek przeciwko Samuelowi Pereirze nie zgodził się z politykiem, przypominając mu, że wypowiadając słowa „chyba każdy z nas ma w rodzinie…” oraz „paragon hańby tego rządu”, nie miał na celu jedynie suchego zrelacjonowania treści paragonu.

Apteka przypomina fakty, matka chłopca reaguje

W oświadczeniu, jakie znajduje się w witrynie apteki „Słoneczko”, Dariusz Gałaj wyjaśnia, że to nie apteka narzuca ceny.

„Pacjent, realizując zakup na podstawie recepty, w każdej aptece płaci zawsze tę samą cenę urzędową. Jeżeli jest uprawniony do korzystania z odpłatności zniżkowych, apteka otrzymuje stosowną różnicę z NFZ, a pacjent płaci mniej. JEŻELI PACJENT JEST UPRAWNIONY, I TYLKO POD TYM WARUNKIEM” – wyjaśnia właściciel.

„W przeciwnym razie lekarz wystawia receptę na odpłatność 100 proc. Rozstrzyga to lekarz na podstawie ściśle określonych zasad. Nasz pacjent tych uprawnień nie ma. Jego rodzice nie kwestionują tego faktu. Po wykonaniu odpowiednich badań, zależnie od ich wyniku, może przysługiwać mu odpłatność 3,20 zł” – wyjaśnia Gałaj.

Słowa właściciela apteki potwierdza matka chłopca, która poinformowała, że jej syn nie spełnia wymogów refundacji, ponieważ jest przeszło 110 dni po przeszczepie i nie wykryto u niego wirusa CMV ani wirusa EBV. Wyjaśnia też, że zdjęcie paragonu zamieściła w internecie razem z podziękowaniami dla darczyńców, a został on wykorzystany w rozgrywkach politycznych niezgodnie z jej zamierzeniem, bez jej wiedzy i zgody.

źródło:
Zobacz więcej