Ponad połowa odpadów żywnościowych to resztki z kuchni

W skali globalnej marnowane jest co roku 1,3 mld ton żywności (fot. Shutterstock/Aleksandra Suzi)

Gospodarstwa domowe odpowiadają za 53 proc. odpadów żywnościowych, a przeciętny Polak produkuje rocznie 54 kg takich resztek.

Więcej jedzenia trafi do potrzebujących. Ustawa wchodzi w życie

Duże sklepy będą obowiązkowo przekazywać produkty organizacjom pozarządowym; jeśli nie spełnią warunków, stracą zwolnienie z VAT – pisze środowa...

zobacz więcej

Wyniki badania przekazała firma doradcza Deloitte. Wskazano, że w skali globalnej marnowane jest co roku ponad 30 proc. wyprodukowanej żywności, co stanowi masę równą 1,3 mld ton. Przed przypadającym w środę Światowym Dniem Żywności eksperci przypomnieli, że ograniczenie marnowania żywności może być pierwszym krokiem jednostek samorządu terytorialnego na drodze do gospodarki o obiegu zamkniętym oraz strategii zero waste.

Według agendy Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), koszty ekonomiczne związane z marnowaniem żywności w Europie szacowane są na 1 bln dolarów rocznie, koszty środowiskowe na 700 mld dolarów, a społeczne na 900 mld.

„Tak wysokie kwoty wynikają z tego, że kiedy wyrzucamy ziemniaki, w koszu lądują nie tylko warzywa i 2 zł, które straciliśmy na ich zakupie. Wyrzucamy jednocześnie całą wodę zużytą do uprawy każdego ziemniaka. Marnujemy energię i paliwo potrzebne do ich zasiewu, pielęgnacji, zbioru, transportu i magazynowania. Finalnie generujemy więc odpady, które zalegają na składowiskach, gdzie emitują szkodliwe gazy cieplarniane” – czytamy w komunikacie firmy Deloitte.

Dodano, że najwięcej żywności marnuje się na poziomie lokalnym. To gospodarstwa domowe odpowiadają za 53 proc. odpadów żywnościowych. Szacuje się, że przeciętny Polak generuje rocznie 54 kg odpadów spożywczych. – Łącznie z ulegającymi biodegradacji odpadami ogrodowymi, potencjał bioodpadów w odpadach komunalnych to około 4,8 mln ton, co w przybliżeniu stanowi 40 proc. całości – podkreśliła, cytowana w komunikacie, Dominika Paca z Deloitte.

Eksperci przypomnieli, że nowelizacja ustawy o czystości i porządku w gminach, która weszła w życie 6 września, wprowadziła możliwość obniżenia stawek za odbiór odpadów dla gospodarstw domowych, które nie oddają bioodpadów, a prowadzą przydomowe kompostowniki. – Pomimo że obniżki, które wynikają z realizacji obowiązku zagospodarowania bioodpadów we własnym zakresie mogą być nieznaczne, mają potencjał być pierwszym krokiem na drodze do obniżania masy generowanych w gminach odpadów – oceniła Julia Patorska z Deloitte.

Bioodpady - jak dodano - stanowią 40 proc. odpadów komunalnych. „Recyklingowi zostaje poddanych zaledwie 30 proc. tej masy. Największy problem ze zbiórką frakcji bio mają duże miasta, w których jest ona zanieczyszczana przez inne nieprawidłowo segregowane odpady” – czytamy.

Zdaniem Deloitte istotne jest wdrażanie innowacyjnych sposobów gospodarowania odpadami. „Londyn, Glasgow, Amsterdam, Paryż czy Berlin dostrzegły potencjał gospodarki o obiegu zamkniętym i wdrażają strategie w tym zakresie. Bardziej odważne miasta, takie jak np. Capannori, Lublana czy Vancouver zdecydowały się na wprowadzenie wizjonerskiej i pragmatycznej strategii zero waste służącej eliminowaniu powstawania odpadów. Efektem podejmowanych działań są zmiany kulturowe, wzrost zaangażowania społeczeństwa, a także inwestycje infrastrukturalne” – podkreślono.

źródło:

Zobacz więcej