Puchar Świata. Jest wygrana! Bez straty seta pokonaliśmy Kanadę

Maciej Muzaj zdobył 14 punktów i był najskuteczniejszym z Polaków (fot. arch.PAP/Maciej Kulczyński)

Do zera, ale z problemami. Reprezentacja Polski wygrała z Kanadą 3:0 (25:23, 26:24, 25:20) w przedostatnim meczu Pucharu Świata. Biało-Czerwoni są o krok od zapewnienia sobie drugiego miejsca i wywalczenia srebrnych medali. We wtorek o godz. 5.30 ekipa Vitala Heynena kończy zmagania w Japonii meczem z Iranem.

Thriller bez happy endu. Przegrywamy z Brazylią

To był mecz pełen zwrotów akcji, niestety ze smutnym dla nas zakończeniem. Po trwającym ponad dwie godziny spotkaniu przegraliśmy z Brazylią 2:3...

zobacz więcej

Polacy przystępowali do tego meczu rozczarowani. Wszystko przez pięciosetową porażkę z Brazylią, która praktycznie zamknęła przed nami szansę na końcowy triumf w Pucharze Świata. Choć tym razem rozgrywki nie niosą za sobą nic więcej niż prestiżu, to jednak po passie wcześniejszych wygranych, w polskim obozie liczono na zwycięstwo z „Canarinhos”.

Nie udało się, ale nie był to powód na rozdzieranie szat. - Jestem rozczarowany. Nie naszą grą, a końcowym wynikiem. Zasłużyliśmy na wygraną, różnice w grze obu zespołów były naprawdę niewielkie. To były detale - tłumaczył po spotkaniu z Brazylią Heynen.

Nie zmienia to faktu, że ekipie Polaków wyraźnie uszło powietrze. - To nie jest tak, że zlekceważyliśmy sobie rywali. Turniej jest bardzo długi, jesteśmy już zmęczeni. Trochę gramy już na oparach fizycznych i mentalnych. Do tego mieliśmy bardzo mało czasu na regenerację po wyczerpującym spotkaniu z Brazylią - dodał Maciej Muzaj w rozmowie z TVP Sport.

W pierwszym secie sukces rodził się w bólach. Choć, nie licząc Wilfredo Leona, Heynen postawił na zawodników, którzy mniej lub wcale grali z Brazylią, to Kanadyjczycy dzielnie dotrzymywali nam kroku, a wynik praktycznie do samego końca oscylował wokół remisu. Gdy rywale zdobyli cztery punkty z rzędu, objęli prowadzenie 19:18.

Od razu zareagował na to Heynen, biorąc czas. Poskutkowało. Kluczowa dla losach seta okazała się akcja wykończona przez Aleksandra Śliwkę. Polacy objęli prowadzenie 24:22 i nie wypuścili już wygranej z rąk.

Puchar Świata: Z Egiptem wygrywamy na luzie

Było lekko, łatwo i przyjemnie. Reprezentacja Polski potrzebowała niewiele ponad godziny, aby w trzech setach wygrać z Egiptem. Polacy byli...

zobacz więcej

W drugiej partii Kanadyjczycy byli jeszcze bliżej zwycięstwa, bo wygrywali już 20:17. Wtedy świetne chwile przeżywał Artur Szalpuk, jego seria punktów pozwoliła nam na najpierw na doprowadzenie do remisu, a później triumf na przewagi.

Trzeci set to wreszcie dobry początek naszych. Na pierwszą przerwę techniczną mistrzowie świata schodzili, prowadząc 8:5. Potem Kanadyjczycy doprowadzili po remisu do remisu 10, ale tylko na chwilę.

Kiedy wydawało się, że szybko zakończymy mecz, Kanada znów nas dogoniła. Działo się tak, bo świetne zawody rozgrywał Sharone Vernon-Evans. Najskuteczniejszy zawodnik na boisku zdobył aż 19 punktów, do tego mając bardzo wysoką skuteczności w ataku – 65,5 proc.

Set i mecz zakończyliśmy wygraną do 20. Stempel na naszym triumfie postawił atakiem ze środka Karol Kłos. Środkowy reprezentacji Polski zapisał na swoim koncie udany zawody, a imponować mogła zwłaszcza jego gra blokiem. W tym elemencie gry zapisał na swoim koncie aż pięć udanych zagrań.

Najskuteczniejszym w polskiej ekipie był Muzaj, zdobywca 14 punktów. - Można powiedzieć, że ta wygrana rodziła się w bólach. To był dla nas ciężki mecz, dlatego wynik cieszy - komentował w rozmowie z TVP Sport.

Jutro Polacy kończą niezwykle długi i wyczerpujący sezon reprezentacyjny. Na zakończenie zmagań Biało-Czerwoni zmierzą się z Iranem. Początek meczu o godz. 5.30 polskiego czasu. Wychodząc na parkiet Polacy będą wiedzieli, jaki wynik jest im potrzebny do zapewnienia sobie drugiego miejsca. Wcześniej swój mecz z Egiptem rozgrywają Amerykanie.

Przed ostatnią Polacy mają o jeden punkt więcej od Amerykanów. Spokój bez konieczności liczenia bilansu setów czy małych punktów zapewni Biało-Czerwonym wygrana z Iranem 3:0 lub 3:1.

Polska – Kanada 3:0 (25:23, 26:24, 25:20)
Polska:
Muzaj 14, Kłos 11, Śliwka 10, Leon 7, Kochanowski 4, Komenda 1, Zatorski – Szalpuk 9, Drzyzga 1, Kubiak
Kanada: Vernon-Evans 19, Barnes 11, Demyanenko 8, Marshall 7, Szwarc 7, Epp 3, Derocco – Hoag 1, Keturakis

źródło:
Zobacz więcej