Milion euro od oligarchy. Kwaśniewski i Biden jako polisa ubezpieczeniowa

Co najmniej od kwietnia Trump i jego ludzie usiłują wykazać, że Joe Biden – najgroźniejszy rywal z Partii Demokratycznej – to polityk skorumpowany (fot. Gettyimages/ Scott Olson/NurPhoto)

Donald Trump atakowany jest za to, że naciskał na Kijów, szukając haków na swego konkurenta. Tymczasem na jaw wychodzi coraz więcej informacji faktycznie pogrążających Bidena. W aferze pojawia się też nazwisko byłego prezydenta Polski.

Prezydent Ukrainy: Nie chcę wtrącać się w wybory w USA

Nie mam zamiaru ingerować w wybory w USA – oświadczył w czwartek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, odnosząc się do śledztwa, które może...

zobacz więcej

1 października Izba Reprezentantów wszczęła dochodzenie w sprawie nacisków, jakie Donald Trump miał wywierać na Wołodymyra Zełenskiego, domagając się, by władze Ukrainy wznowiły śledztwo w sprawie gazowej spółki Burisma Holdings. Chodzi przede wszystkim o rozmowę telefoniczną z 25 lipca.

Okazuje się, że już co najmniej od kwietnia Trump i jego ludzie, z Rudym Giulianim na czele, usiłują wykazać, że Joe Biden – najgroźniejszy rywal z Partii Demokratycznej – to polityk skorumpowany, który wykorzystał stanowisko wiceprezydenta USA, aby chronić syna przed śledztwem na Ukrainie.

Pojawiają się również zarzuty prania pieniędzy przez firmę Huntera Bidena, a w całej sprawie można również znaleźć nazwisko byłego prezydenta Polski. Nie doszło by do obecnej afery – za oceanem już ochrzczonej mianem Ukrainegate – gdyby nie pewien ukraiński oligarcha i jego polityczny plan.

Złoczewski i jego krysza

Biznesmen, polityk, urzędnik – takich karier w postsowieckiej Ukrainie było wiele. Mykoła Złoczewski był zawodowym żołnierzem (1983-1991), a po upadku ZSRR zajął się biznesem. Pierwsza spółka, pod nazwą Infoks, handlowała paliwem. Wspólnikiem Złoczewskiego był w niej rosyjski biznesmen Nikołaj Lisin. Obaj panowie w 2002 roku założyli spółkę Burisma Holdings, wchodząc w sektor wydobycia ropy i gazu.

Firma szybko stała się jednym z największych producentów węglowodorów na Ukrainie, w czym nie ma nic dziwnego, skoro Złoczewski dostał licencje na eksploatację trzech głównych złóż ropy i gazu w kraju, na dodatek połączonych już z systemem gazociągowym, co minimalizowało koszty transportu. Pieniądze płynęły szerokim strumieniem, a całość produkcji Burisma sprzedawała krajowym klientom przemysłowym.

Złoczewski doskonale wiedział, że bez politycznych pleców w biznesie osiągnie niewiele. W latach 1998-2000 udało mu się znaleźć w Radzie Koordynacyjnej Przedsiębiorców przy prezydencie Leonidzie Kuczmie. Szefem administracji prezydenckiej, „szarą eminencją” w otoczeniu Kuczmy był wtedy Wiktor Medwedczuk. Jeden z najbardziej prorosyjskich polityków na Ukrainie (do dziś zresztą), kum Władimira Putina. I oto w 2002 roku Złoczewski wystartował w wyborach parlamentarnych z listy partii Medwedczuka.

„Milion dla Aleksandra Kwaśniewskiego”. Pranie pieniędzy i ukraiński trop

Donaldowi Trumpowi grozi impeachment za to, że naciskał na władze Ukrainy, aby wszczęły śledztwo, które pogrąży jego rywala Joe Bidena. Tymczasem...

zobacz więcej

W latach 2003-2005 stał na czele Państwowego Komitetu Zasobów Naturalnych. Nikt nie zwracał uwagi na oczywisty konflikt interesów, wszak urzędnik Złoczewski miał wpływ na sektor gospodarki, w którym interesy robił biznesmen Złoczewski.

Później przeszedł do Partii Regionów i finansowo pomagał Wiktorowi Janukowyczowi. Ten odwdzięczył się, powołując biznesmena na ministra ekologii (2010-2012). To właśnie ten resort wydawał licencje na eksploatację złóż ropy i gazu. Wtedy Burisma zaczęła rozkwitać – co nie dziwi biorąc pod uwagę, że Złoczewski–minister wydawał najlepsze licencje Złoczewskiemu-biznesmenowi. W efekcie szybko Burisma stała się drugą pod względem wielkości prywatną spółką wydobywającą gaz i ropę na Ukrainie. Gdy trafił do rządu, Złoczewski zapewniał, że sprzedał swoje aktywa energetyczne, ale w śledztwie dziennikarskim ukraiński „Forbes” wykazał, że to nieprawda.

Okazało się, że zarejestrowana na Cyprze spółka-matka Burismy, czyli Brociti Investments Limited jest własnością Złoczewskiego. Co z jego wieloletnim partnerem biznesowym? W 2011 roku Lisin rozbił się lamborghini w Kijowie – zginął na miejscu. Złoczewski niewątpliwie był jednym z oligarchów związanych z Familią, jak nazywano rosnący w siłę klan Janukowyczów (trzeci najpotężniejszy na Ukrainie, obok klanu Firtasza i klanu Achmetowa). W kwietniu 2012 został zastępcą sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Andrija Klujewa.

Jednak dwa lata później runęła władza Janukowycza. 26 lutego 2014 r. Złoczewski został zwolniony z RBNiO przez p.o. prezydenta Ołeksandra Turczynowa. Po zwycięstwie Rewolucji Godności za oligarchą wydano list gończy, a jego rachunki w Wielkiej Brytanii aresztowano. Ale Złoczewski postąpił inaczej niż wielu innych ludzi obalonej ekipy. Nie zbiegł do Rosji, tylko wyjechał na jakiś czas do Monako. Jednocześnie zaprosił do rady dyrektorów (organ nadzorczy spółki) Burismy kilku obcokrajowców. Ich obecność w Burisma Holdings miała być czymś w rodzaju polisy ubezpieczeniowej interesów Złoczewskiego. Jedną z tych osób był Aleksander Kwaśniewski. Osoba znana w świecie, z wieloma kontaktami na Ukrainie (choćby Wiktor Pinczuk, zięć Kuczmy, jeden z najbogatszych biznesmenów) – co ważne, po obu stronach barykad Euromajdanu.

Zresztą to były prezydent Polski i były przewodniczący Europarlamentu Pat Cox, odegrali kluczową rolę w próbach namówienia Janukowycza do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Misja to zakończyła się jednak fiaskiem, a decyzja Janukowycza sprowokowała protesty, które zakończyły się rewolucją.

Dochodzenie ws. impeachmentu Trumpa. Biały Dom: bez podstaw prawnych

W liście do Kongresu Biały Dom poinformował, że odmawia wszelkiej współpracy w dochodzeniu ws. impeachmentu prezydenta Donalda Trumpa. Wskazano, że...

zobacz więcej

Drugim dyrektorem z zagranicy był Hunter Biden, syn wiceprezydenta USA. Akurat jego ojciec zaczął odpowiadać za relacje USA z Ukrainą. Zatrudniając syna wiceprezydenta w spółce należącej do politycznego sojusznika Janukowycza, ludzie obalonego obozu zapewne chcieli uzyskać wpływ na postawę administracji Obamy wobec Kijowa.

Złoczewski wyraźnie stawiał na dobre kontakty z rządzącymi wówczas za oceanem Demokratami. Biden junior nie był bowiem jedynym Amerykaninem, który dołączył do Burismy. Kilka tygodni wcześniej, gdy Joe Biden składał wizytę w Kijowie, firma zatrudniła w radzie dyrektorów Devona Archera, przyjaciela pasierba ówczesnego szefa amerykańskiej dyplomacji, Johna Kerry’ego. Archer to bogaty inwestor, który zbierał fundusze w kampaniach wyborczych Partii Demokratycznej, od lat związany był z Kerrym, doradzał mu m.in. w czasie wyborów prezydenckich w 2004 roku.

Złoczewski postąpił inaczej niż inni biznesmeni z ekipy Janukowycza. Nie szukał kryszy (ochrony) Rosjan i FSB, czy też Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Biorąc pod uwagę ówczesną sytuację Ukrainy, w obliczu rosyjskiej agresji skazanej na pomoc Zachodu, zatrudnienie w Burismie za sowite pieniądze takich postaci. jak Kwaśniewski czy Biden okazało się najlepszym wyborem. O czym zresztą Złoczewski później się przekonał.

Syn wiceprezydenta

Po raz pierwszy informacja o zatrudnieniu Bidena i Kwaśniewskiego przez oligarchę i współpracownika Janukowycza pojawiła się w maju 2014 roku. Amerykański portal BuzzFeed pisał: „Dokumenty spółki na Cyprze pokazują, że syn Joe Bidena, R. Hunter Biden, został członkiem rady dyrektorów Burisma Holdings, która określa się jako największy prywatny producent gazu na Ukrainie, w dniu 18 kwietnia 2014”.

Oczywiście wszyscy zwrócili od razu uwagę na to, że podczas gdy młody Biden pracuje dla jednej z ukraińskich firm, jego ojciec realizuje politykę amerykańską wobec Kijowa. Rzeczniczka Joe Bidena powiedziała tylko, że Hunter Biden jest prywatną osobą, zaś sam wiceprezydent nie ma żadnych związków ani z Burismą, ani z żadną inną firmą. Sprawę skomentował również Aleksander Kwaśniewski. Po pierwsze, podkreślił, że oprócz niego w radzie dyrektorów są jeszcze dwaj Amerykanie i jeden Brytyjczyk. Po drugie, wyjaśnił, że rada ma charakter doradczy, a on sam odpowiada za prognozy i analizy polityczne.

Zgłosił się drugi sygnalista ws. Trumpa i Ukrainy. Ma dysponować wiedzą z „pierwszej ręki”

Drugi sygnalista, dysponujący wiedzą z pierwszej ręki o postępowaniu prezydenta USA Donalda Trumpa w sprawie Ukrainy, zgłosił się do wewnętrznego...

zobacz więcej

– Jestem byłym politykiem, który to, co ma, to jego wiedza, doświadczenie. I jeżeli ktoś jest tym zainteresowany, a są to ludzie poważni, to nie widzę powodów, by nie dzielić się tym doświadczeniem czy wiedzą. I jeżeli jeszcze są to pieniądze, które mogę zarobić, to też nie widzę w tym żadnego problemu – mówił były prezydent Polski.

Kwaśniewski nie powiedział, ile mu płaci Złoczewski. Wiadomo natomiast było, że Hunter Biden, bez doświadczenia w sektorze energetycznym i bez znajomości sytuacji na Ukrainie, został członkiem władz Burisma Holding z pensją – jak poinformowały amerykańskie media – „dochodzącą do 50 tys. dolarów miesięcznie”. A to nie wszystko. Jak ustalił John Solomon z portalu The Hill, „amerykańska spółka Huntera Bidena, Rosemont Seneca Partners LLC, dostawała regularne transfery na jeden ze swych rachunków zwykle w wysokości ponad 166 000 dolarów miesięcznie, od Burismy, od wiosny 2014 do jesieni 2015, w tym samym okresie, gdy wiceprezydent Biden był głównym amerykańskim urzędnikiem odpowiadającym za Ukrainę i jej złożone relacje z Rosją”.

Wszystko działało sprawnie do momentu, gdy Burismą zainteresował się prokurator generalny Wiktor Szokin. Bynajmniej nie dlatego, że tak pilnie tropił korupcję. Jedna z wersji mówi, że Szokin po prostu domagał się od Złoczewskiego swojej „doli”. Nie dostał jej, za to nim zainteresował się wiceprezydent Biden. Po tym, jak prokurator generalny wszczął śledztwo przeciwko Burismie, Joe Biden naciskał na jego zwolnienie, grożąc wstrzymaniem amerykańskich gwarancji na kredyt 1 mld dolarów dla Ukrainy.

Szantaż był skuteczny. Szokin został zdymisjonowany przez Radę Najwyższą 29 marca 2016 roku. 23 stycznia 2018 roku Biden na panelu Council of Foreign Relations w Waszyngtonie opowiedział, jak żądał od Kijowa dymisji Szokina.

„Powiedziałem im: nie damy wam miliarda dolarów. A oni mi mówią: nie ma pan takich pełnomocnictw, nie jest pan prezydentem, a prezydent mówił, że da. Odpowiedziałem: Zadzwońcie do niego. Mówię wam, że nie dostaniecie miliarda dolarów. Popatrzyłem na nich i powiedziałem: wyjeżdżam za sześć godzin i jeśli do tego czasu nie zdymisjonują waszego prokuratora generalnego, tego sukinsyna, nie dostaniecie pieniędzy. I zwolnili go. I nominowali tego, który w tym momencie pasował”.

Izba Reprezentantów żąda od Białego Domu dokumentów pod groźbą kary

Amerykańska Izba Reprezentantów zażądała w piątek od Białego Domu pod rygorem odpowiedzialności karnej przekazania jej wszystkich dokumentów,...

zobacz więcej

Administracja Obamy uzasadniała oczekiwanie usunięcia Szokina tym, że „sprzeciwiał się wysiłkom na rzecz reformowania systemu sądowego kraju i słabo radził sobie z wykrywaniem korupcji poprzedniej władzy”. Oczywiście prawdą jest też, że dymisji Szokina domagały się władze Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, rządy zachodnich państw-wierzycieli Ukrainy i ukraińscy reformatorzy. Ale fakt, że prokurator generalny fatalnie radził sobie w walce z korupcją, nie wyklucza wcale wersji, że Biden chciał go usunąć z powodu syna.

Kompromat z Kijowa

Szokina zastąpił Jurij Łucenko. Jeszcze 7 lipca 2016 r. informował, że prokuratura generalna bada nowy schemat rabunku ukraińskiego gazu, w który może być zamieszany Złoczewski. Ale już 13 września 2016 roku sąd rejonowy w Kijowie nakazał prokuraturze generalnej zaprzestanie ścigania Złoczewskiego. Dochodzenie ws. unikania podatków prokuratura zamknęła. Łucenko mówił, że Burisma spłaciła wszystkie należności. O spółce znów na kilka lat zrobiło się cicho.

Koncepcja Złoczewskiego działała. Do czasu. W listopadzie 2016 roku wybory w USA wygrał wróg demokratów Donald Trump. Złoczewskiemu zapewne upiekłoby się opłacanie ludzi związanych z Partią Demokratyczną, problem pojawił się wtedy, gdy Joe Biden poważnie zaczął brać pod uwagę walkę z Trumpem o Biały Dom w 2020 roku. Gdy w kwietniu 2019 roku wybory na Ukrainie wygrał Wołodymyr Zełenski, ekipa Trumpa zaczęła intensywnie szukać nad Dnieprem haków na przeciwnika.

Zaraz po wyborze Zełenskiego prokurator generalny Jurij Łucenko powiedział w wywiadzie dla portalu The Hill, że stanowisko Bidena ws. Burismy budzi jego wątpliwości, które byłby „rad omówić z nowym prokuratorem generalnym USA Williamem Barrem”. Można przyjąć, że Łucenko chciał zagrać kartą Bidena, żeby uratować swoje stanowisko. Liczył, że jeśli wystawi syna rywala Trumpa Amerykanom, ci wpłyną na Zełenskiego, by nie dokonywał zmiany na stanowisku prokuratora generalnego.

Później, w lipcu 2019 roku opublikowano wyniki wspólnego dziennikarskiego śledztwa portalu BuzzFeed i OCCRP (Organized Crime and Corruption Reporting Project). Wynika z nich, że Wiktor Szokin i Jurij Łucenko zaoferowali prawnikowi Trumpa informację, która mogłaby pomóc w kampanii informacyjnej przeciwko Joe Bidenowi. Chodziło o to, że Hunter Biden zarobił 3 mln dolarów w ciągu kilku lat pracy dla spółki Burisma.

Apel o śledztwo w sprawie powiązań Joe Bidena

zobacz więcej

Szokin twierdził, że prokuratura generalna zajmowała się działalnością tej firmy i dlatego Biden w 2016 roku naciskał, żeby Poroszenko zmienił prokuratora generalnego. 7 maja 2019 roku agencja Bloomberg podała, że adwokat Trumpa Rudy Giuliani zarzuca Bidenowi wywieranie nacisków na ukraińskie władze. Chodziło oczywiście o dymisję Szokina w 2016 roku. Giuliani planował wizytę w Kijowie.

Serhij Leszczenko, deputowany Rady Najwyższej, mówił, że adwokat Trumpa zamierza przyjechać po kompromat na Bidena. Leszczenko przedstawił dokument, który otoczenie prokuratora generalnego Jurija Łucenki miało przekazać Giulianiemu. W dokumencie była mowa o tym, że w marcu 2014 roku, przez lobbystyczne kanały, Złoczewski miał jakoby zaproponować sekretarzowi stanu Johnowi Kerry’emu i wiceprezydentowi Joe Bidenowi podział z wpływów spółki Burisma. Pieniądze szły do syna Bidena i do przyjaciela pasierba Kerry’ego, Devona Archera.

Ale Giuliani nie pojechał do Kijowa, tłumacząc, że nie będzie się spotykał z Zełenskim, bo w otoczeniu nowego prezydenta są ludzie zbyt bliscy wrogom Trumpa. Chodziło przede wszystkim o Leszczenkę, który dużo opowiadał w Waszyngtonie o działalności Paula Manaforta na Ukrainie. Przedstawiciele administracji Trumpa, którzy przybyli do Kijowa na inaugurację Zełenskiego w maju, dali jasno do zrozumienia, że prezydent USA nie spotka się z nowym przywódcą Ukrainy dopóki nie zobaczy, że ten „wybrał działanie”.

Presji na Zełenskiego towarzyszyło zamrożenie wartej 400 mln dolarów pomocy wojskowej dla Ukrainy. Biuro Zarządzania i Budżetu Białego Domu zwróciło się do sekretarza obrony Marka Espera oraz ówczesnego prezydenckiego doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona o zbadanie, czy program jest w najlepszym interesie USA. Wywołało to oburzenie w Kongresie. Media oskarżyły Trumpa o to, że wstrzymał finansową pomoc wojskową dla Ukrainy, by wywrzeć presję na tamtejsze władze i zmusić je do wszczęcia śledztwa przeciw synowi Bidena (pomoc została ostatecznie odmrożona we wrześniu).

Do telefonicznej rozmowy Trumpa z Zełenskim doszło 25 lipca. Amerykański prezydent prosił swojego ukraińskiego odpowiednika, by współpracował z jego osobistym prawnikiem Rudym Giulianim i amerykańskim prokuratorem generalnym Williamem Barrem. Trump zapowiedział, że skontaktują się oni z Zełenskim. Jak już wspomniano, Giuliani planował wizytę w Kijowie w maju, by spotkać się z Zełenskim, ale na wieść, że w jego otoczeniu jest Leszczenko, odwołał wyjazd. Leszczenko – dziennikarz, a później deputowany i współpracownik Zełenskiego – w 2016 roku ujawnił, iż Manafort, wówczas główny strateg w sztabie wyborczym Trumpa, pracował wcześniej dla Janukowycza.

Wybuchła afera, w której efekcie Manafort zmuszony został do dymisji, a potem trafił do więzienia w związku z oskarżeniami o przestępstwa podatkowe oraz utrudnianie śledztwa. 25 lipca, po zapewnieniach Zełenskiego, że w jego otoczeniu są „wyłącznie” przyjaciele Ameryki oraz gwarancjach „odnośnie tego dochodzenia, że zostanie ono, podobnie jak inne”, przeprowadzone w sposób otwarty i uczciwy, Trump stwierdził, iż „słyszał o odwołaniu bardzo dobrego prokuratora”. Chodziło o dymisję Łucenki, na którego bardzo liczył Giuliani. Zełenski odrzekł: „Nasz nowy prokurator to w stu procentach mój człowiek. Będzie zatwierdzony przez parlament we wrześniu. On przyjrzy się sytuacji ze spółką, o której pan wspomina”.

Parlamentarne śledztwo. Trump zarzuca demokratom „zamach stanu”

Zdaniem Donalda Trumpa mogące zakończyć się impeachmentem amerykańskiego prezydenta śledztwo Izby Reprezentantów to „zamach stanu”. Dochodzenie...

zobacz więcej

Gdy sygnalista z CIA ujawnił fakt nacisków Trumpa na Zełenskiego ws. Burismy i Bidena, obaj prezydenci zaczęli gorliwie temu zaprzeczać. Nie przekonało to przeciwników prezydenta USA w Kongresie. 1 października Izba Reprezentantów wszczęła dochodzenie, które może zakończyć się nawet próbą impeachmentu. Co jednak najciekawsze, Trump być może zupełnie niepotrzebnie wystawił się na ostrzał opozycji, naciskając na Kijów, by wszczęto dochodzenie przeciwko Burismie.

Brudne pieniądze

Jeszcze 27 września Ukraińskie Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) poinformowało, że śledztwo ws. firmy Burisma dotyczyło okresu, gdy nie pracował tam jeszcze Hunter Biden. Również szef wydziału ds. śledztw antykorupcyjnych w prokuraturze generalnej Nazar Chołodnicki powiedział, że ani były wiceprezydent Joe Biden, ani jego syn Hunter nie byli wezwani do złożenia zeznań w sprawie Burisma Holdings. Jednak dodał, że Ukraina wszczęłaby śledztwo w sprawie okresu, kiedy pracował tam Hunter Biden, gdyby pojawiły się nowe, przekonujące dowody.

Ale oto 2 października w niezależnej rosyjskiej „Nowej Gazecie” pojawia się artykuł, którego autorka, Julia Łatynina, publikuje informacje i materiały sprawy, która powinna ucieszyć Trumpa. Chodzi o śledztwo przeciwko Serhijowi Kurczence, wpływowemu oligarsze w czasach Janukowycza, prowadzone przez ukraińską prokuraturę generalną już od 2014 roku. Wynika z niego, że w opinii ukraińskich śledczych, uzyskane drogą przestępstwa pieniądze Kurczenki trafiły do Burisma Holdings, a stamtąd na konta m.in. Aleksandra Kwaśniewskiego oraz Huntera Bidena.

Kurczenko obecnie ukrywa się w Rosji, do 2014 roku uchodził za „skarbnika” klanu Janukowyczów. W jego sprawie śledczy zgromadzili już setki tomów dokumentów. Jeden z badanych wątków dotyczy zakupu przez oligarchę bazy przeładunku ropy naftowej w Chersoniu od Mykoły Złoczewskiego, właściciela Burisma Holdings. Prokuratura uważa, że zakup ten sfinansowano z pieniędzy pochodzących z przestępstwa. Co więcej, z sumy uzyskanej od Kurczenki Złoczewski dokonał następnie wypłat na konta członków rady dyrektorów Burismy, m.in. Bidena i Kwaśniewskiego.

Z opublikowanych przez „Nową Gazetę” akt śledztwa wynika, że duże środki popłynęły do co najmniej trzech zagranicznych beneficjentów. W każdym wypadku honoraria wypłacono z konta Burismy w Prywatbanku (wówczas należącym do oligarchy Ihora Kołomojskiego) z tytułu „usług konsultacyjnych”. Amerykanin Alan Apter otrzymał na rachunek w Citibanku łącznie 242 885 euro w okresie od 16 grudnia 2014 r. do 19 sierpnia 2015 r. Równo 1 000 000 euro (w dniach 16 grudnia 2014 – 19 sierpnia 2015) otrzymał na rachunek w PKO BP Aleksander Kwaśniewski – należy w tym miejscu wspomnieć, że wiosną 2014 r. b. prezydent RP zapewniał, że całość podatku od wynagrodzenia w Burisma Holdings płaci w Polsce.

Zaś między 18 listopada 2014 r. a 16 października 2015 r. z rachunku bankowego spółki Burisma na rachunek spółki Rosemont Seneca – reprezentującej interesy Huntera Bidena - przelano łącznie 3 404 712,82 dolarów. W przedstawionym przez „Nową Gazetę” dokumencie ukraińskiego śledztwa zarówno w odniesieniu do Bidena juniora, jak i Kwaśniewskiego wskazano, że przekazane im środki „pochodzą z przestępstwa”. Z akt śledztwa wynika, że w taki sposób doszło do legalizacji (prania) pieniędzy na sumę 12 899 896 420,79 hrywien (blisko 13 mld), uzyskanych drogą przestępstwa. Kurczenko jest więc podejrzany m.in. o pranie pieniędzy z przestępstwa (cz. 4 art. 28, cz. 3 art. 209 kodeksu karnego Ukrainy).

Wysłannik USA ds. Ukrainy podał się do dymisji

Specjalny wysłannik Stanów Zjednoczonych ds. Ukrainy Kurt Volker podał się w piątek do dymisji - poinformowała telewizja CNN. Rezygnacja ma związek...

zobacz więcej

Warto przypomnieć, że już wcześniej Giuliani mówił, że poprzednia ekipa rządząca Ukrainą „wyprała trzy miliony dolarów”, przelewając je młodemu Bidenowi. Giuliani twierdzi, że jednorazowa wypłata poszła przez banki Łotwy i Cypru, do USA. Ale wracając do publikacji „Nowej Gazety”, sprawę pociągnął dalej jeden z ukraińskich parlamentarzystów.

9 października niezależny deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy Andrij Derkacz oświadczył, że były wiceprezydent USA Joe Biden otrzymał 900 tys. dolarów za lobbowanie na rzecz firmy Burisma. Polityk opublikował materiały śledztwa, które toczy się w związku z nadużyciami w Burismie i w którym pojawia się także m.in. nazwisko Kwaśniewskiego. Według Derkacza dokumenty, do których dotarł, opisują mechanizm przekazywania pieniędzy za lobbying Bidenowi starszemu.

– Jest to przekazywanie pieniędzy od Burisma Group za działalność lobbystyczną - jak uważa śledztwo – osobiście Joe Bidenowi przez firmę lobbystyczną. 900 tys. dolarów zostało przelane na konto (…) amerykańskiej spółki Rosemont Seneca Partners związanej z Bidenem. Pieniądze te przelano za usługi konsultacyjne – powiedział Derkacz.

Deputowany oświadczył, że przedstawiciele Burismy, wśród których znajduje się m.in. Biden młodszy i Aleksander Kwaśniewski, otrzymali ogółem „nie mniej niż 16,5 mln dolarów”. Na konferencji prasowej w Kijowie Derkacz oświadczył, że Biden wykorzystywał stanowisko i uzależniał pomoc finansową swego kraju dla Ukrainy od zamknięcia śledztw prowadzonych przeciwko Złoczewskiemu.

– Piąta wizyta Bidena na Ukrainie w dniach 7-8 grudnia 2015 roku poświęcona była kwestii dymisji Wiktora Szokina w związku ze sprawą Złoczewskiego i Burismy. Przedmiotem nacisku był 1 mld dolarów gwarancji kredytowych, których USA miały udzielić Ukrainie – powiedział Derkacz.

Obecny prokurator generalny Ukrainy Rusłan Riaboszapka ogłosił 4 października, że jego urząd przeprowadzi generalny przegląd spraw zamkniętych przez poprzednika, w tym tych dotyczących Złoczewskiego.

źródło:
Zobacz więcej