Jedziemy na Euro 2020! Polska wygrywa z Macedonią Północną 2:0

Był to ósmy w tych kwalifikacjach mecz Biało-Czerwonych (fot. PAP/Leszek Szymański)

Było nudno, długimi momentami nawet bardzo słabo, ale ostatecznie udało się. Reprezentacja Polski po golach Przemysław Frankowskiego i Arkadiusza Milika pokonała Macedonię Północną 2:0. Tym samym Biało-Czerwoni zapewnili sobie przepustki na przyszłoroczne Euro. I to by było na tyle, jeśli chodzi o pozytywy w grze reprezentantów Polski.

Prawdziwy kapitan. 60 goli Lewandowskiego w reprezentacji

Robert Lewandowski w czwartkowym meczu z Łotwą w Rydze, wygranym przez Polaków 3:0, zdobył gole numer 58, 59 i 60 w reprezentacji. Dzięki temu...

zobacz więcej

W porównaniu z meczą z Łotwą Jerzy Brzęczek zdecydował na trzy zmiany w składzie. Selekcjoner podziękował za grę obu bocznym obrońcą. Tomasza Kędziora zluzował Bartosz Bereszyński, a miejsce po lewej stronie zajął Arkadiusz Reca.

W zamyśle selekcjonera obaj mieli częściej od poprzedników angażować się w akcje ofensywne. Choć tak faktycznie było, to ich bieganie wzdłuż linii boiska nie zdało się na zbyt wiele.

Będący pod wrażeniem ofensywnych popisów Grzegorza Krychowiaka, Brzęczek zdecydował się też nieco wyżej ustawić pomocnika Lokomotivu Moskwa. W związku z tym za destrukcję odpowiadał Jacek Góralski, a „Krycha” miał dawać impuls do ataków. Ale reprezentacja to co innego niż liga rosyjska. Ten plan też za bardzo nie wypalił.

A co wypaliło w pierwszej połowie? Na pewno jak z armaty wypalił w 18. minucie meczu Piotr Zieliński. Szkoda, że pomocnik Napoli nie poszukał bardziej technicznego uderzenia. Miał doskonałą okazję do strzelenia gola, ale ostatecznie jego strzał wylądował na poprzeczce.

To była najlepsza akcja Polaków pierwszej części meczu. Co jeszcze zapamiętaliśmy z pierwszych 45 minut? Niewiele. Na pewno w oczy rzucało się niekończące powolne rozgrywanie piłki wzdłuż boiska. Macedończycy bronili się niemal całą drużyną, a nam ciężko było sforsować defensywę .

Z pierwszej części zapamiętaliśmy jeszcze niezły strzał Krychowiaka z dystansu, niecelny wolej Roberta Lewandowskiego i składną akcję Biało-Czerwonych z doliczonego czasu gry, gdy podaniami wymienili się Bereszyński, Krychowiak i Kamil Grosicki. Ostatni z wymienionego tercetu spudłował, strzelając na bramkę z siedmiu metrów.

Trzy miesiące poza bramką. Poważna kontuzja Fabiańskiego

To nie jest dobra wiadomość dla kibiców i selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski, Jerzego Brzęczka. Bramkarz Łukasz Fabiański wróci do gry...

zobacz więcej

W pierwszej części była poprzeczka, a w drugiej słupek. Uderzenia w obramowanie bramki pozazdrościł Zielińskiemu Sebastian Szymański. W 50. minucie piłkarzowi Dynama Moskwa niewiele zabrakło do wpisania się na listę strzelców.

Wciąż brakowało konkretów w naszych atakach. To prawda, przeważaliśmy, częściej byliśmy przy piłce, wymienialiśmy więcej podań. Za rzadko jednak potrafiliśmy oddać strzał na bramkę. Na szczęście, w odpowiednim momencie z odsieczą przyszli rezerwowi.

Selekcjoner zdecydował się na posadzenie na ławce obu skrzydłowych, desygnując do gry Przemysława Frankowskiego i Arkadiusza Milika. I właśnie ten duet dał nam wyczekiwane gole i powody do radości.

Skrzydłowy Chicago Fire potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund, aby trafić do siatki. Już jego pierwszy kontakt z piłką zakończył się golem, po tym jak piłkę zagrał mu Lewandowski. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Po 74 minutach szturmu, wreszcie udało się przechytrzyć defensywę rywali.

Bartosz Bereszyński: Stać nas na to, by być w gronie najlepszych drużyn Europy

W czwartek reprezentacja Polski zagra w Rydze mecz eliminacji Euro 2020 z Łotwą. Choć po porażce ze Słowenią i remisie z Austrią atmosfera wokół...

zobacz więcej

Sześć minut później z gola cieszył się inny rezerwowy. Bereszyński wyrzucił piłkę z autu, Lewy zagrał do Milika, napastnik z Napoli podbiegł z piłką i zdecydował się na swój firmowy strzał - uderzenie z dystansu, z lewej nogi, po długim rogu. Stole Dimitrevski po raz drugi musiał wyciągać piłkę z siatki.

Wiadomo było, że nic nie odbierze nam już zwycięstwa, a co za tym idzie wywalczenia awansu przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Choć stadion PGE Narodowy wypełniony był prawie do ostatniego miejsca, to wielkiego podniecenia wśród kibiców nie było.

Także piłkarze bez większych wzruszeń przyjęli fakt, że zagrają na najważniejszej imprezie Starego Kontynentu. Po końcowym gwizdku sędziego zawodnicy założyli okolicznościowe koszulki, zapozowali do zdjęcia i to by było na tyle. Nastroju dzisiejszego wieczora nawet nie ma co porównywać do euforii, która towarzyszyła wywalczeniu przepustek na Euro 2016 czy ubiegłoroczny mundial.

Przed Brzęczkiem teraz mnóstwo pracy, bo z taką grą kadrę czeka rola statystów wśród najlepszych drużyn Starego Kontynentu.

Polska - Macedonia Północna 2:0 (0:0)
Gole:
Frankowski 73’, Milik 80’
Polska: Szczęsny - Bereszyński, Glik, Bednarek, Reca - Góralski, Krychowiak, Zieliński, Grosicki (73’ Frankowski), Lewandowski, Szymański (68’ Milik).
Macedonia Północna: Dimitrievski - Ristovski (82’ Radeski), Musliu, Ristevski - Bejtulai, Nikolov, Spirovski, Alioski, Elmas - Nestrovski (73’ Trajkovski), Pandev.
Żółte kartki: Bednarek, Szymański, Reca - Pandev, Nikolov, Nestrovski, Spirovski, Alioski.

źródło:
Zobacz więcej