RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Supertajny” oddział GRU. Fakty i mity

Według „NYT” agenci jednostki 29155 GRU odpowiadają m.in za zamach na podwójnego agenta Siergieja Skripala w Salisbury (fot. (fot. Matt Cardy/Getty Images)

„New York Times” wywołał prawdziwą burzę, publikując artykuł o tajnej jednostce rosyjskiego wywiadu wojskowego, której celem jest destabilizacja Europy. Tekst brzmi sensacyjnie, pojawia się tam zamach na Skripala, jak i próba puczu w Czarnogórze. Jednak eksperci wątpią w sensacyjne tezy amerykańskiego dziennika.

Zabójstwo w cieniu Reichstagu. Po latach dopadli wroga Rosji

Pochodzący z Gruzji Czeczen, weteran wojen z Rosjanami, kilka razy był o włos od śmierci. W końcu go dopadli, w Berlinie. Wszystko wskazuje na to,...

zobacz więcej

Rosyjski wywiad wojskowy GRU posiada supertajną jednostkę specjalną 29155. Jej celem jest destabilizacja państw Europy – napisał 8 października dziennik „New York Times”, opierając się na informacjach byłych i obecnych funkcjonariuszy wywiadów państw zachodnich. Autor artykułu przypomina, że Putin w 2006 r. podpisał ustawę upoważniającą służby specjalne Rosji do dokonywania zamachów na życie przeciwników politycznych Kremla poza granicami Rosji. Ale to ma być tylko część zadań jednostki 29155, która bynajmniej nie ogranicza się tylko do tzw. mokrej roboty – wynika z ustaleń „NYT”.

Od Salisbury po Kiszyniów

Zdaniem autora artykułu Michaela Schwirtza jednostka 29155 była odpowiedzialna za przeprowadzenie kilku poważnych, pozornie tylko niezwiązanych ze sobą operacji. Od kampanii destabilizującej Mołdawię (2014 rok), przez zamach na bułgarskiego handlarza bronią Emiliana Gebrewa (2015 rok) po nieudany pucz w Czarnogórze (2016 rok) i w końcu zamach w Wielkiej Brytanii na życie byłego podwójnego agenta GRU i wywiadu brytyjskiego Siergieja Skripala i jego córki Julii (2018 rok). Po zamachu na Skripala udało się ustalić tożsamość dwóch zamachowców. Byli to funkcjonariusze GRU, płk Anatolij Czepiga i Aleksandr Myszkin. Dokładnie rok przed zamachem na Skripala, do Wielkiej Brytanii wybrać się miało trzech agentów jednostki 29155. Jednym z nich był Myszkin, drugim był człowiek używający danych Siergiej Pawłow.

Tę dwójkę nadzorował mężczyzna o nazwisku Siergiej Fiedotow. Potem udało się ustalić, że ludzie używający nazwisk Fiedotow i Pawłow należeli do zespołu, który usiłował otruć bułgarskiego handlarza bronią Emiliana Gebrewa (2015). Służby wywiadowcze w Europie znają też nazwiska, pod jakimi występowali pozostali zamachowcy: Iwan Lebiediew, Nikołaj Kononichin, Aleksiej Nikitin, Danił Stiepanow. Ta grupa kilerów usiłowała zlikwidować Gebrewa dwa razy. Raz w Sofii, a drugi raz, po miesiącu, w jego domu nad Morzem Czarnym. Nie udało się. Podobnie jak nie udał się pucz w Czarnogórze. Z artykułu „NYT” wynika, że po raz pierwszy zachodnie służby zidentyfikowały jednostkę GRU właśnie po wydarzeniach 2016 roku.

Niemieckie media: Zabójstwo obywatela Gruzji mogło mieć tło polityczne

Berlińska prokuratura poinformowała, że w stolicy Niemiec zatrzymano obywatela Rosji podejrzanego o zabójstwo Gruzina. Media zwracają uwagę, że...

zobacz więcej

Według „NYT” działająca przynajmniej od dziesięciu lat jednostka 29155 nie jest jedyną jednostką specjalną GRU, ale w przeciwieństwie do innych agenci tej jednostki z reguły działają poza granicami Rosji. Przed wyborami prezydenckimi w USA w 2016 roku dwie cyber jednostki GRU (26165 i 74455) włamały się na serwery Narodowego Komitetu Demokratów i sztabu Hillary Clinton. Wykradzione informacje wykorzystali później do atakowania kandydatki demokratów. Wiadomo, że ministerstwo obrony Rosji doceniło w swej dyrektywie za „szczególne osiągnięcia w służbie wojskowej” trzy jednostki.

Oprócz jednostki 29155, także jednostkę 74455 (znana z cyberdziałań w czasie kampanii prezydenckiej w USA) i jednostkę 99450, zasłużoną podczas aneksji Krymu w 2014 roku. „NYT” twierdzi, że w swojej działalności jednostka 29155, której dowództwo mieści się w 161. ośrodku szkolenia sił specjalnych GRU we wschodniej dzielnicy Moskwy, stosuje zarówno tradycyjne środki dywersyjne - jak zamachy bombowe, morderstwa, trucie - oraz nowe hybrydowe metody jak hakowanie systemów informacyjnych i dezinformacja. Dowódcą jednostki, w której służą m.in. weterani konfliktów w Afganistanie, Czeczenii i na Ukrainie, jest generał Andriej Awerjanow, absolwent akademii wojskowej w Taszkencie (1988). Prawdopodobnie walczył w obu wojnach czeczeńskich. W styczniu 2015 dostał tytuł Bohatera Rosji.

„Bursa GRU”

Rzecznik Kremla określił doniesienia „NYT” bardzo krótko: „pulp fiction”. Dmitrij Pieskow dodał, że Moskwa w żaden sposób nie jest zainteresowana w destabilizacji krajów europejskich. - To absurd pozbawiony wszelkiego zdrowego rozsądku – skomentował Andriej Ługowoj, były agent FSB, jeden z zabójców Litwinienki. Resort obrony, któremu podlega opisywana jednostka, nabrał wody w usta. Trudno oczekiwać innej reakcji niż zaprzeczenia ze strony Rosji.

Ciekawsze jest to, jak do publikacji „NYT” odnieśli się eksperci i niezależne media rosyjskie. Oddział, o którym w sensacyjnym tonie napisał amerykański dziennik, to nie jakaś „specjalna jednostka”, ale po prostu jednostka wojskowa nr 29155. Na dodatek od lat całkiem dobrze znana analitykom bezpieczeństwa w Rosji. Zaś informacja, kto jest jej dowódcą jest łatwa do znalezienia w źródłach otwartych – co tylko pokazuje, jak bardzo „tajna” jest to struktura.

Supertajna jednostka GRU. „Zamachy, morderstwa, dezinformacja”

Rosyjski wywiad wojskowy GRU ma supertajną jednostkę specjalną 29155. Jej celem jest destabilizacja państw Europy – podał dziennik „New York...

zobacz więcej

Jednostka wojskowa nr 29155 zlokalizowana jest w Moskwie, rejon Izmajłowo, ul. Parkowa 11-Я, dom 38A. Ten sam adres ma 161. Centrum Szkolenia GRU. To nieduży dwukondygnacyjny budynek otoczony wysokim murem. W rzeczywistości odbywają się tam tylko krótkie szkoleniowe kursy wywiadu wojskowego. Uczy się tam agentów strzelania, łączności radiowej itp. Tak napisał rosyjski dziennik „Wiedomosti”, powołując się na byłego pracownika wywiadu i na osobę obecnie zbliżoną do służb specjalnych. Tutaj przechodzą kursy absolwenci ogólnowojskowych, pancernych, artyleryjskich i innych uczelni wojskowych, chcący rozpocząć służbę w GRU. Centrum zyskało nawet w wojsku potoczną nazwę „bursa GRU”.

Pod tym adresem znajduje się rzecz jasna tylko administracja 161. Centrum i jego kierownictwo. Same szkolenia odbywają się na ogół na poligonach pod Moskwą. Centrum powstało w 1962 roku w strukturze 6. Zarządu GRU zajmującego się wywiadem operacyjnym. Wielu żołnierzy po „bursie GRU” walczyło w rosyjskich grupach dywersyjno-rozpoznawczych podczas walk o Aleppo w Syrii. „NYT” ma więc rację, pisząc o wielu weteranach wojen w Afganistanie, Czeczenii i na Ukrainie w szeregach opisywanej jednostki. Tyle że wynika to jedynie ze specyfiki centrum szkolenia specnazu. Mówić krótko, absolwenci 161. Centrum Szkolenia GRU to nie szpiedzy, a specjalsi.

Czego uczą w 161. Centrum? Na przykład, jak wysadzić most lub elektrownię, zniszczyć samochód z terrorystą czy zdrajcą w środku. Ale trudno tu mówić o jakiejś elitarnej supertajnej jednostce zajmującej się destabilizowaniem Europy. Jeśli jeszcze zamachy na Skripala i Gebrewa wpisują się w specyfikę szkoleń w jednostce nr 29155, no to już wątpliwie wyglądają działania o charakterze bardziej polityczno-informacyjnym, jak pucz w Czarnogórze, czy tym bardziej kampania destabilizacji Mołdawii. Takimi rzeczami zajmują się inne struktury w rosyjskim wywiadzie wojskowym. Mark Galeotti, analityk renomowanego brytyjskiego think tanku Royal United Services Institute (RUSI), napisał, że raport „New York Timesa” jest interesujący, ale sama opisana jednostka „wygląda raczej jak wyspecjalizowany oddział uderzeniowy GRU, a nie szerszą strategiczną siłę destabilizującą” Europę.

Zamach na Skripalów: minister zarzucił dziennikarzom „dzikie spekulacje”

Brytyjscy śledczy uważają, że zidentyfikowali sprawców ataku z użyciem środka bojowego nowiczok na byłego oficera rosyjskiego wywiadu i...

zobacz więcej

Amerykańska gazeta opisuje jednostkę wojskową nr 29155 jako „elitarny oddział wewnątrz rosyjskiego systemu wywiadowczego wykwalifikowany do przewrotów, sabotażu i zabójstw”. W GRU nie ma jednak struktur, które znają się i potrafią wszystko – od sabotażu i zamachów po cyberataki i działania dezinformacyjne. W wywiadzie wojskowym Rosji funkcjonują zarządy i jednostki specjalizujące się w różnych, czasem mocno ograniczonych aspektach działalności wywiadowczej. Dlatego jednostka nr 29155 nawet gdyby przyjąć, że jej celem jest „destabilizacja Europy”, musi korzystać z pomocy innych struktur wywiadu.

Trudno więc uwierzyć, że w takiej sytuacji przez niemal dekadę zachodnim służbom nie byłoby nic wiadomo o istnieniu takiej „superjednostki”. Galeotti zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt, który podważa tezę „NYT”. Otóż rosyjski wywiad wojskowy zawsze był pryncypialny, jeśli chodzi o utrzymanie integralności działań operacyjnych w ramach zarządów terytorialnych. Gdyby zaś wierzyć interpretacji „NYT”, operacje jednostki 29155 jednocześnie wchodziłyby w granice jurysdykcji Zarządu Pierwszego (Europa) i Zarządu Drugiego (kraje anglosaskie). Zresztą, czy zamachy na Skripala i Gebrewa można w ogóle uznać za część kampanii destabilizującej Europę?

Rosyjski niezależny dziennikarz Siergiej Kaniew uważa, że źródłem „NYT” okazał się jakiś były pracownik rosyjskich służb, który „postanowił sobie dorobić”, więc roztoczył przed Amerykanami obraz jakiejś supertajnej jednostki, zaś dziennikarze mu uwierzyli. Niewykluczone, że w przypadku publikacji „New York Timesa” mamy do czynienia z dezinformacją. „Źródła w rosyjskich służbach” już nie raz wprowadzały w błąd specsłużby i media na Zachodzie różnymi wrzutkami pod szyldem „ekskluzywnych informacji”.

Były szef estońskiego wywiadu Eerik-Niiles Kross nie wyklucza, że GRU z premedytacją w kilku swych operacjach zostawiło wyraźne ślady wskazujące na rosyjski wywiad wojskowy. Po co? Aby Zachód odnosił wrażenie siły i zagrożenia ze strony GRU. To część wojny psychologicznej z Zachodem. - To nie jest tak, że oni stali się dużo bardziej niebezpieczni. Oni chcą, żeby tak myśleli inni. To część gry – uważa Kross.

źródło:
Zobacz więcej