Thriller bez happy endu. Przegrywamy z Brazylią

Trener Polaków Vital Heynen (fot. arch. PAP/Maciej Kulczyński)

To był mecz pełen zwrotów akcji, niestety ze smutnym dla nas zakończeniem. Po trwającym ponad dwie godziny spotkaniu przegraliśmy z Brazylią 2:3 (25:19, 23:25, 19:25, 25:16, 11:15). Porażka oznacza, że mamy już tylko teoretyczne szanse na zwycięstwo w Pucharze Świata. Przed Polakami jeszcze dwa mecze. W poniedziałek gramy z Kanadą, dzień później z Iranem.

Zacięty mecz Polaków z Brazylijczykami. Potrzeba było aż pięciu setów

Polskich siatkarzy czekał najtrudniejszy test w Pucharze Świata. O godz. 8:30 czasu warszawskiego w Hiroszimie rozpoczął się mecz z Brazylią....

zobacz więcej

Jeśli marzyliśmy o złotych medalach Pucharu Świata, to spotkanie trzeba było wygrać 3:0 lub 3:1. I tak nie dałoby nam to jeszcze pierwszego miejsca w tabeli, w dwóch pozostałych meczach trzeba byłoby uzyskać lepsze wyniki w setach od rywali.

Zadanie było nieco trudniejsze, bo w sobotę drużynę opuścił Bartosz Kurek. Najlepszy zawodnik ubiegłorocznych mistrzostw świata dołączył już do swojej klubowej drużyny Sir Safety Perugia. - Takie były ustalenia jeszcze przed rozpoczęciem Pucharu Świata. Wiedzieliśmy, że Bartosz wraca po kontuzji i nie chcieliśmy go zbytnio forsować. W meczach, w których zagrał, wystąpił lepiej niż się wszyscy spodziewaliśmy - tłumaczył przed meczem w rozmowie z TVP Sport Vital Heynen.

Największym smaczkiem dzisiejszej konfrontacji była rywalizacja po obu stronach siatki dwóch… Kubańczyków. Naprzeciwko siebie stanęli Yoandy Leal i Wilfredo Leon.

W pierwszej partii dużo lepsze wrażenie pozostawił po sobie „nasz” Kubańczyk. Leon jak to ma w zwyczaju podczas meczów Pucharu Świata błyszczał w ataku i popisywał się piorunującymi zagrywkami, zdobywając dla Biało-Czerwonych sześć punktów.

Cała pierwsza partia przebiegała pod nasze dyktando. Błyskawicznie objęliśmy prowadzenie 4:1 i utrzymywaliśmy bezpieczną przewagę. Niesamowite wrażenie zrobiła zagrywka Leona przy stanie 10:8. Uderzona przez niego piłka leciała z prędkością 128 km/h, trafiając w parkiet i dając nam kolejny punkt.

„Canarinhos” po okresie dobrej gry w obronie zdołali doprowadzić do remisu po 15. W odpowiednim momencie potrafiliśmy jednak podkręcić tempo i znów odjechaliśmy rywalom, zdobywając cztery punkty z rzędu.

Mistrzowie świata nie zwykli trwonić takiej przewagi. Seta wygraliśmy do 19 po tym jak w aut zaserwował Ricardo Lucarelli.

PŚ: Kolejny „spacerek”. Rekordowa wygrana polskich siatkarzy

Rywale w tegorocznym Pucharze Świata dzielą się na bardzo wymagających i takich, którzy w normalnych okolicznościach nie powinni sprawiać Polsce...

zobacz więcej

Z początku drugiej partii zapamiętaliśmy asa serwisowego Macieja Muzaja. Zaserwowana przez niego piłka kompletnie zaskoczyła Brazylijczyków, a nam dała piąty punkt (5:3). Dwupunktową przewagę utrzymywaliśmy do początku drugiej części seta. Gdy dwa razy nie poradził sobie Michał Kubiak, rywale wyszli po praz pierwszym w tym meczu na prowadzenie (16:15).

W końcówce na parkiecie pojawił się Aleksander Śliwka. Zaczął od świetnego wykończenia ataku, zmniejszając prowadzenie Brazylijczyków (22:21). Chwilę później skutecznym blokiem do remisu doprowadził Karol Kłos.

Decydująca dla losów seta była akcja przy stanie po 23. Po błyskotliwym rozrzuceniu bloku piłkę nad siatką miał Śliwka, jednak zaatakował w aut. Brazylijczycy mieli piłkę setową. Po krótkiej wymianie blokiem zatrzymany został Muzaj i set padł łupem „Canarinhos”.

W trzeciej partii na prowadzeniu byliśmy tylko po pierwszej akcji, gdy dobrze blok postawił Muzaj. Później dominacja Brazylijczyków nie podlegała dyskusji. Z niesamowitą skutecznością kończył ataki Alan, który w trzech setach zdobył aż 20 punktów. U nas szwankowało przede wszystkim przyjęcie, a to od razu odbijało się na budowaniu kontrataków. Brazylijczycy po trzecim setballu wygrali seta do 19.

Pomimo niepowodzeń Polacy nie zamierzali się poddawać. Czwartą partię rozpoczęliśmy cudownie, zdobywając pięć punktów z rzędu. Na pierwszą przerwę techniczną schodziliśmy prowadząc 8:2. Wreszcie przebudził się Leon, który po kapitalnej w grze w premierowej partii, później wyraźnie spuścił z tonu.

Koncert Biało-Czerwonych trwał w najlepsze. Przy stanie 12:3 trener Renan Dal Zotto wpuścił na parkiet rezerwowych, oszczędzając siły liderów na nieuchronny tie-break. Seta skończył atakiem ze środka Mateusz Bieniek. Wygraliśmy do 16.

Puchar Świata: Z Egiptem wygrywamy na luzie

Było lekko, łatwo i przyjemnie. Reprezentacja Polski potrzebowała niewiele ponad godziny, aby w trzech setach wygrać z Egiptem. Polacy byli...

zobacz więcej

W decydującej partii Brazylijczycy odskoczyli na 5:2. Dużo krzywdy swoją zagrywką robił nam Leal, dlatego wszystkim spadł kamień z serca, gdy Muzaj umieścił piłkę w polu „Canarinhos”. Niestety, na niewiele to się zdało, nie potrafiliśmy zdobyć kilku punktów z rzędu. Po złej wystawce Fabiana Drzyzgi i kiepski przyjęciu Polaków, Brazylijczycy prowadzili już 8:4.

Szybko zmniejszyliśmy starty o połowę i mieliśmy okazję na złapanie kontaktu. Wtedy niezbyt dobrze piłkę przyjął Paweł Zatorski, za mocno wystawił Drzyzga, a Muzaj popełnił błąd, przekraczając linię (6:9).

Kolejnej szansy nie potrafiliśmy wykorzystać, gdy piłkę w górze miał Leon. Nieomylny zazwyczaj Kubańczyk z polskim paszportem tym razem uderzył w aut (7:10). - Panowie, weźcie się w garść. Na pięć piłek cztery oddaliśmy po własnych błędach. Więcej koncentracji! - zaapelował podczas wziętej przerwy Heynen.

Mie poskutkowało, bo wciąż nie potrafiliśmy finalizować kontrataków. A Brazylijczycy bez mrugnięcia okiem wykorzystywali nasze błędy. Gdy w siatkę zaserwował Bieniek, rywale mieli pierwszą piłkę meczową (14:11). Spotkanie kiwką skończył najlepszy zawodnik dzisiejszego meczu Alan.

Brazylia jest już o krok od zdobycia Pucharu Świata, a nam pozostaje walka o drugie miejsce z Amerykanami. W poniedziałek o godz. 5.30 gramy z Kanadyjczykami

Polska - Brazylia 2:3
Polska:
Muzaj 17, Leon 17, Kłos 14, Kubiak 9, Bieniek 8, Drzyzga 1 - Szalpuk 2, Śliwka 2, Kaczmarek 1, Komenda, Wojtaszek, Zatorski
Brazylia: Alan 27, Leal 21, Lucas 9, Luiz 5, Lucarelli 4, Bruno 2 - Douglas 2, Isac 1, Flavio 1, Almeida, Gil, Reis, Felipe, Hoss.

źródło:
Zobacz więcej