Żydzi w Niemczech boją się o swoje życie. „Nie mamy tutaj żadnych zabezpieczeń”

W zamachu w Halle zginęły dwie osoby (fot. PAP/EPA/Filip Singer)

Po zabójstwie dwóch osób przed synagogą w Halle, społeczność żydowska we wschodnoniemieckim Dessau obawia się o swoje bezpieczeństwo. Przewodniczący gminy Alexander Wassermann mówi, że od dłuższego czasu otrzymywał listy z pogróżkami. Władze nie chciały jednak udzielić pomocy.

Niemcy nie radzą sobie w walce z rasizmem i antysemityzmem

Atak na synagogę w Halle wywołał debatę na temat wzrostu liczby neonazistów w Niemczech. Z danych tamtejszego Urzędu Ochrony Konstytucji w kraju...

zobacz więcej

Dessau jest położone ok. 50 km od Halle, gdzie w ubiegłą środę zamachowiec związany z ruchem neonazistowskim zastrzelił dwie osoby. Tutejsza społeczność żydowska liczy ok. 300 członków.

Alexander Wassermann, który przewodzi gminie od 20 lat, już dawno starał się pozyskać środki finansowe na zabezpieczenie synagogi. Pół roku temu napisał w tej sprawie list do resortu spraw wewnętrznych Saksonii-Anhalt. Ministerstwo odmówiło.

– Potrzebne nam są środki bezpieczeństwa, nie mamy innego wyjścia. Chodzi o bezpieczeństwo naszych wiernych. Ich życie warte jest więcej niż te pieniądze. Jeśli coś się stanie – kto weźmie za to odpowiedzialność? – mówi Wassermann w reportażu „Deutsche Welle”. – Nie mamy tutaj żadnych zabezpieczeń – podkreśla.

Co jakiś czas gmina otrzymuje listy z pogróżkami, do których dołączane są często zdjęcia Adolfa Hitlera lub wydrukowane swastyki. Niedawno swastyki zostały wymalowane na drzwiach budynku gminy.

Po ostatnim zamachu w Halle część Żydów w Dessau przestała chodzić na modlitwy do synagogi z obawy o swoje życie. Przed budynkiem stoi teraz radiowóz, jednak nie wiadomo na jak długo.

Atak na synagogę w Halle wywołał debatę na temat wzrostu liczby neonazistów w Niemczech. Z danych tamtejszego Urzędu Ochrony Konstytucji w kraju działa 24,1 tys. neonazistów.

źródło:
Zobacz więcej