Łatwa ta Łotwa. Hat-trick Lewandowskiego i pewna wygrana w Rydze

Robert Lewandowski zdobył hattricka (fot. PAP/EPA/TOMS KALNINS)

Bez najmniejszego wysiłku reprezentacja Polski wygrała w Rydze z Łotwą 3:0 w meczu eliminacji Euro 2020. Wszystkie gole dla Biało-Czerwonych strzelił Robert Lewandowski. Polscy piłkarze są o krok od wywalczenia awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy.

Dominik Furman po latach wraca do reprezentacji

Ponad sześć długich lat minęło od ostatniego występu Dominika Furmana w koszulce z orłem na piersi. Wobec kontuzji Karola Linetty’ego selekcjoner...

zobacz więcej

Wiadomo było już przed meczem, że cokolwiek się nie wydarzy, to i tak Łotwa nie jest w stanie sprawić nam większego problemu. Przed meczem Deniss Rakels, znany z występów w Cracovii czy Lechu Poznań, nie owijał w bawełnę, mówiąc, że jego kadra należy do najgorszych w Europie.

Zresztą potwierdzały to wyniki. W naszej grupie Łotysze dostawali lanie na lewo i prawo, zdobywając tylko jedną bramkę i to jeszcze po samobóju w spotkaniu z Macedonią Północną.

Mecz w Rydze Polacy zaczęli z dwiema istotnymi zmianami. Na lewej obronie wreszcie zagrał Maciej Rybus, a na prawym skrzydle mecz zaczął nominalny środkowy pomocnik Sebastian Szymański. Natomiast Grzegorz Krychowiak, defensor Lokomotiwu Moskwa, nie miał zbyt wielu okazji, żeby się wykazać, bo rywale rzadko przekraczali połowę boiska. Można było mieć do niego pretensje, że częściej nie włączał się do ataków Biało-Czerwonych.

Szymański swoją grą też nie rzucił nikogo na kolana, ale za to zaliczył asystę przy pierwszym golu dla Polaków. Ta akcja naprawdę mogła się podobać, bo Polacy potrafili wymienić kilka podań bez przyjęcia. Efektem tego było to, że Lewandowski znalazł się sam przed Andrisem Vaninsem i nie miał najmniejszych problemów ze strzeleniem gola.

Wraz z bramką Lewandowskiego wszystkim spadł kamień z serca. W tym sezonie „Lewy” strzelał jak najęty we wszystkich rozgrywkach. Poza meczami reprezentacji Polski. Jedyne mecze, gdzie nie udało mu się trafić do siatki, przydarzyły się akurat w Lublanie i Warszawie, przeciwko Słowenii i Austrii. W Rydze kapitan kadry pokazał, że nie ma co wyciągać zbyt daleko idących wniosków z powodów jego chwilowej niedyspozycji.

Bo do jednej bramki Lewandowski dołożył jeszcze dwa trafienia. Po raz pierwszy kapitan wpisał się na listę strzelców 9. minucie. 120 sekund później mógł pokonać bramkarza Łotyszy po raz drugi, ale zabrakło mu precyzji. Swojego dopiął w 13. minucie meczu. Akcja, po której zdobyliśmy drugą bramkę, przypominała najlepsze czasy panowania Adama Nawałki. Kamil Grosicki pomknął po skrzydle, dośrodkował, a Lewy wpakował piłkę do bramki.

Wydawało się, że ten mecz może zakończyć się pogromem, ale Polacy nie poszli za ciosem. Wprawdzie posiadaliśmy wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, praktycznie nie schodziliśmy z połowy Łotyszy, ale konkretów w postaci groźnych akcji powinno być więcej.

Przed gwizdkiem sędziego, zapraszającego piłkarzy na przerwę, zapamiętaliśmy strzał Grzegorza Krychowiaka zza pola karnego, który sprawił mnóstwo problemów Vanisowi oraz próbę Grosickiego, która jednak nie zakończyła się celnym strzałem.

Bezbarwny przeciwnik

A Łotysze? W pierwszej połowie tak naprawdę tylko raz podeszli w okolice naszego pola karnego. Z dystansu próbował Laizans, ale piłka daleko minęła bramkę Wojciecha Szczęsnego. Może groźniej byłoby, gdyby do dośrodkowania doszedł Rakels chwilę przed końcem pierwszej połowy. Ale i w tym przypadku zabrakło konkretów.

Robert Lewandowski ambasadorem mistrzostw Europy w amp futbolu

Kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski Robert Lewandowski został ambasadorem mistrzostw Europy w amp futbolu, które w przyszłym roku odbędą się w...

zobacz więcej

Drugą część meczu zaczęliśmy od samotnego ataku Grosickiego. Skrzydłowy Hull City był blisko trafienia do siatki. Przedryblował defensywę Łotwy i bramkarza, ale „wyrzucił się” z piłką zbyt daleko bramki i ostatecznie przestrzelił.

No i to by było na tyle. Większa część drugiej połowy przebiegała w ślamazarnym tempie. Polacy prowadzili grę, ale zbytnio nie kwapili się do ataków. Z kolei przyczajeni pod własną bramką Łotysze robili wszystko, aby nie skończyć meczu z jeszcze większą liczbą straconych bramek.

Gospodarzom ta sztuka jednak się nie udała. Na kwadrans przed końcem Grosicki nieczysto trafił w piłkę… wystawiając ją na pustą bramkę Lewandowskiego. Tym samym napastnik Bayernu skompletował hat-tricka.

Polska bez najmniejszych problemów wygrała z Łotwą 3:0. A to nie koniec dobrych wiadomości. W trwającym równolegle meczu Macedonia Północna pokonała Słowenię 2:1. To oznacza, że jeśli w niedzielę wygramy z Macedończykami, to będziemy pewni awansu na mistrzostwa Europy.

Łotwa 0:3 Polska
Gole:
Lewandowski 9’,13’, 76’


Łotwa: Vaņins - Rugins, Oss, Dubra, Jagodinskis, Maksimenko - Ķigurs (86’ Cigaņiks) Laizans (72’ Tobers), Rakels (72’ Karasausks), Ikaunieks - Gutkovskis.

Polska: Szczęsny - Kędziora, Glik, Bednarek, Rybus (80’ Reca) - Szymański, Krychowiak, Klich (60’ Piątek), Zieliński, Grosicki (77’ Frankowski) - Lewandowski.

Żółta kartka: Maksimenko.
Sędziował: Halis Oezkahya
Widzów: 7107

źródło:
Zobacz więcej