Bartosz Bereszyński: Stać nas na to, by być w gronie najlepszych drużyn Europy

Bartosz Bereszyński zapowiada przekonujące zwycięstwo nad Łotwą (fot. PAP/Paweł Supernak)

W czwartek reprezentacja Polski zagra w Rydze mecz eliminacji Euro 2020 z Łotwą. Choć po porażce ze Słowenią i remisie z Austrią atmosfera wokół drużyny Jerzego Brzęczka nie jest najlepsza, to trudno wyobrazić sobie inny scenariusz niż nasza wysoka wygrana. – Zwycięstwo to dla nas obowiązek. Niewiele potrzeba, żebyśmy wskoczyli na wyższy poziom. Brakuje niuansów, a będziemy mogli rywalizować z najlepszymi w Europie – przekonuje obrońca Bartosz Bereszyński.

Dominik Furman po latach wraca do reprezentacji

Ponad sześć długich lat minęło od ostatniego występu Dominika Furmana w koszulce z orłem na piersi. Wobec kontuzji Karola Linetty’ego selekcjoner...

zobacz więcej

Wrzesień był prawdziwym festiwalem rozczarowań dla reprezentacji Polski. Krocząca od zwycięstwa do zwycięstwa drużyna straciła pierwsze w eliminacjach gole i punkty. Teraz czas na poprawę humorów, bo w czwartek zagramy z najsłabszą w grupie Łotwą, a trzy dni później podejmujemy na PGE Narodowym Macedonię Północną.

– Sześć punktów w tych meczach to nasz obowiązek. A do tego trzeba dorzucić lepszą grę w ofensywie, bo w poprzednich dwóch meczach nie wyglądało to najlepiej – mówi obrońca Sampdorii Genua.

Nie trzeba być piłkarskim wizjonerem, żeby przewidzieć przebieg potyczki z Łotyszami. Rywale głęboko cofną się na swoją połowę i poszukają swoich szans w kontratakach.

- Z pewnością czeka nas gra w ataku pozycyjnym, więc szybkość rozgrywania piłki i umiejętność zbudowania przewagi będzie miała kluczowe znaczenie. Musimy pokazać dużo cierpliwości w rozgrywaniu akcji, bo czasem niepotrzebnie już po wymienieniu dwóch czy trzech podań próbujemy stworzyć zagrożenie pod bramką. Dobrze byłoby wrócić do takiej gry jak przeciwko Izraelowi. Wtedy pokazaliśmy szeroki wachlarz rozwiązań akcji ofensywnych - uważa „Bereś”.

Po wrześniowych rozczarowaniach na kadrę spadła fala krytyki. Spora część kibiców domagała się nawet dymisji selekcjonera Jerzego Brzęczka. Na zmianę trenera drużyny narodowej jednak się nie zanosi, a kadrowicze mogą wszystkim poprawić humory, wygrywając dwa kolejne mecze.

Trzy miesiące poza bramką. Poważna kontuzja Fabiańskiego

To nie jest dobra wiadomość dla kibiców i selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski, Jerzego Brzęczka. Bramkarz Łukasz Fabiański wróci do gry...

zobacz więcej

- Lubimy krytykować, nawet jak jest bardzo dobrze. Po porażce z Austrią i remisie ze Słowenią zasłużyliśmy na ostrzejsze słowa - przyznał Bereszyński.

- Mieliśmy okazję przeanalizować dokładnie oba te mecze i nie wszystko wyglądało tak źle. W wielu akcjach widać było dobry zalążek i odpowiednie ustawienie formacji. Ale o ogólnym odbiorze decyduje efekt w postaci goli czy strzałów na bramkę. A to wyglądało już słabo. W obu meczach stworzyliśmy po dwie, trzy sytuacje. To za mało - zauważył nasz reprezentant.

Przeciwko Słowenii wypadliśmy słabo, za to Austriacy zdominowali nas już całkowicie. Tylko nieskuteczności Marko Arnautovicia i fantastycznej postawie Łukasza Fabiańskiego możemy zawdzięczać to, że mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

- Byliśmy stłamszeni porażką z Słowenią, z kolei Austriacy przyjechali nabuzowani wysokim zwycięstwem nad Łotwą. W naszych głowach dominowało przeświadczenie, że najważniejsze jest to, aby nie przegrać - opowiadał Bereszyński.

- Do tego zdawaliśmy sobie sprawę, że jako zespół nie funkcjonujemy, jak należy. Teraz, gdy myślimy sobie o tym meczu, ciężko znaleźć jakieś pozytywy, ale może się okazać, że w kontekście całych eliminacji ten remis będzie kluczowy - przekonuje 25-letni piłkarz.

Trzy miesiące poza bramką. Poważna kontuzja Fabiańskiego

To nie jest dobra wiadomość dla kibiców i selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski, Jerzego Brzęczka. Bramkarz Łukasz Fabiański wróci do gry...

zobacz więcej

Wciąż otwartym pozostaje pytanie, jaki pomysł ma Brzęczek na grę reprezentacji Polski. Założenia próbuje wytłumaczyć Bereszyński.

- Nasz styl zależy od przeciwnika i dobranej taktyki. Nie potrafimy grać jak Hiszpania i mieć posiadanie piłki na poziomie 80 proc. Staramy się być elastyczni. Czasami musimy nastawiać się na szybkie wyprowadzanie piłki z obrony do ataku, zwłaszcza że mamy piłkarzy o takich predyspozycjach i dużej kreatywności. Z Łotwą to my będziemy dominować i dyktować tempo - wyjaśnia Bereszyński.

Zdaniem piłkarza włoskiej Sampdorii reprezentacja już niedługo może wskoczyć na zupełnie inny poziom.

- Czujemy to, że brakuje niuansów, abyśmy grali na miarę oczekiwań swoich i kibiców. Jeśli chodzi o potencjał, to jest on wielki. Mamy piłkarzy, którzy występują w topowych klubach Europy. Sumę indywidualnych umiejętności trzeba przełożyć na zespół. A to zadanie nie tylko dla trenera, ale też dla nas samych - twierdzi wychowanek Lecha Poznań.

Awans na Euro 2020 to dopiero początek prawdziwych wyzwań. Wszystkim się marzy, aby podczas przyszłorocznych mistrzostw Europy reprezentacja co najmniej powtórzyła osiągnięcie z Francji, gdzie awansowała do ćwierćfinału.

- Wiem, że na ten moment daleko nam do tego; ale naprawdę stać nas na to, aby być w gronie najlepszych drużyn Europy. Jestem przekonany, że na takim turnieju możemy powalczyć o najwyższe cele. Aby kadra funkcjonowała, jak należy, brakuje niuansów - kończy Bereszyński.

Początek meczu eliminacji Euro 2020 Łotwa–Polska o godz. 20.45. Transmisja w TVP 1.

źródło:
Zobacz więcej