Puchar Świata. Nie ma mocnych na Polaków! Wygrywamy z Rosją w czterech setach

Dzięki wygranej Polacy umocnili się na drugim miejscu w Pucharze Świata (fot. PAP/Panoramic)

Reprezentacja Polski kontynuuje zwycięską passę. W szóstej kolejce Pucharu Świata Biało-Czerwoni pokonali Rosjan 3:1 (25:27, 25:21, 25:18, 25:22). Tradycyjnie najskuteczniejszym zawodnikiem w naszej ekipie był Wilfredo Leon. Kubańczyk z polskim paszportem zdobył 19 punktów. W czwartek o godz. 5.30 drużynę Vitala Heynena czeka mecz z Egiptem.

Puchar Świata. Polska lekcja siatkówki

Czwarte zwycięstwo w piątym meczu i to do tego bez starty seta. Reprezentacja Polski bez najmniejszego wysiłku pokonała Włochów 3:0 (25:18, 25:18,...

zobacz więcej

To nie była tylko gra o punkty w Pucharze Świata, ale przede wszystkim konfrontacja z odwiecznym rywalem. Mecze Polaków z Rosjanami zawsze niosły za sobą gigantyczny ładunek emocjonalny. Teraz było trochę spokojniej, bo w składzie naszych wschodnich sąsiadów zabrakło największego prowodyra Aleksieja Spirydonowa.

Środowe spotkanie Biało-Czerwoni rozpoczęli z Bartoszem Kwolkiem. Była to nagroda dla zawodnika ONICO Warszawa za bardzo dobrą postawę w poprzednich spotkaniach, zwłaszcza w tym poprzednim, wygranym 3:0 z Włochami.

Kwolek tym razem aż tak nie imponował. Zresztą cały nasz zespól w pierwszym secie spisywał się poniżej oczekiwań. W grze Polaków brakowało przede wszystkim regularności. Na pierwszą przerwę techniczną Rosjanie zeszli z dwupunktową przewagą. Starty udało się odrobić z nawiązką za sprawą ataków Bartosza Kurka, Jakuba Kochanowskiego czy świetnym zagrywkom Mateusza Bieńka. Wydawało się, że seta rozstrzygniemy na swoją korzyść. Przy stanie 20:17 trener Rosjan poprosił o czas.

Od stanu 22:18 coś złego zaczęło się dziać z polskimi siatkarzami. Rosjanie zdobyli cztery punkty z rzędu, a my kompletnie nie mogliśmy sobie poradzić z serwisami Andrieja Surmaczewskiego. Do tego mylił się skuteczny w początkowej fazie meczu Kurek. Pierwszą piłkę setową jeszcze udało nam się obronić, ale w grze na przewagi ostatecznie wywiesiliśmy białą flagę.

Na szczęście to były złe miłego początki. Drugą partię otworzyliśmy od udanego ataku Aleksandra Śliwki, który zastąpił na parkiecie niemrawego Kwolka. Prowadzenia nie oddaliśmy już do końca. Rosjanom zaczęliśmy odjeżdżać po pierwszej przerwie technicznej. Imponująca była zwłaszcza trzypunktowa seria w połowie seta.

Po dwóch atakach Śliwki i asie serwisowym Bieńka powiększyliśmy przewagę ze stanu 13:10 do 16:10. Rosjanie wprawdzie zdołali złapać oddech zmniejszając starty do dwóch punktów, ale gdy przyszło co do czego, ostatnie słowo należało do Polaków.

Pod siatką rządził i dzielił Wilfredo Leon, skutecznie rozbijając nawet potrójny blok Rosjan. Seta skończyliśmy do 21 po sprytnej zagrywce Bieńka.

Puchar Świata. Cztery sety z Argentyńczykami

20 punktów Wilfredo Leona, w tym te najważniejsze, zdobyte w końcówce czwartego seta, zapewniły Polakom wygraną 3:1 w meczu czwartej kolejki...

zobacz więcej

W trzecim secie jeszcze wcześniej zdołaliśmy sobie wypracować przewagę. Po ataku Śliwki i bloku Karola Kłosa prowadziliśmy 8:5. A gdy Leon znów zaatakował ze skrzydła, było 11:6 dla drużyny Vitala Heynena. Niesamowite wrażenie zrobiło zbicie Kubańczyka z polskim paszportem, które dało nam 14 punkt. Leon odbił piłkę na nieosiągalnej dla rywali wysokości – 351 cm nad ziemią.

Koncert Kubańczyka trwał w najlepsze. Po oszałamiającym ataku Leon wszedł na zagrywkę i posłał trzy asy. Prowadziliśmy 19:10 i tylko kataklizm mógł odebrać nam wygraną. Nic takiego się nie stało. Zwycięstwo w trzecim secie przypieczętował Śliwka. Wygraliśmy do 18.

Ważne było, aby skończyć mecz w czwartej partii. Wygrana 3:1 dałaby nam trzy punkty w tabeli. Zawodnicy Heynena doskonale zdawali sobie z tego sprawę, choć triumf nie przyszedł tak łatwo jak w poprzednich dwóch partiach.

A wcale się na to nie zanosiło. Po zbiciach Leona i Bieńka prowadziliśmy 7:2. Rosjanie systematycznie zmniejszali przewagę, a do remisu po 16 doprowadził Igor Filipow. Na szczęście, w kluczowych momentach potrafiliśmy udowodnić swoją wyższość. Przewagę zaczęliśmy budować po asie Fabiana Drzyzgi i kolejnym skutecznym ataku Śliwki.

Piłkę meczową mieliśmy przy stanie 24:19, a zapewnił nam ją Leon. Trzy meczbole Rosjanie zdołali obronić. Przy stanie 24:22 sprytem błysnął Fabian Drzyzga, przepychając piłkę na siatce. Wygraliśmy z Rosją 3:1, odnosząc piątą wygraną w Pucharze Świata. W czwartek o godz. 5:30 gramy z Egiptem.

źródło:
Zobacz więcej