Wybory 2020

PKW: Andrzej Duda: 43,50, Rafał Trzaskowski: 30,46

„Ekspresowe procesy bez świadków”. Dziennikarz o pozywaniu mediów w trybie wyborczym

Pozywanie mediów w trybie wyborczym wywołuje ostatnio dużo kontrowersji (fot. PAP/Artur Reszko)

Nie milkną komentarze po ostatnich postanowieniach sądów, które podważały treści pojawiające się w programach TVP. „Pozywanie mediów w trybie wyborczym to nowy rodzaj sądowej inkwizycji i kneblowania za niewygodne dla polityków fakty. Ekspresowe procesy bez świadków, bez ustalenia meritum sprawy” – napisał na Twitterze zastępca szefa publicystyki TVP Info Daniel Liszkiewicz. Dziennikarz powołuje się na opinię naukowca.

„Nie twierdziłem, iż lek nie jest objęty refundacją w ogóle” – twierdzi Budka i oskarża TVP

TVP ma sprostować informację, jakoby Borys Budka (PO) podawał nieprawdziwą cenę leku Valcyte – orzekł Sąd Okręgowy w Gliwicach. Sędzia Piotr...

zobacz więcej

Liszkiewicz zastanawia się, czy uprawnionym jest pozywanie mediów w trybie wyborczym, który przebiega w ekspresowym tempie, bez świadków i ustalenia meritum. Dziennikarz zapytał retorycznie, jak pozywanie mediów w trybie wyborczym ma się do Europejskiej konwencji praw człowieka.

Powołał się przy tym na artykuł naukowy pt. „Rozstrzyganie sporów wyborczych – analiza praktyki sądowej” dra Jacka Sadomskiego, adiunkta oraz przewodniczącego Sekcji Prawa Cywilnego Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości. Tekst ukazał się w specjalistycznym czasopiśmie „Prawo w działaniu”.

Sadomski pisał tam, że Trybunał w Strasburgu nie raz wskazywał, iż Konwencja zostawia bardzo mało miejsca na ograniczenia debaty o istotnych sprawach publicznych. Ewentualna ingerencja może być dokonana, jeśli przedstawione zostały „bardzo przekonywujące argumenty, że ograniczenie takiej wypowiedzi było »konieczne w demokratycznym społeczeństwie«”.

Pozywanie mediów w trybie wyborczym wywołuje ostatnio dużo kontrowersji. Tylko dziś Sąd Okręgowy w Gliwicach orzekł, że TVP ma sprostować informację, jakoby Borys Budka z PO podawał nieprawdziwą cenę leku Valcyte. Sędzia Piotr Suchecki wydał takie postanowienie, mimo że nikt z TVP nie podważał prawdziwości paragonu. Dziennikarze zgodnie z prawdą wskazali, że lek jest refundowany, a więc zarzut, że za lek w aptece zapłacono ponad 2 tys. zł. „tylko dlatego”, że „ten rząd nie dofinansowuje służby zdrowia” – jest nieprawdziwy.

źródło:
Zobacz więcej