Gorący ziemniak, czyli komu Wałęsa tym razem narobi kłopotów?

Lech Wałęsa wycofał się z poparcia Koalicji Obywatelskiej (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Lech Wałęsa wycofał poparcie dla Koalicji Obywatelskiej. Tym samym Grzegorzowi Schetynie spadł kamień z serca i ... upadł na stopę Władysława Kosiniaka-Kamysza, którego były prezydent zdecydował się poprzeć. Prezes PSL musiałby się tłumaczyć ze skandalicznego przemówienia Wałęsy podczas konwencji wyborczej KO. Po paru godzinach odrzucił jednak „gorący ziemniak”, radząc nobliście, by najpierw przeprosił za słowa o Kornelu Morawieckim.

Wałęsa o śp. Kornelu Morawieckim: Kozaczy i zakłada Solidarność Walczącą. To zdrajca!

zobacz więcej

Czy można poznać pomysłodawcę wystąpienia Lecha Wałęsy na konwencji? - pytał wkrótce po przemówieniu noblisty Łukasz Pawłowski, prezes Instytutu Badań Społecznych, kiedyś nieformalny doradca w kampanii Platformy Obywatelskiej. Z każdym podobnym wystąpieniem noblisty Koalicja może coraz bardziej drżeć o swoje wyniki i to nie tylko w sondażach.

Wałęsa z charakterystycznym dla siebie wdziękiem, obiecując w niedzielę poparcie Koalicji, łajał ją jednocześnie. Zdaniem noblisty politycy Koalicji Obywatelskiej jako jedyni mogą zmienić obecną sytuację w Polsce, choć zaznaczył, że i oni popełniają błędy. Po pierwsze, nie słuchali go. To by już wystarczyło za dwa następne grzechy, ale dla porządku wymieńmy jeszcze pozostałe: pozwolili jego (samego Wałęsę) posądzać o współpracę z SB, przez co ciągle musi się tłumaczyć z kontaktów z Kiszczakiem. A poza tym, zdaniem byłego prezydenta, PO dała się niepotrzebnie wciągnąć w gorące dyskusje, np. dotyczące aborcji.

O ile ta część wystąpienia mogła wzbudzić uśmiech politowania, o tyle następna, w której nazwał pochowanego dzień wcześniej Kornela Morawieckiego zdrajcą - budziła już naturalną odrazę.

Wałęsa obraża Kornela Morawieckiego, Schetyna nie protestuje

zobacz więcej

Po przemówieniu Wałęsa rozsiadł się wygodnie w foletu, by móc w spokoju wysłuchać braw Grzegorza Schetyny i jego działaczy. Echa i efekty tej przemowy były jednak druzgocące. Zdystansowało się od niej nawet paru polityków opozycyjnych partii. Internauci żartowali, że pomysłodawcą zaproszenia Wałęsy na konwencję KO był Jarosław Kaczyński.

Wałęsa z męża opatrznościowego, który wchodził na mównicę niesiony skandowaniem swojego imienia i nazwiska, zaczął ciążyć Koalicji jak głaz. Nie pierwszy raz zresztą. Wybór Lecha Wałęsy na przywódcę duchowego to jedno, ale pozwolić mu mówić to drugie.

Gdy prezydent Wałęsa stawał przed mikrofonami i kamerami budził lęk najpierw wśród tłumaczy, a potem wśród ludzi, którym miał pomóc. Nigdy nie było wiadomo, co może powiedzieć – i tak zostało. Pytany z nadzieją, że wesprze ruchy LGBT, wypalił, że nie ma nic przeciwko nim, byle mu tylko wnuków nie bałamucili. Gdy z kolei oddana jego urokowi Monika Olejnik zadała mu nieco trudniejsze pytanie, które sam sprowokował, ripostował: - Co pani pieprzy...

Tym razem, po niedzielnym orędziu, niesmak był jednak zdecydowanie większy niż po palnięciu faux pas w programie na żywo. Po wyciszeniu oklasków na zarząd Koalicji spłynęła refleksja, bo dwa dni później Lech Wałęsa poinformował o zmianie kierunku swoich uczuć.

Jego wzrok padł na Władysława Kosiniaka-Kamysza, przywódcę PSL i lidera Koalicji Polskiej. Ludowcy wstrzymali oddech i zamarli w sieci na kilka godzin. Zero podziękowań, zero wdzięczności. W to miejsce pojawiły się natychmiast żarty internautów sugerujących, że Kosiniak-Kamysz zwołał sztab kryzysowy.

Zwołał, nie zwołał – w każdym razie odrzucił poparcie Wałęsy. Po paru godzinach wpis byłego prezydenta zniknął z jego facebookowego konta. Tym samym w stan niepewności stawia pozostałe ugrupowania. Konfederaci raczej nie mają się chyba czego obawiać, ale już SLD może przygotowywać się do negocjacji z noblistą, by swoje ewentualne poparcie zachował dla kogoś, kto nie startuje w wyborach. Zresztą Lewicę i tak popiera już Aleksander Kwaśniewski, anonsowany przez Roberta Biedronia jako „wysokoprocentowy prezydent”. Razem z Wałęsą stworzyliby „kryształowy” tandem.

źródło:
Zobacz więcej