Dwaj politycy – dwa światy – dwie strony tego samego ważnego słowa dla wszystkich Polaków

Sławomir Neumann (fot. facebook.com/slawekneumann)

Dwóch ludzi używa słowa „niepodległość”. Jedno słowo, ale jakże różnią się one od siebie w zależności od tego, kto je wypowiada. Różnią się wszystkim. Dosłownie wszystkim. Brzmią identycznie, pisane są również tak samo. A jednak są tak inne, tak zasadniczo i głęboko inne. Co innego znaczą. Różnią się tak mocno, jak mocno różnią się dwaj ludzie, którzy je wypowiadają. Śp. Kornel Morawiecki i Sławomir Neumann.

Schetyna: Po wyborach ten starszy, oderwany od rzeczywistości człowiek, straci władzę

My Polacy jesteśmy tacy, jacy byliśmy, to polityka zwariowała. Polsce potrzebny jest polityczny detoks – mówiła na konwencji wyborczej w Warszawie...

zobacz więcej

Najpierw o samym słowie. W ustach Kornela Morawieckiego „niepodległość” jest słowem dla Polaków niemal świętym. A na pewno jednym z najważniejszych. W ustach Sławomira Neumanna – słowem okaleczonym, karłowatym, służącym moralnie najniższym potrzebom.

Kornel Morawiecki sam marzył o niepodległości i rozpalał te marzenia u innych. Tchnął w to słowo nadzieję w czasach, kiedy dla wielu wiara w możliwość wybicia się na niepodległość była tylko surrealistyczną mrzonką. Niepodległość stała się tożsama z pragnieniem wolności. Od końca XVIII wieku „niepodległość” i „wolność” były dla Polaków dwoma ramionami tego samego bytu naszego państwa. Tego państwa, które było jednocześnie wymarzonym domem dla każdego Polaka. Schronieniem i warunkiem rozwoju każdego obywatela.

Kornel Morawiecki, wprowadzając już pod koniec lat 70 słowo „niepodległość” jako odległy cel, ale taki, do którego każdy Polak ma obowiązek dążyć, nawiązał do najpiękniejszych kart naszych dziejów. Do ciągu wielkich powstań narodowych: styczniowego, listopadowego, powstań śląskich, powstania wielkopolskiego i ostatniego - Powstania Warszawskiego, w którym zapłaciliśmy największą cenę. Do zrywów i oporu Polaków wobec narzuconych nam obcych władz. Niemców, bolszewickiej Rosji, a po wojnie władzy komunistycznej i kolejnego podziemnego oporu, walczących Żołnierzy Wyklętych.

Słowo „niepodległość” w myśli politycznej Kornela Morawieckiego było drogowskazem, jaki winien wytyczać sens naszych działań. Było zarazem wartością najwyższą, wokół której musimy skupiać swoje wysiłki, dla dobra żyjących współrodaków, ale też przyszłych pokoleń. „Niepodległość” jako zadanie, obejmuje kolejne pokolenia Polaków. Wymaga od nich poświęcenia własnych, przyziemnych potrzeb na rzecz walki o zdobycie na trwałe niepodległości.

Kornel Morawiecki zdawał sobie pełni sprawę, że zaangażowanie się w działalność opozycyjną w czasach PRL jest przeszkodą, stawiającą tamę dla jego awansu naukowego. Z własnego wyboru zamknął sobie drogę do kariery i tym samym do uczynienia znośną sytuację materialną swojej rodziny. Do komfortu życia, w którym miałby zawsze czas niezbędny dla rodziny i dzieci. Za ważniejszą uznawał działalność, która w dalekiej perspektywie zbliżała Polskę do uzyskania niepodległości. Droga do zmaterializowania tego celu, ze względu na warunki zewnętrzne, m.in. zależność od komunistycznej Rosji, w sposób niewątpliwy musiała być długa i pełna wyrzeczeń. Nieoszczędzająca cierpień najbliższym - żonie, dzieciom ponoszącym w takich sytuacjach konsekwencje za działania bliskich, którzy aktywnie uczestniczą w walce z aparatem władzy.

Wałęsa o śp. Kornelu Morawieckim: Kozaczy i zakłada Solidarność Walczącą. To zdrajca!

zobacz więcej

W tym samym czasie, kiedy Kornel Morawiecki po raz pierwszy znalazł się w polskim Sejmie, od blisko 10 lat działał w nim Sławomir Neumann, wyrastając szybko na jednego z liderów Platformy Obywatelskiej. On również sięgnął do pojęcia „niepodległości”. Również użył go jako symbolu postawy polityka. Postawy, nie mającej nic wspólnego z troską o kraj, z uzyskaniem wolności Polaków. „Niepodległość” w jego ustach stało się słowem, które nabrało nieznanego do tej pory znaczenia. Owszem, wcześniej było używane w postaci kanonu, oznaczającego pewność, że wypowiadający je składa gwarancje, iż nigdy i za żadną cenę, nie odstąpi od obrony określonych wartości. Ale zawsze to były wartości pozytywne, czyli takie, dla których warto było ponieść największe wyrzeczenia.

W naszej, europejskiej cywilizacji wartości te, najczęściej wypełniały, bądź były istotnym uzupełnieniem słowa „niepodległość”. Padały więc sformułowania typu „swojej wiary będę bronił jak niepodległości”, „prawdy”, „sprawiedliwości”, „godności drugiego człowieka bez względu na jego pochodzenie, wyznanie, czy kolor skóry”. To ledwie kilka przykładów, kiedy słowo „niepodległość” nadawało piękne rysy, składanej obietnicy.

Nigdy jednak nikt przed Sławomirem Neumanem nie użył słowa „niepodległość” dla złożenia gwarancji w obronie fałszu. Dla dania obietnicy ukrycia niemoralnych czynów, ocierających się o zwykłe przestępstwo. Słowo „niepodległość” wypowiadane przez Sławomira Neumanna stało się sztandarem skrywającym rzeczy haniebne, wymagające potępienia albo wkroczenia przepisów prawa karnego. Stało się hasłem dającym ochronę zwykłym rzezimieszkom politycznym, czy nawet przestępcom, działającym na szkodę także tych obywateli, którzy obdarzyli go zaufaniem. Głosując na niego w wyborach samorządowych czy parlamentarnych powierzali w jego ręce kwestie istotne dla ich życia.

Warto na koniec uświadomić sobie, że Sławomir Neumann, składając obietnicę obrony niczym „niepodległości” swego partyjnego kolegi, który popełnił przestępstwo, sam staje się przestępcą. Pełnym współuczestnikiem przestępczego czynu, poprzez zatajanie go, ukrywanie i składanie fałszywych informacji publicznych bądź przed wymiarem sprawiedliwości. I na koniec jeszcze jedna uwaga. Nasycone brudem moralnym i cynizmem wykorzystywanie słowa „niepodległość” przez Sławomira Neumanna, winno pociągnąć za sobą wyeliminowanie go z pośród grona posłów. Hańbi on bowiem w możliwie najgorszy i najbardziej szkodliwy sposób polskie elity polityczne. Każdy ma prawo błądzić. I Sławomirowi Neumannowi należy dać szanse zrozumienia swego nagannego działania. Ale czy musi to robić, będąc posłem?

źródło:
Zobacz więcej