PŚ: Przebłyski nie wystarczyły. Polacy przegrali z USA

Wilfredo Leon był jednym z nielicznych jasnych punktów naszej reprezentacji (fot. PAP)

Pierwszy poważny test i pierwsza porażka. Polacy, choć wystąpili w niemal najmocniejszym składzie, w czterech setach przegrali z reprezentacją USA w meczu siatkarskiego Pucharu Świata. Nasze szanse na końcowy triumf w rozgrywkach znacząco zmalały.

Puchar Świata: drugi mecz, druga wygrana Polaków

Po ograniu na początek turnieju w trzech setach Tunezyjczyków, Polacy rozprawili się z gospodarzami turnieju Japończykami 3:1. Po dwóch kolejkach...

zobacz więcej

Wiele sobie obiecywaliśmy po współpracy Bartosza Kurka z Wilfredo Leonem. Jeszcze nie dziś, jeszcze nie teraz. Polacy byli słabsi od Amerykanów w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła.

Wracający po kontuzji Kurek, MVP zeszłorocznych mistrzostw świata, wciąż daleki jest od optymalnej dyspozycji. Rozgrywający Fabian Drzyzga robił co mógł, by przełamać jedną z naszych największych gwiazd, ale amerykański blok skutecznie hamował wszelkie zapędy ofensywne gracza Onico Warszawa.

Zawodził, niestety, nie tylko Kurek. Sposobu na rywali nie mieli ani Artur Szalpuk, ani Bartosz Kwolek, ani żaden z środkowych. Jeśli po naszej stronie siatki działo się cokolwiek dobrego, to była to najczęściej zasługa Leona.

PŚ w siatkówce. Zaczynamy od zwycięstwa!

To było dobre wejście w turniej. Grająca w rezerwowym składzie reprezentacja Polski w trzech setach rozprawiła się z Tunezją w pierwszym meczu...

zobacz więcej

Pierwszy set bez historii: walka długo była wyrównana, aż w kluczowym momencie Amerykanie włączyli piąty bieg i łatwo wygrali. Szkoda partii drugiej, gdy prowadziliśmy już 8:2 i wydawało się, że wreszcie łapiemy odpowiedni rytm. Przydarzyła nam się niedopuszczalna seria błędów, sporo dobrej pracy wykonał też amerykański blok. Przewaga szybko stopniała, a prowadzeniem przestaliśmy cieszyć się tuż po drugiej przerwie technicznej.

Jedyny wygrany set, trzeci, też nie daje wielkich powodów do optymizmu. Leon wciąż grał swoje, Kurek wciąż trafiał rzadko, ale tym razem to Amerykanie spisywali się słabiej. W końcówce zawodziła ich przede wszystkim zagrywka, która z kolei u nas funkcjonowała całkiem nieźle. Znamienne, że partię (26:24) zakończył asem Mateusz Bieniek.

Im dalej w las, tym lepiej. W czwartym secie reprezentacja Polski wreszcie zaczęła grać na miarę potencjału, ale po emocjonującej końcówce przegraliśmy 24:26. Lekcję dał nam Matthew Anderson, który w ataku przyćmił nawet Wilfredo Leona.

Polacy nie będą długo rozpamiętywać porażki. W sobotę o 5:30 starcie z Argentyną.

źródło:
Zobacz więcej