RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Hodowca kóz: Bezdomny wziął kozy do tramwaju i pojechał na bulwary

„Zaufaliśmy temu człowiekowi. Wydawało się nam, że już nie pił” (fot. TVP Info)
„Zaufaliśmy temu człowiekowi. Wydawało się nam, że już nie pił” (fot. TVP Info)

Nie czuję się w niczym winny. Ten człowiek [bezdomny – red.] zobowiązał się opiekować zwierzętami. Źle się opiekował, doprowadził do tej sytuacji, nic nas nie poinformował. On dostanie zarzut za to, że zostawiał kozy bez opieki, wyłączał pastuch elektryczny i szedł sobie w cholerę – powiedział w programie w TVP Info Abdul Rustam Ch., hodowca kóz, które zamieszkiwały wyspę w okolicy mostu Gdańskiego. Teraz większość zwierząt nie żyje, a reszta jest w złym stanie.

Martwe kozy w Warszawie. Padły, bo piły wodę z Wisły?

Prawdopodobne zostanie zlecona sekcja zwłok kóz, padłych na wyspie na Golędzinowie. Według jednej z wersji, jaką przyjęli śledczy, zwierzęta...

zobacz więcej

Na wyspie na Wiśle w okolicy Golędzinowa w niedzielę znaleziono 12 martwych kóz. Według fundacji Animal Rescue ze stada liczącego 60 kóz 30 zostało żywych.

Kozy były wynajęte przez ratusz od hodowcy z Dagestanu. Miały wyjadać rosnącą na wyspie trawę, by ułatwić gniazdowanie nadwiślańskim ptakom.

Jak informowała fundacja, kóz pilnował „na czarno” bezdomny mężczyzna, który powiedział, że pozostałe padłe zwierzęta zakopał, a część wyrzucił do Wisły. Według jej informacji bezdomny jako wynagrodzenie otrzymywał 50 zł miesięcznie i parówki.

W rozmowie z TVP Info hodowca kóz Abdul Rustam Ch. opowiada o tym, co działo się z kozami i jak „opiekował” się nimi bezdomny mężczyzna. Mówi też o tym, jak warszawski Zarząd Zieleni podpisywał z nim umowę na opiekę nad kozami; ostatnia z umów opiewała na kwotę 96 tys. zł.

– Zatrudnili nas, było wszystko ok. Wywiązaliśmy się, podpisaliśmy drugą, potem trzecią umowę. Na trzeciej my zaufaliśmy temu człowiekowi. Wydawało nam się po trzech latach, jak on już nie pił, że jest na tyle poważny, że jak coś powie, to będzie wykonywał. Stało się to, co się stało – mówi mężczyzna.

Opowiedział też historię, jaka wydarzyła się na wyspie, a później po drugiej stronie Wisły.

– Bezdomny wziął kozy do tramwaju i pojechał na drugą stronę Wisły, zostawił resztę stada bez opieki, wyłączył pastuch. Na bulwarach koza weszła do sklepu, zaczęła podjadać komuś bułki. Zamknęli sklep, była policja. To fakt, że zostawiał wyspę bez opieki – relacjonuje.

Mówi też, że „była jedna akcja z psami”. – Tam nie było wtedy trupów, ale były ponadgryzane – mówi.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej