Prawdziwy James Bond. Czaił się na Niemców z łukiem, szpiegował sowietów

Peter Fleming walczył na kilku frontach II wojny światowej (fot. Pixabay/TT)

James Bond jest nazywany ostatnim mężczyzną w Hollywood. Teza dość mocno naciągana, ale ciekawa, szczególnie w kontekście pierwowzorów 007. Jedną z inspiracji miała być bowiem nasza arcyagentka Krystyna Skarbek. Twórca agenta Jej Królewskiej Mości Ian Fleming miał z nią romansować i poznać tajniki jej szpiegowskich działań. Wzorów miał zresztą więcej. Mógł nim być przede wszystkim jego starszy brat Peter, zabijaka jakich mało, który podczas II wojny światowej potrafił się czaić na Niemców z łukiem i zatrutymi strzałami...

Jak Capone tępił bimbrownictwo

Nazwisko Capone zna cały świat. Dzięki Alowi stało się w zasadzie synonimem amerykańskiej przestępczości zorganizowanej i brutalności pozbawionej...

zobacz więcej

Życiorys Petera Fleminga to w zasadzie gotowy scenariusz na film sensacyjny, którego tempo i zwroty nie różniłyby się znacząco od produkcji o Jamesie Bondzie. Dziw zresztą bierze, że dotąd taki nie powstał. Żołnierz, partyzant, podróżnik, dziennikarz, pisarz, w zasadzie jego życie sprowadzało się do jednej aktywności – poszukiwania przygód. Może nie pił namiętnie martini – wstrząśniętego, nie zmieszanego – ale działał z nie mniejszą gracją i dozą ekscentryczności niż sam 007.

Ot, choćby taka scenka. Jest lato 1940 roku i Wielka Brytania przygotowuje się do odparcia niemieckiej inwazji, która – wszyscy są przekonani – ma wkrótce nastąpić. W okolicach spodziewanego lądowania czeka już na wroga samodzielna grupa partyzantów – Armia Oporu Kentu i Sussexu. Przewodzi jej Peter Fleming. Na wyposażeniu mają m.in. łuki i kołczany wypełnione strzałami, których ostrza zanurzono w truciźnie. Fleming podpatrzył tę prostą, ale zmyślną broń podczas swoich przygód w Puszczy Amazońskiej.

Jak duchy

Około dwudziestu partyzantów ma jedno zadanie – zabić tak wielu Niemców w pierwszym rzucie jak to tylko możliwe, napsuć krwi armii inwazyjnej, a potem, jeżeli ktoś przeżyje, po cichu zniknąć, jak duchy. Sprzyjają im warunki – znają teren, mogą uciekać polami, zagajnikami, pod osłoną murków, których w Anglii jest pełno.

Partyzanci Fleminga zdają sobie sprawę, że szansa przeżycia jest niewielka, ale niesieni patriotyzmem i – trzeba przyznać – awanturniczą żyłką nie zamierzają się wycofać. Jak odejść, to z przytupem. Dowódca ma w planach w razie konieczności zaminowywanie mostów, pozostawianie min pułapek w budynkach czy obrzucanie szkopów butelkami z benzyną.

Fleming i jego zastępca „Mad” Mike Calvert z Korpusu Inżynieryjnego Armii Brytyjskiej szybko zdobywają sławę w wojsku swoją pogardą dla śmierci. Zdarza się, że oficerowie przeprowadzają inspekcję kwatery Armii Oporu Kentu i Sussexu na farmie The Garth nieopodal Canterbury. Zostają ugoszczeni obiadem, tylko stół jest jakiś taki nietypowy – to skrzynia żelignitu, materiału wybuchowego mocniejszego od dynamitu.

Jak Heydrich ratował Żydów przed Holokaustem

Nazwisko Heydrich już na zawsze będzie się kojarzyło z fanatycznym nazizmem, ludobójstwem i Holokaustem. Nosił je Reinhard Heydrich, jeden z...

zobacz więcej

Dowódca partyzantów chce, by było przytulniej i zapala świece na stole, rozgrzany wosk kapie na deski, wszystko może wylecieć w powietrze. – Widzę, że lubisz niebezpieczeństwo – sili się na spokój generał sir Andrew Thorne. „To nie koniec przygód tego wieczora” – odnotował brytyjski historyk Alan Ogden, autor biografii Fleminga, która właśnie ukazała się w Wielkiej Brytanii „Master Of Deception: The Wartime Adventures Of Peter Fleming”.

Spacerek po lesie

Śmiałek tłumaczy oficerom, że skuteczny opór może być możliwy, tylko jeśli partyzanci będą dysponowali pomysłowymi skrytkami z racjami żywnościowymi, wodą, odbiornikami radiowymi i materiałami wybuchowymi. Przyznaje, że sam tworzy już takie bunkry, niektóre są ukryte w piwnicach domów, co akurat szczególnie pomysłowe nie jest, ale zapewne praktyczne. Zaprasza wojskowych na spacer do lasu obok miejscowości Charing.

W ciemnościach zachęca generała, żeby znalazł wejście do schronu, obok którego właśnie się znajdują. Sir Thorne kombinuje, ale nie ma pojęcia za co złapać, co pociągnąć. Chcąc skrócić mękę dowódcy i oszczędzić mu upokorzenia Fleming kopie w pierwszy lepszy pień, ten się odsuwa i odsłania otwór. Drabina linowa prowadzi do wentylowanej groty – rozkopanej nory borsuka. Na dole na rozkazy czeka dziesięciu partyzantów, siedzą dosłownie na beczkach z prochem, obok nich broń, miny pułapki, odbiorniki, porcje żywnościowe. Jakby przygotował to sam Q.

Fleming to także słynne angielskie poczucie humoru. Dowódca partyzantów z Kentu i Sussexu chce dowieść, że brytyjskie dowództwo narażone jest na ataki ze strony niemieckich szpiegów, włamuje się więc do kwatery głównej generała Bernarda Montgomery'ego i zaminowuje doniczki laskami żelignitu.

Tak wyglądają przygotowania do odparcia spodziewanej niemieckiej inwazji, ale w końcu do niej nie dochodzi. Wbrew zapowiedziom dowódcy Luftwaffe Hermana Göringa, niemieckie lotnictwo nie osiąga przewagi, co jest warunkiem koniecznym do przeprowadzenia Operacji „Seelöwe” (Lew Morski), na którą ostrzy sobie zęby Adolf Hitler. Komplikacje w niemieckich planach to zasługa między innymi polskich lotników, którzy w znacznym stopniu przyczynili się do zwycięstwa aliantów w Bitwie o Anglię.

Probosz: Rotmistrz Pilecki to James Bond i Lwie Serce. To uniwersalny bohater

– To jest uniwersalny bohater. Jestem przekonany w 100 procentach, że przemówi do publiczności całego świata. Najwyższy czas, żeby film fabularny o...

zobacz więcej

Miejsce w historii

Oddział Fleminga nie zostaje więc ostatecznie użyty w akcji, ale jego sposób działania, podejście do prowadzenia walki swoje miejsce w historii ma. Może nie historii wojskowości, dla której jest w zasadzie zaledwie mało znaczącym epizodem, ciekawostką, ale literatury z pewnością.

Zawadiacki dowódca królewskich partyzantów inspiruje swojego młodszego brata Iana do stworzenia postaci Jamesa Bonda, pozostającego w tajnej służbie Jej Królewskiej Mości. Sam Peter Fleming jest oczywiście żołnierzem Jego Królewskiej Mości, Jerzego VI Windsora, który rządzi w tym czasie Wielką Brytanią i jej licznymi jeszcze w tym czasie dominiami.

Skąd u przyszłego pierwowzoru agenta 007 taki pociąg do życia na krawędzi? W tym przypadku należy się cofnąć jeszcze o kilka lat. Robert Peter Fleming przychodzi na świat 31 maja 1907 roku, rok bez trzech dni przed Ianem, w Mayfair, londyńskiej dzielnicy, którą już wtedy upatrzyli sobie bogacze. Jest drugiem synem posła Valentine'a Fleminga i damy z towarzyskiej śmietanki Evelyn St. Croix Rose.

Przynależy do elity i świat stoi przed nim otworem, ale na rodzinę spada cios. 20 maja 1917 roku na Froncie Zachodnim ginie ojciec. Tę śmierć późniejszy premier Winston Churchill komentuje słowami, że oglądanie, jak tacy wspaniali ludzie giną, to jak obserwowanie gasnących po kolei świateł miasta. Ale jest wojna, są ofiary. Młodzi Flemingowie podnoszą się po tym ciosie. Ulica im nie grozi, rodzina to przecież bankierzy. Ian kształci się w elitarnym Eton College, a następnie w Sandhurst, równie elitarnej akademii wojskowej. Peter również zostaje etończykiem, potem idzie studiować literaturę angielską w Oxfordzie.

W 1929 roku starszy brat zostaje wysłany do Stanów Zjednoczonych na staż do firmy brokerskiej. Rodzina chce, by podpatrzył jak się pracuje na giełdzie, zanim dołączy do rodzinnego interesu. Czas jest najgorszy z możliwych, wkrótce następuje „czarny wtorek”, wybucha wielki kryzys i Peter może się co najwyżej nauczyć, jak wyskoczyć z wieżowca, ale oczywiście zdaje sobie sprawę, że tej wiedzy nie musi posiadać. Młodzieniec wyjeżdża polować do Ameryki Środkowej.
W 1934 roku Peter Fleming odbył podróż przez ZSRR do Chin i Indii (fot. TT/History Daily)

Pierwowzór G.I. Joe. Z Biblią w plecaku odparł atak japońskiego regimentu

Obrona Wizny, bitwa pod Hodowem w 1694 roku, gdzie czterystu Polaków pokonało około 40 tys. Tatarów – w naszej historii nie brakowało starć...

zobacz więcej

Szybko zdaje sobie sprawę, że grzebanie w papierach, hossy, bessy, akcje, ażio, luki cenowe i ten cały wyścig szczurów są nie dla niego. Jednak lepiej jest wieść życie poszukiwacza przygód – konstatuje. W kwietniu 1932 roku znajduje w dzienniku „The Times” interesujące ogłoszenie. „Ekspedycja eksploracyjno-sportowa pod doświadczonym kierownictwem opuści w czerwcu Anglię, żeby zbadać rzeki w centralnej Brazylii i, w miarę możliwości, ustalić losy pułkownika Percy'ego Fawcetta” – głosi treść.

Sir Fawcett, przyjaciel sir Arthura Conana Doyle'a, wraz ze swoim synem Jackiem wziął udział wyprawie mającej na celu znalezienie mitycznego miasta El Dorado. Kontakt z nim urwał się w maju 1925 roku, kiedy był w regionie Mato Grosso. Krążą słuchy, że Fawcett został porwany ze swojego kanoe przez olbrzymią anakondę lub też żyje jako guru jakiegoś nieznanego plemienia z Amazonii. Generalnie historia sama w sobie fascynująca.

Gwiazda

Wyprawie Fleminga nie udaje się odnaleźć Fawcetta, zresztą do dziś nikt nie miał tyle szczęścia. Poszukiwacz powraca do Anglii w listopadzie. Wkrótce też młody członek socjety nieoczekiwanie zostaje gwiazdą. Zawdzięcza to swojemu talentowi literackiemu. Do brytyjskich gazet przysyła bowiem z Brazylii zgrabne reportaże, pełne barwnych opisów i niebanalnego poczucia humoru. Jego książkowy reportaż „Brazilian Adventure” wydany w 1933 roku wciąż jest czytany, mało tego, jego druk nadal jest też wznawiany!

Pióro Petera podoba się również Ianowi, w którym może już kiełkuje myśl, by samemu zostać kapłanem Kalliope. Zamiłowanie do podróżowania i dar obserwacji Fleminga przypada też do gustu w Ministerstwie Wojny. Niedoszły makler dostaje zaproszenie na rozmowę do generała majora Fredericka Beaumont-Nesbitta, zastępcy dyrektora Departamentu Operacji Wojskowych i Wywiadu. Utalentowany reportażysta jest idealnym kandydatem na szpiega. Nie trzeba go też długo di tego namawiać.

W jedną z pierwszych misji wyprawia się do ZSRR. Oficjalnie ma pisać reportaże do gazet, nieoficjalnie – zbadać, co się dzieje w państwie Józefa Stalina, które imponuje projektami inwestycyjnymi na niespotykaną skalę. Zadanie diablo trudne. Jest połowa lat 30., wszędzie podejrzliwość, szpicle, bezpieka. Już za samo bycie obcokrajowcem można dostać wyrok z artykułu 58 i trafić do łagru, przepaść bez śladu w siedzibie NKWD lub gdzieś na etapie.

Z protezą nogi wodziła Gestapo za nos

Gestapo uważało ją za „najgroźniejszego alianckiego szpiega ze wszystkich” i bezskutecznie polowało na nią latami. Choć miała drewnianą protezę...

zobacz więcej

Dziennikarz podróżuje Koleją Trans-Kaspijską oraz TurkSybem. Okropny skrótowiec oznacza Kolej Turkiestańsko-Syberyjską. Do gazet ze swadą opisuje kobiety w długich wielokolorowych płaszczach, mężczyzn w ogromnych futrzanych czapach, wielbłądy, osły, sterty melonów. Orient jak z obrazka. Internetu nie ma, telewizja raczkuje, jego opisy muszą robić ogromne wrażenie na czytelnikach.

Obywatelstwo jak wyrok śmierci

Równolegle gromadzi raporty wywiadowcze, w których przedstawia prawdziwy obraz komunizmu w wydaniu rosyjskim, ale oczywiście robi to z właściwym sobie wdziękiem i zacięciem literackim. Londyn dowiaduje się więc, że w Sojuzie „opinia publiczna jest racjonowana i dystrybuowana jak chleb” oraz że „170 milionów obywateli jest rządzonych strachem”. „Sowieckie obywatelstwo to wyrok śmierci, przeciwko któremu apelacja ma niewielkie szanse powodzenia” – konstatuje.

Trafia do Chin, gdzie przeprowadza wiele wywiadów ze znakomitościami, w tym z samym Pu Yi, obalonym już wówczas ostatnim cesarzem Chin, a w tym okresie cesarzem marionetkowego państwa Mandżukuo. Podróż, która zaowocuje dwoma reportażami „One's Company” oraz „News from Tartary”, kończy w Indiach. Po powrocie do Wielkiej Brytanii w 1935 roku żeni się z popularną aktorką Celią Johnson. Po dwóch latach para rusza w świat – Rzym, Wiedeń, Berlin, Praga, Moskwa, w końcu Chiny, w których już toczy się wojna z Japonią.

Historia zaczyna przyspieszać. Wojna w Europie też wydaje się nieunikniona. Wywiad wzywa Fleminga do kraju na szkolenie. Oczywiście niekonwencjonalne, żadne tam „maskę p-gaz włóż, maskę p-gaz zdejm”. Oficerowie muszą się zapoznać z takimi pouczającymi broszurami, jak: „Sztuka wojny partyzanckiej”, „Przewodzenie partyzantce” czy instruktaż z używania materiałów wybuchowych.

Reportażysta otrzymuje stopień kapitana i współtworzy tajną komórkę, która ma odpowiadać za sabotaż i dywersję podczas spodziewanej wojny. Jednostka ta otrzyma wkrótce nazwę Kierownictwo Operacji Specjalnych (SOE; później jest to MI6, w którym służy 007) i – jak tłumaczy Churchill – ma podpalić Europę. Dowódcy na razie nie każą mu podpalać Europy, zostaje skierowany do jednostki odpowiedzialnej z Azję i Afrykę.

Seks, kłamstwa i szpiegowanie dla komunistów. Pasjonująca historia kuzynki Churchilla

– Komuniści są jak krokodyle, które kiedy otwierają paszcze, nie wiesz: albo się uśmiechają, albo chcą cię pożreć – powiedział kiedyś sir Winston...

zobacz więcej

Przepowiednia

Fleming służy na razie w Wielkiej Brytanii. Szkoli między innymi wspomnianą Armię Oporu Kentu i Sussexu. Analizuje także wojnę na Dalekim Wschodzie, której sam przez moment doświadczył. W jednym z raportów wskazuje, że Japonia może zaatakować aliantów jeszcze przed formalnym wypowiedzeniem wojny. To aż nadto trafna analiza, która potwierdza się w grudniu 1941 roku, gdy Japończycy bombardują Pearl Harbor.

W 1940 roku otrzymuje pierwszą misję za linią wroga. Zostaje wysłany do okupowanej przez Niemców Norwegii, gdzie ma poczynić przygotowania do lądowania komandosów. Wprawdzie Kommandobefehl Hitlera jeszcze nie obowiązuje, ale w przypadku złapania i tak może od razu trafić pod mur.

Przed wylotem do Norwegii sprawia jeszcze radość wydawcom, zostawiając do druku zabawną nowelę. Jej treść sprowadza się do tego, że Hitler leci samolotem nad Wielką Brytanią, ale musi skakać ze spadochronem i zostaje złapany przez lokaja, który zamyka führera w kiblu.

Po powrocie z Norwegii otrzymuje kolejną misję zagraniczną. Zostaje wysłany do Egiptu, gdzie ma zbadać obozy jenieckie w okolicach Kairu, w których są przetrzymywani Włosi. Celem jest zebranie jak największej liczby przeciwników faszystów, którzy chcieliby przyłączyć się do aliantów. Dowództwo ekwipuje go w 40 tys. funtów, jakieś złote bibeloty i rozkaz obligujący go do wytrenowania tysiąca „włoskich desperados”.

Chętnych brak

Choć na miejscu Fleming dostaje do dyspozycji ludzi, którzy mają namawiać Włochów do obalenia Benito Mussoliniego, jeńcy nie garną się do dalszej walki. Oficer rusza więc do Grecji ze sporą ilością materiałów wybuchowych oraz 20 pistoletami maszynowymi Thompson. Tam – choć brzmi to dziwnie z naszej perspektywy – ma pomóc w odparciu spodziewanej niemieckiej inwazji.

Peter Fleming stał się inspiracją dla młodszego brata do stworzenia postaci Jamesa Bonda (fot. mat.pras.)

Operacja Mincemeat. Jak trup wywiódł Hitlera w pole

Morze wyrzuca na brzeg zwłoki brytyjskiego oficera, który ma przy sobie ściśle tajne dokumenty zdradzające plany alianckiej inwazji. W Abwehrze...

zobacz więcej

W Grecji w końcu może działać w zakresie, w jakim wyszkolił swoją Armię Oporu Kentu i Sussexu. Jego ludzie wysadzają więc autobusy, blokują mosty, strzelają do samolotów. Udaje im się również zniszczyć cały transport rozmaitych dóbr – podprowadzają lokomotywę parową, rozpędzają ją i kierują na wagony wypełnione niemieckimi towarami. Bez jakiejś szczególnej fantazji, ale niezwykle widowiskowo.

Koniec misji w Grecji to w zasadzie gotowa scena z filmu o przygodach Jamesa Bonda, brakuje jedynie niewiasty w bikini. Fleming jest zmuszony do ucieczki z zajętych przez Niemców Aten łodzią i ta zostaje zaatakowana przez trzy wrogie samoloty. Kapitan ostrzeliwuje się z karabinu maszynowego Lewis, odnotowuje też między innymi, że samoloty atakują z wysokości „lotu kuropatwy”. Jedna z bomb zatapia łódkę. Sam oficer zostaje raniony w głowę i ramię odłamkiem, ale dopływa na jedną z greckich wysepek, gdzie zostaje opatrzony przez mieszkańców. Napisy końcowe.

Oczywiście za wcześnie na napisy końcowe. Wojna cały czas trwa. Po rekonwalescencji wraca do akcji rok później. Zostaje wysłany z tajną misją do Indii. Dowódca sił Armii Brytyjskiej na Bliskim Wschodzie i w Azji gen. Archibal Wavell zleca mu oszukanie Japończyków i przekonanie ich, że siły brytyjskie są mocniejsze niż w rzeczywistości. Fleming planuje i przeprowadza Operację Error (Błąd).

W diabły

Wrak auta dowództwa ma być podrzucony niedaleko japońskich sił w Birmie. Ma wyglądać jakby jadąc z dużą prędkością nie wyrobiło się na zakręcie. Wróg ma myśleć, że kierowca rozbija się, uciekając przed Japończykami, którzy przecież są już niemal wszędzie, a sam Wavell w panice rzuca wszystko w cholerę i ucieka.

W pojeździe mają być listy ze „ściśle tajnymi informacjami”, napisane zresztą przez samego generała, więc przynajmniej autorstwo jest autentyczne. Wavell odnotowuje w nich, że jego siły są dwukrotnie liczniejsze niż w rzeczywistości i że dysponuje on „sekretną bronią”. Prawie jak w Operacji Mincemeat, którą Wasz pokorny sługa miał przyjemność opisać dla portalu tvp.info.

Szpieg w czepku urodzony. Zwodził NKWD, uratował setki jeńców i więźniów

Pilot bombowca, który został szpiegiem. Żołnierz, który pod przykrywką dyplomaty spenetrował niemieckie i sowieckie obozy i uratował około tysiąca...

zobacz więcej

Szukając dogodnego miejsca do podrzucenia kukułczego jaja, Fleming natrafia na grupę brytyjskich komandosów faktycznie uciekających przed nacierającymi Japończykami. Ponieważ świat jest mały, oddziałem dowodzi „Mad” Mike Calvert, były zastępca Fleminga w grupie kentyjskich partyzantów. Ten, z którym zaminował doniczki Montgomery'ego.

Oddział Calverta – jak odnotowuje nasz bohater – „batalion w rozsypce, zawierający wielu lunatyków i dezerterów” – dołącza do Fleminga. Razem szykują lipny wypadek samochodowy nad brzegiem rzeki Sagaing; dodatkowo niszczą forda, żeby upozorować poważną kraksę. Z rozpędu niszczą też wnętrze auta, choć przecież ono bywa najmniej uszkodzone w takich sytuacjach. Następnie pod osłoną nocy uciekają mostem, który według planów ma zostać wysadzony w powietrze o północy.

Lipa

W raporcie z Operacji Error Fleming z typowym angielskim poczuciem humoru i bez bezdusznego wojskowego żargonu, kompletnie nieliterackiego – wiadomo!, pisze, że „nie trzeba być Scherlockiem Holmesem, żeby wydedukować na podstawie śladów opon, że cały wypadek to lipa”. Mimo to, Wavell jest zadowolony.

Fleming pracuje już nad kolejnymi podstępami. Zrzuca między innymi z samolotu chlebak z fałszywymi dokumentami czy zostawia na granicy chińsko-birmańskiej rzekomego gołębia pocztowego z wiadomością przywiązaną do nogi, która zawiera częstotliwości fikcyjnego agenta.

Organizuje też Operację Fathead (Głupek), to też w zasadzie kopia Operacji Mincemeat, która przekonała Hitlera, że alianci zaatakują Grecję, a nie Sycylię. Tym razem akcja się jednak nie powodzi. Trup się znajduje, zostaje zrzucony z tajnymi dokumentami ze spadochronem, który rzekomo się nie otwiera. Japończycy odnajdują ciało, ale ignorują wszystkie dokumenty.

Zabić kajzera. Ściśle tajna misja RAF-u

Ten atak miał zmienić bieg I wojny światowej i oszczędzić setki tysięcy ludzkich istnień. Dzięki francuskim materiałom wywiadowczym Anglicy...

zobacz więcej

Oficer stosuje też inne metody i w wojennym oszustwie osiąga mistrzostwo. Ataki Brytyjczyków są wspomagane głośnikami, z których dźwięki mają sprawiać wrażenie poważnych ofensyw. Wszelkich sztuczek dźwiękowych ma całą masę, wyprowadzają one chaos w szeregach Japończyków podczas ataków komandosów. Do swoich działań wplata też ulubiony motyw – poczucie humoru, potrafi na przykład rzekome tajne brytyjskie plany podrzucić w pisemku pornograficznym, bo wie, że natychmiast zainteresują się nim żołnierze.

Cesarz nie jest małpą

W stolicy Birmy Rangunie jego agenci rozpuszczają też plotkę, że nieprawdą jest, jakoby cesarz Japonii był małpą, po prostu on i wszyscy członkowie jego rodziny mają krótkie pokryte futrem ogony, z których są bardzo dumni. Gdy plotka ta dociera do dowódcy Kenpeitai, japońskiej żandarmerii, ten „z oburzenia” doznaje udaru mózgu.

Fleming zostaje także wyznaczony do udziału w „Chindits”, operacjach sił specjalnych przeciwko Japończykom. Nie stawia się jednak, gdyż ulega wypadkowi lotniczemu, gdy rozbija się jego szybowiec. Tak kończy się dla niego wojna. Za swoją niebanalną służbę zostaje uhonorowany stopniem Oficera Orderu Imperium Brytyjskiego.

Działania Fleminga podczas wojny imponują i zasługują na najwyższy szacunek, ale w kontekście jego późniejszych słów do żony widać, jak ciężkie to było brzemię. W tym przypadku fantazja i poczucie humoru zdają się być swoistym mechanizmem obronnym. – Po tym całym bałaganie, awanturach, czuję się jakbym obudził się z wyjątkowo koszmarnego snu – wyznaje.

Po wojnie osiada w Nettlebed w hrabstwie Oxfordshire, gdzie odchowuje trójkę dzieci. Umiera 18 sierpnia 1971 roku, podczas polowania w szkockich górach. Siedem lat po swoim młodszym bracie Ianie, którego natchnął do stworzenia jednej z najbardziej fascynujących postaci w historii literatury i kinematografii. Jamesa Bonda, agenta 007.

źródło:
Zobacz więcej