Świetny start Kamili Lićwinko w lekkoatletycznych MŚ

Dla Kamili Lićwinko to najlepszy start w sezonie (fot. PAP/EPA/VALDRIN XHEMAJ)

Kamila Lićwinko ustanowiła swój najlepszy wynik w sezonie – 198 cm - w konkursie skoku wzwyż podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata. Do medalu to nie wystarczyło, ale wracającej po urlopie macierzyńskim 33-latce i tak należą się wielkie brawa. W finale Lićwinko zajęła bardzo dobre, piąte miejsce.

Lekkoatletyczne MŚ. Mamy pierwszy medal! Sukces w rzucie młotem

76,35 m – na taką odległość na lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Dosze rzuciła młot Joanna Fiodorow. Tym samym zdobyła srebrny medal i...

zobacz więcej

Już samo zdobycie minimum na katarskie mistrzostwa świata było sporym sukcesem. Na włączenie się do walki o medale raczej nikt nie liczył, bo jej najlepszy tegoroczny rezultat – 1,95 był dopiero 14. wynikiem na świecie.

Finał skoku wzwyż zaczął się fatalnie, bo Lićwinko strąciła poprzeczkę już w pierwszej próbie, przy wysokości 1,84 m. Ale to były złe miłego początki. Była halowa mistrzyni świata szybko się poprawiła, a potem bez najmniejszych problemów zaliczyła 1,89 m.

Dawało jej to szóste miejsce, bo pięć innych zawodniczek bezbłędnie poradziło sobie z dwiema pierwszymi przeszkodami. Lićwinko za drugim podejściem uporała się także z wysokością 1,93 m, a za trzecim – z poprzeczką zawieszoną o trzy centymetry wyżej.

Wspaniała passa trwała. Lićwinko minimalnie strąciła przeszkodę przy 1,98 cm, ale chwilę później udało jej się pokonać i tę wysokość. Dwa metry to już było za dużo i Polka została ostatecznie sklasyfikowana na piątej pozycji.

MŚ w lekkiej atletyce: Piąte miejsce w debiucie

Ależ to był dziwny bieg. Polacy zajęli piąte miejsce w finale debiutującej na mistrzostwach świata mieszanej sztafety 4x400 metrów. Trener...

zobacz więcej

W popołudniowej serii Polacy startowali w eliminacjach. Dwa z trzech „aniołków Matusińskiego” zapewniły awans do półfinału w biegu na 400 metrów. Swój bieg w trzeciej serii kwalifikacyjnej wygrała Iga Baumgart-Witan, startująca później Justyna Święty-Ersetic dobiegła do mety. Co ciekawe, obie zanotowały ten sam czas – 51.34 sek. Nie powiodło się Annie Kiełbasińkiej, piątej w swoim biegu eliminacyjnym.

W eliminacjach rzutu oszczepem startowała Maria Andrejczyk. Wypadła poniżej oczekiwań. W najlepszej eliminacyjnej próbie uzyskała zaledwie 57,68 m. To prawie 10 metrów mniej niż podczas poprzednich igrzysk, gdy ustanowiła rekord Polski.

- Forma gdzieś uciekła. Szkoda, bo sezon mam naprawdę fajny. Udało mi się wrócić po ciężkiej kontuzji, po dwóch operacjach. Dałam z siebie tyle, ile mogłam, ale chyba po prostu to nie ten dzień – mówiła przed kamerami TVP.

Polka ma czego żałować, bo awans dawał rzut na niespełna 61 metrów. A Andrejczyk rzucała już w tym sezonie o blisko trzy metry dalej.

Zdecydowanie największym pechowcem był Damian Czykier. Startujący w biegu na 110 m przez płotki białostoczanin w ostatniej chwili wywalczył minimum na mistrzostwa. Na starcie go jednak nie zobaczyliśmy, bo w niedzielę na łopatki rozłożyło go zatrucie pokarmowe.

źródło:
Zobacz więcej