Były minister przygląda się antenom

Prosimy nie regulować odbiorników (fot. TT/Bogdan Zdrojewski/Shutterstock/PanicAttack)

Odkąd niezwyciężona przez długie lata Platforma zaczęła przegrywać kolejne wybory, część komentatorów zajmujących się opisywaniem polityki zawodowo dostrzegła, że przekaz opierający się na ostrym podziale klasowym stał się obciążeniem.

Nie Zdrojewski, a Kidawa-Błońska zastąpi Schetynę? „Proszą ją, by zawalczyła”

Grzegorz Schetyna tak bardzo skupił się na podporządkowaniu sobie partii przed grudniowymi wyborami na przewodniczącego PO, że całkowicie poddał...

zobacz więcej

Konstrukcja „elity, bogatsi i mądrzejsi są z nami, a niezaradni, roszczeniowi, ze wsi i po podstawówkach, zawodówkach (w najlepszym razie) – z nimi” przestała działać. Przez osiem lat okazało się, że nie wystarczy głosować tak jak „klasy wyższe”, by dostać do nich przepustkę.

Ambicje cywilizacyjne i modernizacyjne wymagały spełnienia faktycznego, a to w programie uwzględnił PiS, Platforma zadowoliła się wspieraniem tych, którym już się udało, zakładając dla świętego spokoju, że kiedyś pociągną za sobą resztę. Stąd wziął się choćby polaryzacyjno-dyfuzyjny model rozwoju, stawiający na najbogatsze aglomeracje, wysysające życie z prowincji.

PiS zauważył, że dalsza degradacja mniejszych miast i wsi to droga donikąd, uwzględnił więc najpierw w swoich obietnicach, później transferach socjalnych regiony zwane Polską B i ludzi, których wprost Polakami B nikt nie nazwał, przez lata byli jednak obywatelami drugiej kategorii. „Polska A Polsce B każe się całować w d…” – napisał bodaj w 2011 r. komentator na którymś z portali, zadowolony z wyniku kolejnych wyborów, w których udało się silniejszym przegłosować słabszych.

Ten niezbyt ambitny wierszyk wyprzedził to, co później usłyszeliśmy na taśmach, a zarazem najlepiej pokazał sposób myślenia, który w końcu stał się zgubą liberalnych elit. Ludzie, czasem nawet łapiący się na modernizacyjne obietnice Platformy, przestali znajdować dla siebie miejsce w miastach lub zostali z bezużytecznymi dyplomami.

Elity na tropie świrów

Tydzień, który zaczął się od wzięcia przez Platformę pod skrzydła akcji internetowej „Silni Razem”, nie mógł skończyć się zwyczajnie. I faktycznie,...

zobacz więcej

Ruszyli więc za granicę, gdzie zobaczyli, że wszystko może działać trochę inaczej, liznęli uroków zachodnich państw dobrobytu i zaklęcia przestały działać. Bardzo ciekawie pokazał to kilka lat temu dokument Magdaleny Piejko „Tam, gdzie da się żyć” o życiu i refleksjach polskiej emigracji na wyspach. Na dniach pojawić ma się kontynuacja filmu zatytułowana „Wracamy?”.

Niektórzy faktycznie wracają, inni jeszcze czekają, po drodze zaczął się brexitowy chaos, lecz przede wszystkim zmieniło się myślenie polskich władz, zmieniły się bowiem same władze.

O tym, że PiS dostrzega dotychczas pomijanych i stąd bierze się jego rosnąca popularność i sukcesy w marszu na zachód Polski, widoczne na mapkach poparcia w kolejnych wyborach, w swoim czasie wspominali tacy komentatorzy jak prof. Jadwiga Staniszkis czy szef portalu racjonalista.pl Mariusz Agnosiewicz.

W ostatnich dniach szeroko dyskutowany jest bardzo ciekawy raport przedstawiony przez środowisko „Krytyki Politycznej”, a więc grupę, która nie ma żadnego interesu we wspieraniu obecnej władzy, zatytułowany „Polityczny cynizm Polaków”. Badania Przemysława Sadury i Sławomira Siekarowskiego to kolejny ważny krok w żmudnym dziele odkłamania wizerunku elektoratu partii rządzącej, która swoje przyczółki ma już we wszystkich grupach społecznych, również wśród klasy średniej czy najlepiej wykształconych mieszkańców miast.

Hasztag Brejzy, świrowanie Pszoniaka, spalarnia Trzaskowskiego

Do wyborów coraz bliżej, a warszawska „Czajka” zatruwa nie tylko wodę w Wiśle i Zatoce Gdańskiej, ale i krew politykom opozycji. Co gorsze w piątek...

zobacz więcej

W wywiadzie z portalem oko.press Sadura mówi m. in: „Podział klasowy nie został w III RP wyartykułowany. Choć pisała o tym m.in. »Krytyka Polityczna«, to z trudem się przebijało. Natomiast PiS odrobił lekcję, wyzwolił te emocje, przechwycił i połączył w taką, a nie inną konfigurację. Moim zdaniem dopiero teraz Platforma zaczęła rozpoznawać, że przestało się jej opłacać granie pogardą dla moherowych beretów, że skończył się czas podziału na »Polskę na etacie« i »Polskę na zasiłku«. A przez wiele lat to były ulubione schematy liberalnych socjologów, którzy próbowali opisywać świat”.

Dziś PiS staje się partią stabilizacji i rozwoju, przyciąga więc również zupełnie inny elektorat niż kilka czy kilkanaście lat wcześniej, utrzymując przy tym przy sobie większość dotychczasowych wyborców. Czy jednak opozycja faktycznie zaczyna odrabiać swoją lekcję?

To teza szalenie dyskusyjna. Owszem, w oficjalnych i wyznaczających kierunki działania wystąpieniach po wyborach do Parlamentu Europejskiego coś wydawało się zmieniać. Politycy Platformy zapowiadali więcej zrozumienia i współczucia, pogodzili się z transferami socjalnymi i obiecali, że co będzie dane, nie zostanie zabrane. No, może tylko „zracjonalizowane” i „urealnione”.

Jednak liberalny diabeł tkwi jak zwykle w szczegółach, w wywiadach poszczególnych kandydatów, którzy już mówią, komu by jednak zabrali, wreszcie w niezmieniającej się diagnozie społecznej.

Platforma spycha polską politykę na dno – niczego innego nie potrafi

Z każdym rokiem pogłębia się kryzys polskiej polityki. Smutny był obraz ostatnich dwóch kadencji Sejmu, jeśli nie liczyć jednego promyka słońca –...

zobacz więcej

Gdy Koalicja Obywatelska prezentuje spot z „prawdziwą polską rodziną” jest całkowicie niewiarygodna nie tylko z racji zatrudnienia, co przecież normalne, profesjonalistów, czy też, w tym przypadku, półprofesjonalistów. Fałszywy smutek towarzyszy fałszywym problemom, a cały przekaz można zbić w pięć minut.

Jednak najlepszą puentą do dość, niestety, naiwnej wiary, że klasistowski przekaz Platformy pomału odchodzi w zapomnienie, jest wpis Bogdana Zdrojewskiego, europosła i byłego ministra kultury. „Dziś wizyta m.in. w gminie Międzybórz. Wcześniej niewielkie osiedle przed Bierutowem. Spotykam sympatyczną rodzinę. Pytam o preferencje wyborcze. Pokazują okazały blok i wskazują na balkony: tam gdzie anteny nc+ (wyższe piętra) koalicja, partery bez anten: PIS.”

Prosimy nie regulować odbiorników.

źródło:
Zobacz więcej