„Dzieci Państwa Islamskiego – tykająca bomba zegarowa, która może eksplodować w Europie”

Rozmowa z Hoszyarem Siwailim, szefem Biura Zagranicznego Partii Demokratycznej Kurdystanu (rządzącej w Regionie Kurdystanu w Iraku)(fot. REUTERS/Stringe)

Rozmowa z Hoszyarem Siwailim, szefem Biura Zagranicznego Partii Demokratycznej Kurdystanu (rządzącej w Regionie Kurdystanu w Iraku).

Gwałty w obozach dla migrantów

Sylwia Spurek zainteresowała się niedawno seksualnym molestowaniem kobiet i dzieci w obozach dla migrantów w Grecji. Sprawa nie jest nowa. I warto...

zobacz więcej

„Państwa, które nie chcą zabrać swoich obywateli nie powinny krytykować Iraku za wykonywanie na nich kary śmierci”

Witold Repetowicz: Jaka jest obecna kondycja Państwa Islamskiego w Iraku?

Hoszyar Siwaili: Państwo Islamskie zostało pokonane militarnie ale wciąż zachowało zdolność do zdobywania poparcia dla swoich działań i ideologii. Organizacja ta dokonała przegrupowania swoich sił i przyjęła nową strategię oraz taktykę, przechodząc do działań partyzanckich i korzystając z próżni bezpieczeństwa spowodowanej sporem między Kurdystanem a władzami federalnymi Iraku o niektóre tereny. Chodzi w szczególności o miejsca, z których kurdyjskie wojsko, Peszmerga, musiało się wycofać jesienią 2017 r. Siły Państwa Islamskiego tam wróciły. Naszym zdaniem wprowadzenie wspólnych patroli Peszmergi i sił federalnych Iraku poprawiłoby sytuację i pozwoliłoby wielu uchodźcom wrócić do domu.

Jak wielu członków Państwa Islamskiego trafiło do więzień w Regionie Kurdystanu w Iraku i jak z nimi postępujecie?

W Kurdystanie nie ma wielu takich więźniów, wszyscy są raczej w irackich obozach. Jeżeli jacyś są w naszych więzieniach to naszym celem jest przekazanie ich pod jurysdykcję władz federalnych Iraku.

Ale Kurdowie też byli przecież w szeregach Państwa Islamskiego?

Tak ale nie było ich wielu i albo wciąż są na wolności albo zginęli. Nie znam przypadków by byli w kurdyjskich więzieniach.

A co Irak powinien robić ze schwytanymi członkami Państwa Islamskiego, zwłaszcza tymi, którzy oskarżeni są o potworne zbrodnie? Wielu z nich skazywanych jest na śmierć przez irackie sądy co spotyka się z międzynarodową krytyką. Czy uważa Pan, że istnieje jakaś alternatywa dla surowych kar?

W Iraku są sądy, które prowadzą postępowania karne przeciwko terrorystom Państwa Islamskiego, w tym również zagranicznym bojownikom, tzw. foreign fighters. Np. niedawno skazano na śmierć grupę Francuzów. Nie ma żadnej alternatywy dla takiego rozwiązania bo musi być wymierzona sprawiedliwość. To obowiązek zarówno wobec ofiar jak i sprawców tych okropnych zbrodni. Jedynym możliwym rozwiązaniem są uczciwe procesy karne.

A czy oskarżeni mają zapewniony uczciwy proces w Iraku?

Nie wiem, nie jestem specjalistą w tej sprawie, ale alternatywą jest jedynie międzynarodowy trybunał powołany na wzór tego, który sądził zbrodnie popełnione w Rwandzie czy b. Jugosławii. Póki co ani ONZ ani społeczność międzynarodowa nie wykazały żadnej woli by pójść w tym kierunku.

Taniec słów na płótnie

Azadi, czyli wolność – to słowo najlepiej określa styl kaligrafii irańskiego profesora Ahmeda Mohamadpura, który przez ostatni tydzień gościł w...

zobacz więcej

Jak Pan ocenia podejście niektórych krajów, których obywatele, byli członkowie Państwa Islamskiego, znajdują się w rękach Iraku lub Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) ale te kraje nie chcą ich wziąć z powrotem, a jednocześnie krytykują sposób postępowania wobec więźniów przez Irak czy SDF?

To nie jest uczciwe i to delikatnie mówiąc. Ci ludzie są obywatelami tych krajów i one ponoszą za nich odpowiedzialność. Powinny wziąć swoich obywateli z powrotem, a jeśli nie są do tego gotowe to przynajmniej nie powinny krytykować to jakie Irak podejmuje działania przeciwko tym osobom. Jeśli te osoby mają pozostać w Iraku to muszą stanąć przed sądem i postępowanie musi się toczyć według irackiego prawa.

„Nie ma żadnego planu co zrobić z członkami Państwa Islamskiego pozostającymi w rękach SDF w Syrii, społeczność międzynarodowa ponosi za to odpowiedzialność”

Czy to prawda, że Irak zadeklarował, że weźmie również więźniów przetrzymywanych przez SDF ale zażądał za to pieniędzy od społeczności międzynarodowej ?

Takie informacje były rozsiewane w mediach społecznościowych ale nic mi nie wiadomo by Irak rzeczywiście skierował do SDF propozycję przejęcia zagranicznych bojowników. Prowadzone są natomiast negocjacje miedzy władzami Iraku a SDF dotyczące przejęcia ok. 30 tys. obywateli irackich, b. członków Państwa Islamskiego, przetrzymywanych przez SDF w różnych obozach w Syrii, głownie w al-Hol. Najprawdopodobniej będą oni repatriowani do Iraku. Ale tylko Irakijczycy, o foreign fighters nie ma mowy bo za nich odpowiedzialne są te kraje, których są oni obywatelami.

Ale te kraje nie chcą ich brać z obawy o bezpieczeństwo, co Pan na to?

Nie wszystkie, według naszych danych wzięto już 450 osób, przede wszystkim dzieci. Na przykład Rosja zabrała do siebie około 34 dzieci. Natomiast nikt nie chce raczej brać tych, którzy walczyli w szeregach Państwa Islamskiego. Dlatego są tylko dwie opcje: albo zabranie ich albo sądzenie na miejscu. Tylko w Iraku jest to łatwiejsze bo jest to suwerenny kraj i ma swój wymiar sprawiedliwości, który może też sądzić foreign fighters. Znacznie trudniejsze jest to w Syrii, zwłaszcza w Syrii Północno-Wschodniej, czyli na terenach kontrolowanych przez SDF, bo formalnie nie jest to państwo i władze tego terytorium nie cieszą się uznaniem międzynarodowym, wiec prowadzenie jakichkolwiek postępowań, nawet wobec terrorystów pochodzących z tych terenów, nie mówiąc już o foreign fighters, jest bardzo problematyczne.

Świat słowiański, świat irański [OPINIA]

Iran przeciętnemu Polakowi wydaje się krajem odległym i egzotycznym. Tymczasem Słowian w ogóle, a Polaków w szczególności, łączy z Irańczykami...

zobacz więcej

To co powinno się stać z tymi, którzy są w rękach SDF?

To jest wielkie pytanie i nikt nie zna na nie odpowiedzi. To jest odpowiedzialność wszystkich tylko, że nikt nie chce jej ponosić. SDF zostało z tym problemem bez niezbędnego wsparcia ze strony społeczności międzynarodowej i musi sobie z nim radzić. Dotyczy to zwłaszcza obozu w al-Hol, gdzie przebywa ok. 70 tys. osób. SDF zaproponowało stworzenie międzynarodowego trybunału karnego w celu osądzenia tych więźniów ale nie spotkało się to z żadną poważną reakcją społeczności międzynarodowej. Tymczasem w obozach panują straszne warunki, nawet w irackich, bo brakuje środków. Ale to nie SDF ponosi za to odpowiedzialność tylko społeczność międzynarodowa. SDF nie ma ani środków finansowych, ani logistycznych, ani legalnych. Jak może prowadzić jakieś postępowania jak niektóre kraje nie uznają i krytykują nawet te procesy, które toczą się w Iraku, choć w przeciwieństwie do Syrii Północno-Wschodniej jest to suwerenne państwo.

„Zawsze były podejrzenia, że wśród uchodźców zmierzających do Europy są terroryści, więc nikt nie powinien się dziwić jeśli spotyka ich na niemieckich ulicach”

W Europie odzywają się też takie głosy, że SDF powinien rozwiązać ten problem po prostu zabijając wziętych do niewoli terrorystów, co Pan na to?

Nie, to jest absolutnie wykluczone. Zabijanie bez sądu absolutnie nie wchodzi w grę. Egzekucja może nastąpić tylko po procesie przeprowadzonym albo zgodnie z prawem międzynarodowym albo krajowym. Nie powinno się nawet wspominać o takiej opcji jak zabijanie bez sądu.

Pojawiły się doniesienia, że jazydzkie kobiety, które wyjechały np. do Niemiec, spotykają tu swoich prześladowców. Wielu terrorystów też wyjechało udając uchodźców i nie są oni skazywani bo sądy w Europie mają problemy z udowodnieniem im winy. Czy problemem jest współpraca między europejskim i irackim wymiarem sprawiedliwości?

Nie ma problemu jeśli chodzi o współpracę między federalnym wymiarem sprawiedliwości w Iraku a sądami w Kurdystanie, natomiast jeśli są jakieś problemy między sądami europejskimi i irackimi to na pewno nie z winy Iraku. Irackie sądy z całą pewnością są gotowe pomóc europejskiemu wymiarowi sprawiedliwości w każdy możliwy sposób o ile zostaną o to poproszone. Inną sprawą jest to, że zawsze były podejrzenia, że wśród uchodźców zmierzających do Europy są członkowie Państwa Islamskiego, więc nie ma się co dziwić, że teraz można ich spotkać na ulicach europejskich miast.

Festiwal polskich filmów w Iranie odwołany

Tydzień Filmu Polskiego w Iranie został odwołany. Jak poinformowano, Ministerstwo Kultury Iranu podjęło decyzję o zawieszeniu imprezy w związku ze...

zobacz więcej

Jak wygląda sytuacja jazydzkich ofiar terrorystów Państwa Islamskiego, zwłaszcza dzieci?

To jest duży problem nawet jeśli nie dotyczy dużej liczby osób. Dzieci jazydzkiej matki i muzułmańskiego ojca są według prawa irackiego uznawane za muzułmanów, nawet jeśli matka była seksualną niewolnicą, a ojciec należał do Państwa Islamskiego. Natomiast jazydzi nie przyjmują muzułmańskich dzieci do swojej społeczności, więc matka może wówczas wrócić bez dziecka albo nie może go zarejestrować. Ale bez rejestracji dziecko nie ma żadnych praw, nie może pójść do szkoły, ma wielkie problemy. Problem zresztą dotyczy też dzieci, których matka jest muzułmanką. Jeśli ojciec należał do Państwa Islamskiego i zginął to matka ma trudności z udowodnieniem kto był ojcem i czy wzięli ślub. Co prawda w islamie nie trzeba do tego duchownego ale potrzeba dwóch świadków, a w tych okolicznościach znalezienie ich jest często niemożliwe. Iracki parlament debatował nad tym problemem ale nie doszedł do żadnych satysfakcjonujących konkluzji jak to rozwiązać.

„Dzieci jazydek i członków Państwa Islamskiego mogą zostać zarejestrowane tylko jako muzułmanie”

Nie można w czasie rejestracji wskazać, że ojciec jest nieznany?

Nie, zgodnie z muzułmańskim prawem taka możliwość nie istnie. Musi być ojciec. Ponadto jeśli nie doszło do zawarcia legalnego małżeństwa to dziecko też nie może być zarejestrowane.

A czy ojcowie tych dzieci, lub ich rodziny, mają jakieś obowiązki finansowe w stosunku do kobiet, które wykorzystywali finansowo i dzieci pochodzące z tych gwałtów?

Jeśli te kobiety były wielokrotnie sprzedawane i miało ich z dziesięciu mężczyzn to nie można ustalić kto jest ich ojcem.

Ale i tak będą zarejestrowane jako muzułmanie?

Tak, bo innej opcji nie ma.

A jeśli ojciec jest znany to musi płacić za utrzymanie kobiety i dziecka? Ale nie jako głowa rodziny, bo przecież to nie jest jego rodzina tylko ofiary.

Kwestia finansowa nie jest tu najważniejsza, państwo irackie może się zająć tymi dziećmi. Ale najpierw muszą być zarejestrowane, więc to problem prawny ma kluczowe znaczenie.

Muzułmanie we Francji żądają wprowadzenia szariatu

Muzułmanie we Francji nie poddają się sekularyzacji. Jeszcze przed 30 laty można było sądzić, że islam podzieli los głównych wyznań...

zobacz więcej

A co z dziećmi, których oboje rodzice należeli do Państwa Islamskiego i wciąż pozostają pod opieka swoich fanatycznych matek, natomiast ojcowie zostali powieszeni albo siedzą w więzieniu? Czy istnieje zagrożenie, że one też ulegną radykalizacji?

Oczywiście, te dzieci to tykająca bomba zegarowa. One mogą stać się następnym pokoleniem terrorystów Państwa Islamskiego. I to nie jest tylko problem Iraku, to problem międzynarodowy. Przy czym i tak w Iraku jest stosunkowo łatwiej to rozwiązać, a prawdziwy problem jest w Syrii Północno-Wschodniej, przede wszystkim w obozie al-Hol. Dlatego ONZ i społeczność międzynarodowa, zwłaszcza te kraje których obywatele pojechali do Syrii i Iraku wstąpić w szeregi Państwa Islamskiego, muszą podjąć poważne działania w tym zakresie. Ale nic takiego się nie dzieje, nie ma żadnego planu w tej sprawie, społeczność międzynarodowa nie robi nic.

A jaka jest skala tego problemu?

Według irackich statystyk w irackich obozach jest 200 kobiet, których mężowie byli w Państwie Islamskim i zginęli lub są w więzieniu. I razem z nimi jest ok. 400 dzieci. Ale prawdziwy problem jest w Syrii Północno-Wschodniej. Tylko w obozie al-Hol jest 70 tys. osób i w większości są to właśnie takie kobiety i dzieci. Przy czym ok. 10 tys. spośród nich to obcokrajowcy.

„Muzułmanie, których przyciąga ideologia Państwa Islamskiego mają małą wiedzę o islamie, są głupi.”

Niektórzy w Europie uważają, że to nie jest teraz nasz problem, bo te dzieci są w Iraku lub Syrii. Zgadza się Pan z tym poglądem, że nie stanowią one zagrożenia dla Europy, więc nie musi się nimi interesować?

Absolutnie nie. Ten problem może powrócić tam za kilka czy kilkanaście lat, gdy te dzieci dorosną. Zwłaszcza jeśli zostaną pozostawione same sobie, bez żadnej kontroli, właściwej edukacji i zostaną zradykalizowane. Mogą wtedy wstąpić do Państwa Islamskiego, mogą też przedostać się do Europy i stać się dla niej zagrożeniem. Więc ignorowanie problemu i liczenie, że zostanie on w Iraku i Syrii, nie jest mądrym podejściem. Kraje europejskie muszą bardziej poważnie podchodzić do potencjalnych niebezpieczeństw związanych z tymi dziećmi w przyszłości.

A czy dzieci z rodzin Państwa Islamskiego powinny zostać w nich pozostawione czy też może odebrane swoim matkom by je nie radykalizowały?

To powinni rozstrzygnąć eksperci w ramach kompleksowego planu postępowania z tymi dziećmi. Tyle, że nikt nad takim planem nie pracuje. A jest to obowiązek społeczności międzynarodowej. Irak może ponosić odpowiedzialność tylko za Irakijczyków. Jak przejmie tych 30 tys. osób z Syrii to też będzie miał problem z opracowaniem planu postępowania z nimi.

Dlaczego ideologia Państwa Islamskiego przyciąga wielu muzułmanów na całym świecie?

Nie uważam by przyciągała wielu. Przyciąga tych, którzy mają małą wiedzę o islamie. I są po prostu głupi.

źródło:
Zobacz więcej