Porto – poczuj portugalską duszę [GALERIA]

Dziś Ribeira jest popularnym miejscem wśród turystów, choć czasem potrzebują czasu, aby dostrzec jej czasem ukryte piękno (fot. Agnieszka Wasztyl)

Młody muzyk gra na organach nad samym brzegiem rzeki Duero, szare koty leniwie przeciągają się wygrzewając w promieniach słońca. Labiryntami wąskich uliczek spacerują turyści, a nad nimi suszy się pranie. Małe domki i kolorowe, położone na wzgórzach kamienice skąpane są w blasku zachodzącego słońca. Nikt się nie spieszy. Miasto żyje własnym rytmem. W powietrzu wyczuwa się spokój i lekką nostalgię – takie właśnie jest Porto. Nadgryzione zębem czasu z melancholią spogląda na Atlantyk.

Portugalski artysta, zwycięzca Eurowizji rozpoczął tour po Polsce. Rozmawialiśmy z nim...

O swoich marzeniach, o tym czego żałuje w życiu, co go inspiruje do tworzenia swoich piosenek i z czym kojarzy mu się Polska opowiedział ...

zobacz więcej

Spaceruję wąskimi uliczkami Ribeiry i czuję się szczęśliwa. Mijam majestatyczną katedrę Sé, z pobliskich restauracji i kawiarni rozbrzmiewa muzyka. Nie jest to fado, tylko szybkie i rytmiczne latynoskie przeboje. Moją uwagę przykuwa dziadek klozetowy, który nagle poderwał się do tańca. Widać, że dla niego rzeczywistość jest nieistotna bo właśnie przeniósł się do innego wymiaru. Nie zwraca uwagi na korzystających z toalety turystów, on teraz cały jest muzyką. I nikogo to tu nie dziwi. Po chwili za rogiem pojawia się starsza, dość uboga starsza kobieta z psem. Zatrzymuje się na środku ulicy i też zaczyna tańczyć. Po swojemu, zupełnie nie do rytmu, ale to nieważne. Widać, że przez tę krótką chwilę czuje się szczęśliwa. Nie interesuje jej to, że zatrzymała ruch samochodów. Ale kierowcom to nie przeszkadza. Żaden nie trąbi. Cierpliwie czekają aż starsza pani skończy swój taniec.

Serce Porto

Ribeira to serce Porto. Jest najstarszą i dość biedną dzielnicą miasta. Niezwykle barwna, klimatyczna, choć lekko podniszczona. Ale nawet te – momentami odrapane kamienice nie są w stanie odebrać jej uroku. Od wieków mieszkała tu klasa robotnicza- głównie rybacy. Dziś Ribeira jest popularnym miejscem wśród turystów, choć czasem potrzebują czasu, aby dostrzec jej czasem ukryte piękno. – Nie jest to elegancka i kosmopolityczna Lizbona. Porto jest swojskie, ale również bardzo piękne. Jest takie przyjazne mieszkańcom.

Dużo ścieżek rowerowych, placów zabaw, ławeczek na których można sobie odpocząć. A po Ribeirii można włóczyć się godzinami – mówi Mirosław z Polski, który w Portugalii jest drugi raz. – Piękno Porto trzeba odkryć. Miasto jest skromne, trochę jak panna bez makijażu, ale w tym wszystkim prawdziwe – dodaje jego żona Elżbieta.

Portugalczycy protestują przeciw ustawie, która wprowadza do szkół ideologię gender

Młodzieżówka chadecko-ludowego bloku CDS-PP, Juventude Popular (JP), a także kilka organizacji chrześcijańskich zapowiedziały zaskarżenie nowej...

zobacz więcej

I to właśnie Ribeirę kochają artyści.

Maleńkie warsztaty krawców, urokliwe pracownie malarskie, ukryte kafejki z pyszną kawą za jedno euro. – Porto jest wspaniałym miejscem dla młodych artystów i młodych ludzi. Tutaj czuć prawdziwą portugalską duszę. – mówi mi 25-letni projektant Mateus Lima. – Na rynku pracy jest ciężko, ale artystów tu nie brakuje. Wiadomo lekko nie jest. To trudna branża – podkreśla.

Siadam w pobliskiej kafejce. Zamawiam lampkę wina za dwa euro. Obok przy stoliku straszy mężczyzna pali papierosa i przegląda prasę. Turyści wystawiają twarz ku słońcu i popijają espresso. Z maleńkich balkoników wyglądają staruszkowie. Niektórzy grają w karty. Mimo weekendu jest cicho i spokojnie.

Stalowy most, fado i wino

Idę brzegiem rzeki Duero i już z daleka widzę słynny most – Ponte Dom Luis I. Moje pierwsze skojarzenie z wieżą Eiffla okazało się trafione. Dwupoziomowy stalowy most wybudował w latach 1881-1886 uczeń słynnego francuskiego Gustave Eiffla –konstruktor Teofil Seyrig. Most łączy dwie części miasta. Ma 385 metrów długości. Waży ponad 3 tysiące ton i robi ogromne wrażenie.

Przechodzę nim na drugą stronę rzeki do dzielnicy Calem. Jest spokojniejsza, senna – czuję się jakbym nagle znalazła się w innym świecie. Siadam na schodkach nad brzegiem Duero i podziwiam kolorowe, położone na wzgórzach budynki. Uliczny artysta gra tylko chyba sobie znane melodie. Ludzie dookoła piją wino, śmieją się i głośno rozmawiają. Ot taka sielanka. Wieczorem odbywają się tu koncerty fado. - Dużo ludzi utożsamia się z tą muzyką. Puby, w których odbywają się koncerty zazwyczaj pękają w szwach - podkreśla studentka Daniela Bento.

Fado narodziło się w Lizbonie, ale i w Porto chętnie go słuchają. W języku portugalskim fado oznacza przeznaczenie, przed którym nikt nie ucieknie. Teksty są najczęściej o nieszczęśliwej miłości i tęsknocie za czymś, co już nigdy nie wróci.

- Ta muzyka jest znaczącą częścią naszej tożsamości. To dla nas ważne dziedzictwo. Portugalczycy są dumni z fado, często słuchają go wspólnie całe rodziny, ale na koncerty przychodzą głównie ludzie około 40 -tki. Młodzież wybiera nowocześniejsze rytmy – mówi mi 33 – letni Luis Dias. – Na nostalgię mają jeszcze czas – dopowiadam. – Tak, ale niektórzy artyści łączą fado z nowoczesnymi brzmieniami i uważam, że to dobrze, bo wtedy fado nigdy nie zostanie zapomniane – mówi z uśmiechem Luis.

Obejrzyj kolejny odcinek programu „Czar par”

Zacięta rywalizacja, niebanalne konkurencje sprawnościowe i próby testujące miłość. Dziś o dwudziestej pięćdziesiąt na antenie dwójki kolejny...

zobacz więcej

Idę dalej w górę krętymi uliczkami i zatapiam się w inny świat. Mijam opuszczone winnice, bo produkcja wina już dawno została przeniesiona gdzie indziej. W pobliskich winiarniach można skosztować lokalnych win. Przed wiekami łodzie wypełnione po brzegi beczkami winem były tu powszechnym widokiem. Dziś w dzielnicy Calem można podziwiać kilka zabytkowych drewnianych łodzi zacumowanych niedaleko od słynnego mostu Ponte Dom Luis I.

Livraria Lello i Harry Potter

Nie mogłam pominąć tej atrakcji. Już 11 lat temu brytyjska prasa okrzyknęła ją najpiękniejszą księgarnią na świecie. I choć otwarta jest dopiero od 10 tej rano, to kolejki ustawiają się zacznie wcześniej. Livraria Lello jest drugą najstarszą księgarnią w Portugalii. Słynie z wyjątkowego wnętrza,. I to właśnie to wnętrze zainspirowało JK Rowling do napisania serii o popularnym czarodzieju Harrym Potterze.

– To absolutnie wyjątkowe miejsce – zachwyca się turysta z Chin. Księgarnia jest mała, turyści przeciskają się między sobą, ale nikt się tym nie przejmuje. Przyglądam się grupce młodych Francuzów. Po serii zdjęć idą do kasy z wypchanymi torbami książek. Oczywiście o Harrym Potterze – ale nie tylko. Każdy chce mieć książkę kupioną w najsłynniejszej księgarni w Europie. Tłumy turystów cierpliwie czekających na wejście – i tłumy w środku.

Ale paradoksalnie ten ścisk nie odbiera wyjątkowości temu miejscu. Patrząc na liczbę sprzedanych książek o Harrym Potterze i popularności jaką na całym świecie cieszy się mały czarodziej, można tylko się cieszyć, że JK Rowling odwiedziła to miejsce. Być może bez wakacji w Portugalii nie powstałaby kultowa seria książek dla młodzieży.

Azujelos – historia zapisana w mozaikach

To dworzec inny niż wszystkie. Sao Bento już wiele lat temu zyskał status zabytku. Jego główną atrakcją są białoniebieskie ceramiczne płytki z mozaikami. Są to słynne azujelos – obecne w kulturze Portugalii od ponad pięciuset lat. Ceramiczne płytki były wykorzystywane już w starożytnym Egipcie i Mezopotamii. Ich produkcja szybko rozwinęła się w krakach muzułmańskich w całej Afryce Północnej, a następnie dotarła na Półwysep Iberyjski, którym rządzili Maurowie do XIV wieku. Azujelos najpierw zadomowiły się w Hiszpanii, a potem opanowały Portugalię.

„Polska ma wszystko, czego potrzebujesz”. #PolskaToWiecej

zobacz więcej

Ceramiczne płytki ozdabiają ściany w głównej hali dworca Sao Bento. Przedstawiają ważne postaci i wydarzenia z portugalskiej historii. Niebieskie kafelki można podziwiać także na ścianach Kaplicy Dusz i w Kościele Karmelitów. Wiele domów dekorowanych jest azujelos. Portugalczycy czasem ozdabiają nimi salony, klatki schodowe, a nawet toalety.

– Myślę, że kafelki azujelos są prawdziwym unikatem. Dla nas są częścią codzienności, ale nie mógłbym bez nich wyobrazić sobie Portugalii. Pokazują na obrazkach piękno Portugalii – uważa 39-letni Alexandre Cadete. A Luis Dias dodaje - Tradycja jest dla nas bardzo ważna. Mamy nowoczesne czasy, w których się zatapiamy, ale to będzie trwać kilka chwil. Portugalska tradycja pozostanie, to nasza krew.

Dorsz, sardynki i sałatka z ośmiornicy

W powietrzu unosi się zapach smażonych sardynek. W Porto – podobnie jak w Lizbonie można je zjeść praktycznie w każdej restauracji. Ale tutaj, w Matosinhos – miasteczku położonym w dystrykcie Porto - trafiają na stół prosto z Atlantyku. Bo choć oficjalnie narodową potrawą Portugalii jest bacalhau – suszony i solony dorsz, to nieoficjalnie pierwsze miejsce należy do sardynek. Do Matosinhos docieram około południa. Knajpa przy knajpie a wszędzie tłumy ludzi – cierpliwie czekających w długich kolejach na miejsce przy stolikach.

Kucharze uwijają jak się jak w ukropie. Smażą sardynki na grillach wystawionych przed restauracjami od siódmej rano i tak bez przerwy do pory obiadowej. To z portu w Matosinhos trafiają ryby do restauracji w Porto i okolicznych miast. To tu odbywa się ogromny targ rybny, na którym można kupić nie tylko sardynki, dorsze, ale także owoce morza. Popularną przystawką w tutejszych restauracjach jest sałatka z ośmiornicy – muszę przyznać, że smakuje wyśmienicie.

Najedzona sardynkami idę wzdłuż plaży i po dwóch godzinach docieram do miejsca, w którym Duero łączy się z oceanem. Dalej idę wzdłuż rzeki. Mijam roześmiane rodziny z dziećmi, rowerzystów i turystów – którzy tak jak ja postanowili zwiedzać Porto pieszo. Po kolejnych kilku kilometrach docieram do centrum Porto. Siadam w maleńkiej kawiarni i podziwiam zachód słońca nad Duero. Jedno wiem na pewno. Ten widok na zawsze zostanie w mojej pamięci.

źródło:
Zobacz więcej